Prognoza pogody do końca października 2017 r. i na początek listopada – aktualizacja

Na początek o Złotej Polskiej Jesieni, która już za nami („kiedy wszystko najlepsze dawno już za nami” – co to był za przebój De Mono – nadal pasuje to odniesienie do emocji muzyczno – miłosnych). Od razu przyznaję, że nie trafiłem – pod koniec września, co mnie trochę usprawiedliwia, z prognozą na Wszystkich Świętych – chociaż to co pisałem o Złotej Polskiej Jesieni – jednak w miarę sprawdziło się.

Mieliśmy naprawdę cudowny tydzień od 17-go do 21 października. Szczególnie środa była absolutnie cudownym, bezwietrznym i naprawdę ciepłym dniem – dniem pleneru malarskiego SP nr 8 z Krosna (klasy VII – same dziewczyny i jeden rodzynek – malarz). Obiecuję wspomnienia z tegorocznej Złotej Polskiej Jesieni już niebawem (koniecznie z zestawem zdjęć) – ale na razie błyskawicznie o pogodzie na najbliższe dni.

Jesteśmy tuż przed orkanem Grzegorzem, który ma się rozszaleć nad Polską (czy wiecie, że niż obracając się w lewo na półkuli północnej – jak woda w odpływie z wanny – i przesuwając się z zachodu na wschód wywołuje taki oto efekt, że prędkość samego niżu sumuje się na południe, lub znosi na północ od oka cyklonu, z prędkością „wirowania”. Dlatego najsilniejszy wiatr będzie w okolicach Wrocławia i Opola ale i Katowic, Krakowa, Gorlic i Jasła – częściowo od niżu pierwotnego ale ten najmocniejszy – od niżu wtórnego, który z tego pierwotnego wypączkuje. Będzie też lało i sypało. Najmocniejszy deszcz – w niedzielę a już od nocy z niedzieli na poniedziałek będą przechodzić klasyczne szkwały z opadami krupy śnieżnej lub śniegu. Od poniedziałku przelotne, gwałtowne opady krupy lub śniegu. Na przemian ze słońcem. W nocy może być ślisko. I tak do środy. We Wszystkich Świętych raczej zimno, może się zacząć chmurzyć ale nie popada.

Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Na przykład w takim aspekcie, że w ślad a raczej równolegle do orkanu Grzegorza rozbuduje się nad Wielką Brytanią zimny wyż, po którego zimno dotrze nad Morze Śródziemne – jeszcze bardzo ciepłe i to wywoła gwałtowną cyklogenezę czyli powstać może typowy niż genueński (albo adriatycki), który przesuwając się zawsze na północ może przynieść zimę już od 7-go listopada. Ale może też nastąpić taki dryf jesienny w ogólnie wyżowym powietrzu i może być dość ciepło aż do połowy miesiąca.

Na razie zimno i naprawdę jesiennie a liście nie mają chyba szansy pozostać na drzewach. Więc żegnaj O Złota Polska Jesieni wraz z muzami, które nie przybyły Ciebie podziwiać do Puław. Już na dobre. A dla ciekawych – polecam kamerki na www.kiczeraski.pl bo zobaczycie w nich pierwszy prawdziwy śnieg w sezonie narciarskim 2017/2018.

Zima ma być – niebawem słów kilka o przewidywaniach meteorologów z kraju i ze świata.
 



Aktualizacja prognozy pogody do końca października 2017

Jednak mamy zapowiadaną chłodniejszą wersję (a nawet zimną) Złotej Polskiej Jesieni.
Czy kto widział łuk tęczy w Rudawce nad rzeką? Czy to widział kto? Moglibyśmy kontynuować zabawę w upodobnienie naszego opisu pogody i przyrody do słów i rytmu słynnego przeboju Skaldów – czy to jednak nie nazbyt trudnym jest zadaniem. Lecz popołudniowa tęcza w ostatni czwartek była tak intensywna, żywa i blisko zawieszona nad wyraźnie widocznymi obiektami terenowymi, że aż trudno było uwierzyć w realność tej soczystej, przesłaniającej nadwisłoczne urwiska, zasłony ze światła. Mam zdjęcia i nawet filmik, i niebawem załączę.
Wracając do aktualizacji prognozy pogody. Rzeczywiście mieliśmy przerwę w dobrej pogodzie – chwilowe, kilkudniowe załamanie, zimno i deszcz w piątek, 6-go a potem niedzielę no i bardzo zimno w poniedziałek, 9-go. Wtorek był słoneczny w górach choć później zakończył się przelotnymi, konwekcyjnymi opadami i mroźnym wieczornym rozpogodzeniem. Środa była nie aż tak deszczowa w dzień lecz za to wieczorem, za to od dziś mamy znów ciepło i rzeczywiście prawie złote drzewa.
Najbliższe 3 tygodnie przyniosą najpierw lekkie babie lato – przez prawie 10 dni – najcieplej od niedzieli do czwartku – a później znów przejściowy deszcz w niedzielę i początek kolejnego tygodnia. To bardzo prawdopodobna prognoza. Te10 dni ciepła – wręcz pewne. Nie będzie przy tym aż tak mocno wiało ale wiatr południowy do zachodniego będzie odczuwalny. Po 25-tym ma znów wyjść słońce lecz będzie jednak chłodniej – koło 12 stopni w dzień, również we Wszystkich Świętych.
Czyli Złota Polska Jesień – przewiduję naprawdę cudowne kolory już od tego ciepłego weekendu. Piękne kolory zostaną z nami jeszcze we Wszystkich Świętych.
Warto więc wybrać się na spacer a najlepiej rower. Po prostu: rower łagodzi obyczaje.

Do zobaczenia w Puławach.

DSC_2388
DSC_2389

Prognoza pogody do końca października 2017 r., ze środy, 20 września

Na początek słów kilka o lecie, które już za nami („kiedy wszystko najlepsze dawno już za nami” – co to był za przebój De Mono) i to dość dawno już za nami bo od samego początku szkoły czyli od 4 września. W ogóle to najcieplejszą, typową dla ostatnich lat cyrkulację powietrza mieliśmy – a jakże: w lutym. Tak od połowy miesiąca. I później ciepły marzec. Dlatego masy śniegu naturalnego i sztucznego – mimo przeważających opinii o trwaniu sezonu narciarskiego do kwietnia (w 2013 r. w kwietniu naprawdę były świetne warunki a apogeum zimy to był weekend 24 marca, wcześniej wielka śnieżyca z 15-go) stopniały błyskawicznie. Trudno się dziwić skoro plus 15 to była norma. W słońcu znacznie więcej.
Za to od kwietnia ponownie nastąpiła przebudowa pola barycznego i mieliśmy prawdziwą klasykę polskiego klimatu przejściowego, z dominującą cyrkulacją zachodnią, z którą przychodzące niże atlantyckie lubiły się zatrzymać za wschodnią granicą Polski i przynosić tu ciągle przelotne opady i chłodną jednak wiosnę. Zapamiętamy dwa gigantyczne przymrozki w kwietniu – jeden na początku miesiąca a drugi: czy to nie był już wczesny maj. I taka chłodna aura wiosenna miała kontynuację również latem. Owszem było kilkanaście upalnych dni pod koniec lipca i w pierwszej połowie sierpnia – nawet woda w Jeziorze Sieniawskim ogrzała się gdzieś do 28 stopni (co nie jest wielką sensacją bo Wisłok toczy naprawdę ciepłe wody, ogrzane w skalistymi kamienistym, nasłonecznionym korycie) ale w trzeciej dekadzie sierpnia robiło się stopniowo chłodniej. Było też dosyć sucho bo cyrkulacja zachodnia wcale nie musi przynosić wielkiego deszczu latem i poziom wody w Wisłoku – naprawdę niski jak na dość częste i czasami silne burze. Będziemy pamiętać wielki układ MCS (mezoskalowy układ konwekcyjny) czyli wielki klaster burzowy, który przyniósł niestety tragiczne, śmiertelne skutki między innymi na obozie harcerskim w Borach Tucholskich. Te gwałtowne manifestacje Siły Natury tego lata ominęły południowo-wschodni zakątek Polski. Wraz końcem lata zrobiło się dość mokro chociaż u nas znów nie aż tak mokro jak na Śląsku czy Wybrzeżu.

Aktualna sytuacja baryczna. Mamy obecnie dość oryginalną sytuację baryczną. Najlepiej świadczą o tym niestabilne prognozy numeryczne. Nie da się dokładnie przewidzieć trasy niżów tworzących się nad Adriatykiem pod wpływem spływu zimnego powietrza z północy w zachodnio-europejskim wyżu. Jednocześnie tworzy się bardzo mocny, powiedziałbym że ogromny, wyż z centrum nad krajami bałtyckimi i Białorusią. Normalnie będzie on rozrastał się na południe i jak zwykle w takich razach (a zdarza się to raz na kilka lat – pamiętam 2 takie sytuacje w pełni zimy chyba w 2014 i 2016 roku) miejscem styku tego czystego, zimnego, słonecznego wyżu z wilgocią porywaną znad Adriatyku i płynącą z tzw. niżami genueńskimi na północ jest – a jakże – Beskid Niski. Właśnie doświadczamy silnych opadów deszczu – jutro, to jest we czwartek wręcz nawalnych – jako efektu tego swoistego pojedynku zawodników wagi ciężkiej. Trzymajmy kciuki aby wyż jak najszybciej „przepchnął” wilgoć (a w zasadzie „wysuszył”) na południe i objął nas swoim zasięgiem. Z uwagi na skalę powstającego wyżu można mieć nadzieję, może już od niedzieli, 24 września, na początek Złotej Polskiej Jesieni (którą zawsze piszę z dużej litery, mimo że ściśle rzecz biorąc – to błąd). I ona potrwać może przez cały październik z niewielkimi tylko przerwami. Bowiem tak wielki układ wyżowy lubi być stabilny i odtwarzać się a wówczas nad Zachodnią Europą dominuje niskie ciśnienie, co z kolei eliminuje ryzyko powstawania niżów genueńskich, które najprędzej taki układ ciśnienia mogą zmienić. Zimą mielibyśmy bardzo ostry mróz na północy Podkarpacia i oczywiście dalej na północ zaś w górach – ciepło i opady deszczu – taki paradoks. A po wysuszeniu wilgoci i już słonecznej pogodzie jeszcze przez kilka dni jedynie minimalny mróz w nocy i niezwykłe ciepło w dzień (trochę jak w południowych, amerykańskich, zimowych kurortach) przy bardzo suchym powietrzu śnieg nie topnieje nawet w wysokiej temperaturze. We wrześniu i październiku 2017 będziemy mieć chłodną wersję Złotej Polskiej Jesieni. Czyli bardziej 15 stopni niż 20 i zimne ale nie mroźne noce. Cieplej zrobi się gdy centrum wyżu przewędruje nad Ukrainę a wiatr zrobi się typowo południowy. Wtedy tuż przed przejściową -miejmy nadzieję – zmianą pogody zrobi się cieplej. Koło 20 stopni.

Prognoza. Trudno jeszcze dziś przewidzieć kiedy ta wyżowa pogoda się ustali. We czwartek, 21 września, będzie lało. Sądzę, że Wisłok przybierze mocniej, pierwszy raz od wielu miesięcy. W piątek lepsza pogoda. Pochmurno ale prawie bez deszczu. Sobota i niedziela to niewiadoma. Może jeszcze nastąpić nawrót cyrkulacji z dużą ilością wilgoci znad Ukrainy i Słowacji a więc większe opady a nawet burze ale też może już zacząć się naprawdę przejaśniać. Od poniedziałku ładnie i powinna słoneczna czy bezchmurna pogoda potrwać koło 10 dni.

Złota Polska Jesień w Puławach Górnych (teraz obowiązuje nazwa Zagłębie Ambitnej Turystyki – fascynujący plan rozwoju, czy realny?) jest wyjątkowa. Ryczące jelenie, niezwykła paleta kolorów, leniwy i ciepły Wisłok. Jedna wielka zachęta do refleksji, uspokojenia myśli ale i odświeżenia marzeń i wiary w to, że wciąż możemy zmienić siebie i świat na lepsze. Nawet wówczas gdy wydaje się, że „wszystko co najlepsze dawno już za nami”. Czy to nie jest wystarczający powód by tutaj przyjechać. Zapraszam.

Aktualizacja prognozy pogody na wyścig kolarski 29 lipca 2017 z piątku 28-go

Wracamy do pierwotnej wersji prognozy – czyli typowo kolarska:

słońce czasem przesłaniane chmurami cumulus, na pewno bez deszczu, temperatura koło 20-tu stopni. Wiatr jednak północno-zachodni, który i tak nie będzie zbyt silny a w czasie wyścigu ma całkiem osłabnąć. Uwaga: sam początek lekko pod wiatr. Od Rymanowa aż do Komańczy – typowo z wiatrem. Choć to nie będzie huragan ale kilka metrów na sekundę będzie pomagać. To będzie bardzo szybki odcinek. Zmiana nastąpi od Szczawnego czyli gdy skręcimy w lewo z drogi Komańcza-Zagórz w kierunku Rymanowa. Dalej będzie pod wiatr – słabnący aż do Pastwisk. czyli od 63-go do 94 kilometra. Za to ostatnie 9 km absolutnie bez wiatru, z jakimś minimalnym podmuchem w plecy.

Co do zachmurzenia – prognozy różnią się dość znacznie. Od bezchmurnego nieba aż do pokaźnych cumulusów. Skłaniam się do tego bardziej słonecznego wariantu z niewielkimi chmurkami. Ale na pewno nie będzie padać.

W niedzielę – cieplej, słonecznie a wiatr skręci na południowy. ponad 25 stopni.

1 połówka mapy do Szczawnego skrzyżowanie z drogą boczną
 
2-ga połówka od Szczawnego do finiszu w Puławach Górnych w ośrodku narciarskim

Aktualizacja prognozy pogody na wyścig kolarski 29 lipca 2017

Uspokajam i podtrzymuję prognozę na sobotę. Co prawda – jak to często bywa – ruchy mas powietrza będą jednak nieco inne niż przewidywałem kilka dni wstecz (nie utworzy się niż wtórny nad Białorusią a niż znad Niemiec bardziej wypełni się niż przemieści) ale efekt wyjdzie niemal identyczny.
Po piątkowo-wieczornym prawdopodobnym deszczu konkretnie się rozpogodzi (piątek będzie pochmurny ale padać będzie w Beskidzie Niskim dopiero wieczorem jeśli w ogóle będzie), zrobi się rześko a sobota przywita nas pięknym słońcem. I cała sobota będzie słoneczna, z temperaturą około 20 stopni, może 22. Nie będzie majestatycznych choć niegroźnych cumulusów tylko bliżej bezchmurnego nieba. W niedzielę rzeczywiście cieplej o 2 – 4 stopnie lecz może stopniowo zanosić się chmurami piętra wysokiego, przez które będzie blado świecić słońce.
Wydaje się, że jednak wiatr choć bez zmian – słaby – może wiać bardziej z południowego-zachodu a to oznacza cały długi odcinek z Daliowej do Szczawnego z wiatrem (z małymi przerwami), za to od Bukowska, gdzie zakończy się zjazd będzie pod wiatr aż do Puław Dolnych. Jeżeli wiatr miałby się rozkręcać – a uwierzcie, że trudno przewidzieć czy jego prędkość przekroczy tę granicę, od której naprawdę zaczyna przeszkadzać, szczególnie na tym właśnie odcinku – to warto uwzględnić wpływ wiatru na taktykę. Im bardziej będzie wiać z południa tym mocniej wiatr będzie przeszkadzał od krzyżówki w Pastwiskach aż do skrętu w lewo w Puławach Dolnych. Pamiętajcie, że ostatnie 2 kilometry na metę – znów bez wiatru.
Kolejna aktualizacja prognozy pogody – w piątek rano.

Prognoza pogody na wyścig kolarski „Przełomy Wisłoka Road Maraton” czyli do soboty 29 lipca i na niedzielę, 30-go.

Pogoda na wyścigu będzie bardzo dobra. Będzie słonecznie, temperatura umiarkowana – koło 20 stopni – wiatr niezbyt mocny, z północnego-zachodu. W niedzielę – podobnie lecz o 2-3 stopnie cieplej. Z różnych modeli meteo wynika, że w nadchodzącym tygodniu będziemy mieć dużo opadów i burz. Intensywne opady burzowe i same burze utrzymają się w Beskidzie Niskim do środy, czwartku a nawet może zdarzyć się deszcz w piątek wieczór. Nad całą środkową Europą będzie obracał się rozległy niż znad wschodnich Niemiec przynoszący nad całą Polskę gorące i wilgotne powietrze znad południowej Europy, które wcześniej zassało sporo wilgoci z Morza Śródziemnego. Stąd burze z obfitymi opadami. Zanosi się na najbardziej mokry tydzień tego lata a może i roku. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę minioną noc i trwającą niedzielę. Mieliśmy już trzy burze od 6-tej rano dzisiaj.
Na szczęście ten rozległy niż przesunie się już koło wtorku nad wschodnią Polskę a później nad Białoruś a nawet powstanie niż wtórny nad Białorusią skutkiem czego ochłodzi się, niż zacznie zaciągać chłodne powietrze z północy – podatne na konwekcję – stąd utrzymają się lokalne, słabe burze i opady przelotne – ale jednak cały układ przesuwając się dalej na wschód i „wysychając” zrobi miejsce klinowi wyżowemu, ze znacznie suchszym powietrzem i dużo chłodniejszym. Czyli akurat na sobotę nastąpi poprawa pogody. Będzie zatem chłodniej już w nocy z czwartku na piątek, wręcz rześko i w ogóle poranki będą rześkie i z pewnością nie będzie parno.
Sądzę, że piątek będzie dość chłodnym dniem ze zmiennym zachmurzeniem i dość słonecznym. W sobotę, po chłodnej nocy będzie zdecydowanie słonecznie choć na niebie będą żeglować dorodne chmury kłębiaste – niegroźne a niedziela będzie niemal bezchmurna i już koło 22 – 24 stopni.
W niedzielę wiatr zacznie skręcać na południowo-zachodni co oznacza, że w górach pojawi się silny ciąg południowy i w niektórych miejscach może mocniej wiać – typowo wzdłuż dolin od południa.
W czasie wyścigu przed startem ostrym da się odczuć opór wiatru – przedsmak jazdy pod wiatr od Komańczy aż do krzyżówki w Pastwiskach, skąd do mety niemal bezwietrznie. Za to od Daliowej aż do Komańczy zapowiada się bardzo szybki odcinek ze średnim wiatrem w plecy.
Gdyby zmiana kierunku wiatru na południowo-zachodni czy południowy nastąpiła juz w sobotę wówczas najszybszy będzie odcinek od Komańczy do Szczawnego i aż do Bukowska za to wiatr przeciwny da sie we znaki na podjeździe pod Szklary i na odcinku Pastwiska – Rudawka – Puławy Dolne.
Prognozowany kierunek wiatru oznacza łatwiejszy wyścig.

Koło środy zamieszczę aktualizację tej prognozy.

Prognoza pogody na grudzień 2016 r. oraz na zimę 2016/17 z niedzieli, 27 listopada

Czy zastanawialiście się – na poważnie – nad efektem cieplarnianym i w ogóle nad faktem ocieplania się klimatu? Co wcale nie jest takie oczywiste. Nawet w mediach tzw. głównego nurtu – rzecz jasna w programach naprawdę aspirujących do funkcji solidnych źródeł wiedzy – mówi się o spowolnieniu ocieplenia od 2007 bądź 2008 roku i o różnych, naturalnych jego czynnikach. Jest ich wiele począwszy od cyklicznych zmian parametrów ruchu wirowego i obrotowego naszej planety (kilka niezależnych cykli) przez zmiany aktywności słońca (poważni naukowcy są niemal przekonani, iż jesteśmy na wstępie długiego minimum aktywności słońca, takiego jak w XIV i XIX w – a więc ochłodzenia klimatu) aż po aktywność wulkaniczną, której efektem jest tworzenie się odbijającej promieniowanie słoneczne znad troposfery warstwy dwutlenku siarki – co powoduje globalny spadek temperatury. Z drugiej strony jesteśmy wręcz bombardowani ciągłymi doniesieniami o kolejnych rekordach globalnej temperatury w kolejnych miesiącach i latach oraz rekordami coraz to mniejszej powierzchni pokrywy lodowej w Arktyce w miesiącach letnich. Nie ulega wątpliwości, że zindustrializowane, napędzane niepohamowaną chciwością (nie liczącą się z niczym i z nikim a zwłaszcza z przyszłością) rolnictwo i przemysł wydobywczy wraz z nakręcającym machinę gospodarczą sektorem finansowym (który w ten sposób próbuje uciec z pułapki zadłużenia, którą tym samym powiększa) oraz propagowanym przez mass-media przymusem konsumpcji dokonują systematycznego niszczenia biosfery. Czy tak masowa deforestacja w tropikach może nie wpływać na klimat? Ostatnio nasi leśnicy z Lasów Państwowych znaleźli niepodważalne dowody naukowe na to, że naturalne lasy mieszane wiążą więcej CO2 i są bardziej produktywne niż intensywna, monokulturowa gospodarka leśna – ale mało kto wierzy, że ten naukowy dowód będzie stanowił mocną przesłankę zalesiania drzewostanami mieszanymi w skali planetarnej. Muszę również przywołać znane i na pewno wątpliwe ekonomicznie, finansowane przez państwa (głównie Niemcy), globalne przedsięwzięcie pod nazwą „walka z globalnym ociepleniem” – nie tylko masowe „uwiatrakowienie” (naprawdę „smakowite” sposoby „wykorzystywania” pieniędzy publicznych) czy instalacje fotowoltaiczne ale też prawdziwe meandry rynku obrotu energią, w których dobrze poruszać się może jedynie wąska grupa profesjonalistów – jako silne przesłanki mniejszej lub większej operacji propagandowej pod nazwą „globalne ocieplenie”. A to dopiero w kwestii ocieplenia klimatu; gdzie nam tu jeszcze do efektu cieplarnianego i jego domniemanego głównego aktora czyli CO2. Jak więc się w tym wszystkim połapać?
A co mają powiedzieć Amerykanie gdzie ostatnio były dwie rekordowo śnieżne, mroźne i długie zimy. Podobno prezydent-elekt Trump deklarował w kampanii wyborczej, że „global warming is fake” (że ocieplenie klimatu to oszustwo). Po wyborach „złagodził” swoje wypowiedzi w tej kwestii (cokolwiek to oznacza). Dochodzą jeszcze aspekty psychologiczne: wiadomo, piękny, zimowy krajobraz, biel śniegu, błękit nieba połączone z naszą aktywnością fizyczną na nartach – te okoliczności upewniają nas, że Ziemia jest pięknym i godnym miejscem a my – szczęściarzami, którzy mogą w swoim życiu tego cudu zaznać i trwale się nim rozkoszować. Być może nawet usypiają naszą czujność, że wszystko jest z Ziemią ok i czynią nas bardziej podatnymi na propagandę – to jeszcze inna kwestia. Generalnie jednak „trzymamy kciuki”, kibicujemy zimie. Bo śnieżna zima to jasny dowód, że wszystko jest w porządku z naszym środowiskiem. Z kolei ciepło i plucha, błoto zamiast śniegu – te zjawiska budzą niepokój. To może powodować klasyczny efekt zaprzeczenia. Że co, trzy kolejne zimy bez śniegu gdy ledwo udało się jeździć na nartach w styczniu i lutym, to ma być dowód, że cała zimowa tradycja sportowa, religijna, kulturalna – że to wszystko (z naszej winy) odchodzi w przeszłość. Ja sam jestem klasycznym przykładem efektu zaprzeczenia. Uważałem te trzy ostatnie zimy z niezwykły zbieg okoliczności i przekonywałem, że od 2017 roku zacznie się ponowne ochłodzenie. Powiem więcej – nadal wierzę, że nadchodząca zima i kolejne będą – choćby w górach – udane narciarsko. Ale zaakceptowałem też możliwość, że klimat jednak nam się ociepla. Kwestie precesji osi ziemskiej i aktywności słońca – to jest poza nami i ma nam teraz sprzyjać. Ale skala pożerania zasobów planety przez korporacyjny pęd do zysku i konsumpcyjne nastawienie nas – mieszkańców naszego świata – mogą okazać się silniejsze a zniszczenie Ziemi, które spowodujemy i któremu propaganda będzie w sumie zaprzeczać do samego końca będzie się objawiać właśnie absencją zimy – swoistym ostatnim, niezaprzeczalnym dowodem, że to zniszczenie jest jednak faktem. Być może – wierzę w to – nadchodząca zima a po niej kolejne upłyną pod znakiem zimowej pogody i udanej aktywności narciarskiej. Musimy być jednak przygotowani i na wariant galopującego ocieplenia, gdzie tendencja długoterminowa zsumuje się z krótko-okresowymi wahaniami pogody. Akceptuję, że to możliwe ale to nie znaczy, że godzę się na to. I nawet gdybyśmy mieli pewność, ze cokolwiek uczynimy – nic nie uratuje naszej białej zimy i naszej pięknej Ziemi – mamy obowiązek zrobić co w naszej mocy aby je uratować. Dlatego właśnie powinniśmy doceniać każdy przejaw piękna natury i korzystać z zimy póki ją jeszcze mamy. I nie narzekać ale fachowo i dokładnie planować po to by nie przegapić nadarzających się wciąż prawdziwie zimowych okazji. Po to między innymi prognozy pogody aby ułatwić planowanie przyjazdów do Puław Górnych i nie tylko. Przechodzimy do prognozy. Grudzień wygląda świetnie. W zasadzie niemal codziennie ma padać śnieg. Do 14 grudnia (poza minimalnym wahnięciem pogody w najbliższą środę/czwartek) zimowa i dość nawet mroźna pogoda jest pewna. Będzie tak dzięki stabilnemu i odtwarzającemu się wyżowi nad Wielką Brytanią i sekwencji przemieszczających się na południe niżów znad Skandynawii. Ruch wirowy Ziemi jest źródłem tzw. siły Koriolisa, która powoduje na półkuli północnej wciąganie przez taki układ ciśnień powietrza z północy. (Gdy wyż nad Rosją a niż nad Niemcami wówczas mamy wiatr z południa i na przykład Złotą Polską Jesień). Jest to optymalny dla Puław Górnych typ pogody – z dwóch przyczyn: niewielkie ale stabilne opady śniegu, które nasilają się w górach, które zatrzymują chmury płynące z północy i jednoczesne spadki temperatury w nocy umożliwiające skuteczne naśnieżanie armatkami i lancami. Temperatura spada silnie wraz z wysokością i z przemieszczaniem się obserwatora z północnego-zachodu na południowy-wschód. Czyli same plusy. Nawet ciepły front związany z niżem w najbliższą środę i czwartek przyniesie opady śniegu. Taka pogoda jest też dość stabilna. Prognozy długoterminowe – na przykład znajdująca się niżej Accuweather.pl – przewidują jakieś ocieplenie na przełomie 2-giej i 3-ciej dekady grudnia ale generalnie utrzymanie się zimy. Prognozy sezonowe mówią o wietrznej i ciepłej zimie w Europie Zachodniej, ciepłej w – południowej a w Europie Wschodniej – raczej zimowo szczególnie w lutym i marcu. Może być tak, że w górach będzie dość mokro i śnieżnie ale już na nizinach – mokro i deszczowo. Jeżeli te wietrzne niże będą się przemieszczać z północnego zachodu po krawędzi wyżu brytyjskiego to rzeczywiście w zachodniej Polsce a nawet w centrum może być plucha a w górach dużo opadów śniegu, czasem mokrego. I dużo spływów zimnego, młodego powietrza z Arktyki nad sam wschód naszego kraju (wysoki gradient pionowy temperatury i stąd dodatkowo duży spadek temperatury z zachodu na wschód); nad Polskę zachodnią oraz Niemcy będzie płynąć cieplejsze powietrze znad Atlantyku. Są jednak poważne portale pogodowe, które dopiero co opublikowały fatalne prognozy na zimę. Że bardzo deszczowa i wietrzna.
Dlatego wykorzystajcie grudniowe terminy narciarskie do maksimum. Nic nie jest pewne w prognozowaniu pogody. W październiku i listopadzie prognozy szalały od ciepła i słońca do deszczu, śniegu i wiatru po kilka razy dziennie. Obecnie modele są stabilne ale i to może się zmienić. Do zobaczenia na stoku. Proponuje kliknąć na link zamieszczony niżej.
I wybrać wersję miesięczną Accuweather. A Ośrodek pewnie będzie otwarty już w najbliższy piątek lub sobotę 2 lub 3 grudnia. Śledźcie informacje na www.kiczeraski.pl

Aktualizacja prognozy pogody z niedzieli, 26 września 2016

Niestety – jestem zmuszony odwołać babie lato w przyszłym tygodniu – czyli jednak podejrzenia dotyczące nieregularności pogodowych wiosną i latem i ich wpływu na pogodę w kolejnych miesiącach okazały się mieć jakieś podstawy.
Przyznaję, że nawet widząc w niektórych portalach zapowiedzi istotnego ochłodzenia i deszczu od poniedziałku, 3-go października – nie wierzyłem w nie do końca. Sądziłem, tak jak niektóre „sprawdzalne portale”, że silny ciąg południowy musi sie utrzymać i że zaskutkuje (jak zwykle) wytworzeniem wyżu bałkańskiego.
Co więcej: opady, o których wspominam w prognozie wyżej, że wytworzą się w obrębie wyżu ! rzeczywiście staną się faktem. Tym bardziej wypada docenić model GFS, który – jak się wydaje na dziś (to byłoby dopiero gdyby jednak ta prognoza – już po jej „akceptacji” przez wszystkich nie sprawdziła się) bezbłędnie przewidział zupełnie niestandardowe zachowanie atmosfery juz na wiele dni przed.
Prognoza: poniedziałek stopniowy wzrost zachmurzenia i opady począwszy od wczesnego popołudnia. W górach będzie jeszcze dość ciepło – koło 10 – 12 stopni. Ale już we wtorek – kiedy będzie naprawdę lało- zacznie ochładzać się do kilku stopni. Za to we środę i czwartek będziemy mieli na szczytach Bukowicy regularne opady śniegu. Ta pogodowa zawierucha ma się zakończyć w piątek, kiedy będzie jeszcze wciąż zimno – kilka stopni ale słonecznie. W weekend ma być znów cieplej i bardzo ładnie. Połoniny bieszczadzkie na pewno zrobią się bardzo białe.
Pamiętam, że na samym początku lat 70-tych XXw. śnieg spadł w nocy na samym początku października na nizinach. A nie tak dawno bo w 2009 r. 15-go października spadło ponad 20 cm koło Rzeszowa. Więc to przedzimie, które nas czeka nie jest aż tak wielką anomalią pogodową.

Prognoza pogody do 15 października 2016 r. z niedzieli, 25 września czyli: Złota Polska Jesień?

Jak wiadomo babie lato stanowi …no właśnie: stanowi czy stanowiło- normę pogodową dla przełomu września i października czy też w ogóle października, w naszej szerokości i długości geograficznej. A więc Złota Polska Jesień, złota dzięki barwnikom zawartym w liściach a uruchamianym określonym typem pogody, w tym przymrozkami, przyzwyczaiła nas do siebie i była w ostatnich latach coraz cieplejsza a najcieplejsza w 2013 roku kiedy w 3 dekadzie października było ponad 20 stopni nocą przy silnym, południowym wietrze. Pogodę taką zawdzięczaliśmy typowemu wyżowi rosyjskiemu, który stacjonarnie umiejscawiał się i odtwarzał dokładnie na granicy białorusko-ukraińskiej. Z drugiej strony napierał niż znad zachodniej Europy a pomiędzy nimi wytwarza się wówczas ciąg z południa, na tyle silny, że zasysa do naszej szerokości geograficznej ciepło aż znad Afryki albo Pustyni Arabskiej.

Czy tak będzie i w bieżącym roku. Otóż wydaje mi się, że podobnie a jednak nie będzie to klasyczne babie lato – trochę chłodniejsze i bez silnego południowego wiatru. Wyjątkiem będą bardzo ciepłe dni w najbliższy weekend a może jeszcze poniedziałek i wtorek. Rzeczywiście wyż we wschodniej Europie powstanie ale albo będzie bardziej nad Ukrainą albo bardziej nad Litwą i stąd nie będzie stacjonarny i odtwarzający się ale raczej będziemy jednak w cyrkulacji zachodniej tyle że ze sporą dawką słońca i z małą ilością opadów. Więc będzie to „produkt Złoto-Jesienio podobny” ale dobre i to.

Warto zauważyć, że po sylwestrowych mrozach cyrkulacja na stałe zmieniła się na południową ubiegłej zimy – stąd jej brak począwszy od 8 stycznia – czego kulminacją były upały z przełomu marca i kwietnia. I rekordowo długi okres wiatru rymanowskiego, w tym w marcu. Wraz z rozpoczęciem wiosny cyrkulacja zmieniła się jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej na północną – czyli to czego oczekujemy zimą zaczęło się gdzieś po 20-tym kwietnia i tak sobie trwało pogodne ale i deszczowe zimno, z kulminacją w pierwszej dekadzie maja kiedy mało co nie padał śnieg (w latach 80-tych ubiegłego wieku dwukrotnie w maju zrobiła się zima – kto to jeszcze pamięta). I z małymi przerwami takie było to lato. Bardzo chłodne wieczory i jedynie jeden kilkudniowy okres upałów z południową cyrkulacją na przełomie czerwca i lipca. W sumie typowe polskie lato jak to drzewiej bywało stąd taki urodzaj jabłek. Może więc pogoda wraca do normy?

Na razie prognozy bardzo długoterminowe przewidują przyjemną jesień nawet na cały październik a od połowy listopada lekkie przedzimie. W sumie cały październik ma być ładny. Z tym że nie będzie to 20 stopni i więcej a raczej chłodne 15 lub troszkę mniej. Noce w drugiej połowie października już regularnie z przymrozkami.

Prognoza: do wtorku 4 października coraz cieplej. Słońce, noce bez przymrozków a nawet kilka ciepłych nocy począwszy od 29 września. Z kolei od środy 5-go października będzie wyraźnie chłodniej ale słonecznie. Co do opadów – trudno doprawdy wyrokować gdyż nawet w wyżu jeden z modeli prognozuje jednak opady na początku przyszłego tygodnia. Pogoda będzie znacznie lepsza niż inne uwarunkowania dlatego warto wybrać się do Przełomów Wisłoka aby na tle marności tego świata nacieszyć się festiwalem kolorowych liści i odgłosami pory godowej jeleni karpackich.

Prognoza pogody do 15 lutego 2016 r. z niedzieli, 24 stycznia czyli: „Amerykański kontratak”

Jak zapewne wiadomo stałym czytelnikom tej rubryki lansuję w bieżącym sezonie teorię (niechby i spiskową) o nieudanej (do końca) kradzieży zimy z Polski przez Amerykanów (albo i inną nację) ale w celu umiejscowienia zimy w Ameryce Północnej, w każdym razie. I mimo posłużenia się przeze mnie nieomylnym stwierdzeniem, iż „kradzione nie tuczy” czyli że zima nam ukradziona nie sprawdziła się w Stanach, w efekcie czego nad amerykańskim wybrzeżem zrobiło się ciepło i Atlantyk przestał produkować galopujące na wschód, głębokie niże, co z kolei doprowadziło do powrotu klasycznego rozkładu ciśnień nad Atlantykiem i nastania zimy w Polsce, nie do końca jesteśmy usatysfakcjonowani gdyż cała logika okazała się prawdziwa jedynie na 10 dni – w sam raz żeby polska telewizja z Rzeszowa wyprodukowała program sponsorowany na temat Kiczeraski.pl i w ogóle PrzełomyWisłoka.pl a potem zostało trochę na koniec jeszcze dla Ustrzyk Dolnych (co to niby zimową stolicą Podkarpacia są) gdzie – a jakże: w efekcie tego przenoszenia stolicy z Puław – trochę w sobotę ostatnią nasi kochani prowadzący zmarzli, przy minus 12 i wiaterku, co go nawet okiem kamery było widać.
Niezależnie od naszych lokalnych tu potyczek w globalnej pogodzie nastąpiła klasyczna „Amerykańska Kontra”, wschodnie wybrzeże zostało zasypane rekordowym śniegiem a zimno wdarłszy się nad Atlantyk wywołało nad nim cyklo-genezę na tyle silną, że już do nas puka odwilż znad tegoż Atlantyku właśnie.
Dobra informacja jest taka, że najmniej odwilż ta – pędząca z zachodu – dokuczy właśnie w Beskidzie Niskim i Bieszczadach. A gdzie indziej – bardziej (zależnie czy kto woli sam mieć lepiej czy żeby sąsiad miał gorzej – jak w kilku popularnych, wykorzystujących tę konstrukcję polskich dowcipach).
Skala oddziaływania dodatniej temperatury na pokrywę śnieżną zależy od wilgotności powietrza i opadów a to z kolei od trasy pędzącego niżu atlantyckiego. Mimo niekorzystnych prognoz ufam, że u nas nie będzie aż tak mokro jak to zapowiadały dzisiejsze telewizje a jeśli nie będzie padać i pokaże się słońce – warunki – mimo plusa na termometrach – będą dobre.
Ponieważ kradzione jednak nie tuczy – zimno na wschodnim wybrzeżu Ameryki szybko się zakończy i znów powrócimy do wysokiego ciśnienia nad Północnym Atlantykiem. Tak więc po jeszcze nieciekawym przyszłym weekendzie i pewnie poniedziałku od wtorku, środy nastąpi powrót zimy. Z opadami śniegu i średnim mrozem. Chociaż są i wersje z dużym mrozem.
Ferie mazowieckie zaczną się więc jeszcze w odwilży ale w większości miną pod znakiem znakomitej pogody do jazdy na nartach. Kolejna w pełni zimowa odsłona powinna potrwać niemal pełne 2 tygodnie – od 2, 3-go lutego do co najmniej 15-go.
Co do warunków narciarskich w Puławach Górnych – nie widzę zagrożenia dla zajęć www.nartydzieciom.pl w najbliższym tygodniu. Stoki na pewno wytrzymają tę odwilż a może nawet w efekcie dopada śniegu po przejściowym stopnieniu części.
Różne modele i prognozy przewidują niewielkie (w Polsce południowo-wschodniej, gdzie indziej – znacznie większe) ocieplenie na początku naszych ferii podkarpackich ale od 20-go ponowna zimę, która ma ulegać powolnej erozji wraz ze zbliżaniem się wiosny w drugiej i trzeciej dekadzie marca. Ale generalnie marzec powinien być w tym sezonie miesiącem jak najbardziej „narciarsko jezdnym”..
Potwierdzają to rezerwacje szkół – jest sporo zapisów na marzec. Wskaźnik ten jest równie niezawodny prognostycznie co Indianie zbierający chrust – czyli sprawdza się zawsze.
Pozdrawiam wszystkich, którzy – mimo posiadania najgorętszych serc – zmarzli w Ustrzykach Dolnych w ostatnią sobotę i na naszych, „kiczerskich” zawodach biegowych też. W Puławach Górnych nie da się zmarznąć – człowiekowi jest bowiem nieustannie gorąco od produkcji przyjaźni i radości z radości innych ludzi.

Prognoza pogody do 25 stycznia 2016 z wtorku, 5 stycznia – „Zima z małym wahnięciem”

Nie wdając się w jakieś dłuższe rozważania, które – a jakże (jak mawiał mój nauczyciel geografii w liceum) – mogłyby być nawet i specjalnością prognozy pogody „made in” www.Przełomy Wisłoka.pl – czeka nas przyjemna zima z małym wahnięciem, które nastąpi – i tu właśnie występują pewne minimalne jednak rozbieżności między różnymi ekspertami – od niedzieli do wtorku a dla optymistów od niedzielnego wieczoru do piątkowego popołudnia. Mowa o 10 i 11-tym dniu stycznia. Później zima nieustająca, nawet z opadami śniegu w trzech odsłonach: -nastego stycznia, na początku trzeciej dekady i pod koniec trzeciej dekady. Te dwie późniejsze odsłony opadów śniegu to mogą być nawet takie małe burze śnieżne. O tym za chwilę.

Przejściowo jednak – w efekcie (również przejściowej) zmiany pola barycznego nad Europą – przejdzie nad nami płytki niż, który najpierw da niewielki śnieg lub deszcz w niedzielę wieczorem a następnie śnieg lub deszcz w poniedziałek. Co będzie padać – tu opinie są różne. Na szczycie spodziewam się śniegu. Dodatnia temperatura, według IMGW na przykład, ma być jeszcze we wtorek.

Tak czy siak – to dobre wiadomości bo odżyje potok zasilający staw, który pięknie zasilał nam produkcję śniegu ale w końcu mróz go zmógł. Więc dzięki opadom odżyje a zaraz po nich ma być kilka stopni mrozu w dzień i około 10-ciu w nocy a więc będziemy szybko i dużo śniegu produkowali.

Generalnie rozkład ciśnień – mimo wielomiesięcznego biadolenia na kilku portalach o nieustająco czekającej nas aktywności Atlantyku, ciągłych wichurach i opadach deszczu przy plus 10 stopniach – jest i będzie korzystny dla zimy. Po prostu moja teoria o nieudanej kradzieży zimy przez Amerykanów okazała się słuszna (mimo pozorów żartu ma ona całkiem sensowne uzasadnienie meteorologiczne – przejrzyjcie poprzednie prognozy). Ciepło nad wschodnią częścią kontynentu amerykańskiego sprzyja raczej tworzeniu się wyżu nad północnym Atlantykiem i dlatego wszystkie indeksy rozkładu ciśnienia a więc NAO i AO (oscylacje: północno-atlantycka i arktyczna) schodzą pod linie zero, co oznacza początek zimy i to stabilnej. Poszły tez spać niedźwiedzie, których ostatnie ślady widział nasz gość jeszcze 30 grudnia. I tak zostanie. Pytanie czy w połowie lutego ponownie rozbuduje się wyż rosyjski czy też rosyjsko skandynawski i czy będzie prawdziwa fala mrozów (bo teraz to była tylko falka żeby nie powiedzieć – zmarszczka).

Pewność siebie może zgubić – więc te moje rozważania to – choć nie wróżby – to jedynie prognozy w oparciu o różne mierzalne wskaźniki i doświadczenia.

Co do zapowiadanych opadów śniegu w trzech odsłonach: niże genueńskie wybitnie mają orientację bardziej wschodnią w tym roku i wędrują nad Ukrainę i później Białoruś nawet nie zahaczając o południowo-wschodni skrawek Polski czyli o Beskid Niski i Bieszczady ale kolejne mają jednak przejść bliżej Polski. Z kolei wydaje się, że nie grozi nam sytuacja z ostatnich zim, kiedy północna orientacja niżów genueńskich powodowała, że klasyczne intensywne opady śniegu występowały w Sudetach i na Podhalu podczas gdy Beskid Niski a zwłaszcza Bieszczady znajdowały się po prawej – od strony patrzącego na mapę – stronie tych niżów, co skutkowało przejściowo deszczem zamiast śniegu i to czasem nawet i trzydniowym (gdy w Krakowie padał śnieg – w mieście !!!).

A więc słynne powiedzenie nieodżałowanego Ś.P. Andrzeja Zalewskiego o małym niżyku znad Morza Czarnego (Śródziemnego) znów ma szansę być na czasie. Przez takie właśnie niżyki mamy szansę być zaatakowani trzykrotnie w drugiej połowie stycznia. Czy będzie aż tak śnieżnie jak pamiętnego 15 marca 2012 r., kiedy spadł niemal metr śniegu?

Szanse są i to nawet większe niż na to byśmy byli „zaatakowani” przez gorące ludzkie uczucia – choć ludzie są dobrzy ale ciągle szukają wykrętów – jak mawiał Ś.P. Ludwik Benoit w słynnym choć nigdy nie wyświetlanym przez nasze media hicie filmowym „Fucha”. Polecam – jest w Internecie.

Prognoza pogody do 15 stycznia 2016, z niedzieli 27 grudnia 2015

Słynne polskie przysłowie potwierdził się w stu procentach. Zima skradziona przez Amerykanów odmówiła im posłuszeństwa na Wschodnim Wybrzeżu (w głębi kontynentu – trzyma) – czyli „kradzione nie tuczy” i natychmiast osłabły niże Atlantyckie co z kolei stworzyło przestrzeń dla wyżu rosyjskiego i skandynawskiego. W efekcie od północy i wschodu otworzą się drzwiczki – co ja mówię – drzwi albo i wrota do rosyjskiej lodówki czy nawet zamrażarki i we wtorek rozpoczynamy produkcje śniegu. Śnieżenie z lanc – to dominuje na www.kiczeraski.pl – działa wybornie przy mrozie 10-cio stopniowym i większym a taki będzie panował od wtorku do środy a może i czwartku 9-go albo i 10-go stycznia. Więc – skoro napływ wody do stawu jest wciąż duży – zrobimy dużo, duuużo śniegu, który wystarczy aż do wiosny a w międzyczasie ma też sypać i to zarówno pod koniec tego cyklu wyżowego jak i w następnym ochłodzeniu – koło 15-go. Szykujcie więc sprzęt. Czy już w Sylwestra będzie otwarte? Prawdopodobnie. Ale miejcie oko na stronkę www.kiczeraski.pl i na Facebooki (Kiczery, mój i Rudawki).
Hasło na sezon to „2 dni jazdy – nocleg gratis”. Jazda na Kuczerze a spanko i wieczorna rozrywka kulturalna – w Rudawce. Oto odpowiedni plakat. Zapraszamy – tym razem: na pewno będą warunki.

plakat_nocleg

Prognoza pogody do 8 stycznia 2016 r., z Wigilii 2015

Nie ma to jak szczypta – nie szczyptka ale właśnie wielka szczypta – wielkiego optymizmu pogodowego w Wigilię. Tak się składa, że ponieważ kradzione nie tuczy a Amerykanie (wyglądało, że) ukradli nam zimę – więc u nich ta nasza zima się nie sprawdziła i zrobiła się wiosna na wschodnim wybrzeżu USA. I od razu i u nas zrobi się lepiej. Na pewno – to tylko kwestia czasu, dosłownie dni.
Już wyjaśniam mechanizm: zimno na wschodnim amerykańskim wybrzeżu skutkuje przesuwaniem się zimnego powietrza nad ciepły Atlantyk co – na skutek różnicy temperatur pomiędzy tymi masami powietrza a oceaniczną wodą – powoduje bardzo silną cyklo-genezę nad oceanem czyli porywanie przez unoszące się szybko do góry powietrze , ogrzewające się wcześniej od powierzchni wody, cząsteczek wody. Tak powstają gigantyczne niże, które następnie – na skutek ruchu wirowego Ziemi – muszą poruszać się na wschód – prosto do nas. Tutaj się zatrzymują blokowane przez wyż rosyjski. I u nas trwa wtedy taki beznadziejny dryf pogodowy, dodatkowo z silnym wiatrem, wywołującym mgłę i paraliżujące zimno właśnie w Beskidzie Niskim. Ale zimno niezimowe – chociaż ostatnio było i poniżej zera na szczytach.
Teraz ten efekt się zakończył – ciepłe powietrze z ciepłym Atlantykiem a jeszcze lepiej jeśli jest cieplejsze niż Atlantyk (a teraz jest) nie wywołują ruchu w górę czyli niżu (cyklonu) ale opadanie w dół – czyli wyż. A gdy niże nie napierają z zachodu to od razu wyż rosyjski będzie się rozbudowywał ze wschodu a i nad Skandynawią będzie się wyż tworzył. I tak cyrkulacja powietrza się odwróci na wschodnią i do nas dotrze najpierw nocny a później i całodobowy mróz. Szykujcie się więc na otwarcie sezonu wreszcie. Gdzieś w Nowy Rok albo 2-go stycznia. To zależy od szybkości ochłodzenia i momentu rozpoczęcia sztucznego śnieżenia.
Idzie zima – to pewne. Najpiękniejszy prezent pod choinkę.

Prognoza pogody do 4-go stycznia 2016, z niedzieli, 20. grudnia 2015

Prognozy dotychczasowe – jak wiadomo – nie sprawdziły się (telewizjom również choć a jakże – informują o 90% sprawdzalności). Wszystko przez El Nino, którego wpływu jak widać modele nie uwzględniają wystarczająco. Wystarczająco bo jednak nadejście zimy pod koniec listopada sprawdziło się. Było jednak za krótko zimowo i za mało zimowo, żeby przygotować stok.
Później mieliśmy jeszcze kilka nawrotów prognoz na zimę ale wszystkie one były błędne. Ostatnio – mimo plusa w całej Polsce, łącznie z Zakopanem – w Beskidzie Niskim był całodobowy mróz – tak od wtorku w ubiegłym tygodniu aż do dzisiejszego poranka. Jednak powietrze było tak mokre, że nie dało się produkować śniegu. Strasznie też wiało. Poległa jedna sosna przy trasie biegowej – przy pierwszym zakręcie na zjeździe. Było więc bardzo zimno ale nie zima na narty.
Co dalej – tym razem ma wrażenie, że prognozy nie kłamią. W niedzielę, 27-go bardzo się ochłodzi i chyba już w nocy rozpoczniemy śnieżenie. Ma powstać wyż o układzie południkowym – taki pionowo rozłożony od Skandynawii aż po Polskę południową. Niechby się trzymał i miesiąc. W każdym razie będzie mróz i na pewno da się przygotować stok do Sylwestra.
Prognozy numeryczne przewidują potem jeszcze większą zimę od Nowego Roku a później ocieplenie i znów zimę koło połowy stycznia. Pożyjemy – zobaczymy.

Prognoza pogody do Świąt Bożego Narodzenia 2015, z niedzieli 6 grudnia.

Nie wdając się w ogólnikowe rozważania prognozy pogody, szczególnie te długoterminowe, które są publikowane, nie wyglądają najlepiej. Mówi się o istotnym wpływie anomalii El Nino (podwyższona temperatura wód powierzchniowych Pacyfiku) na przebieg zimy w Europie. Na ogół uważano, że wpływ ten jest obojętny bądź przypadkowy, teraz zaczyna dominować pogląd, że jeśli słabe lub średnie El Nino może powodować chłodną zimę w Polsce tak teraz mówi się, że wyjątkowo silne El Nino wzmacnia cyrkulację strefową czyli spowoduje zimę a więc jej brak jak 2 lata temu – kiedy po otwarciu stoku 29 listopada cały styczeń był zamknięty bo nie było grama śniegu – wiało i lało przy plus 10 stopniach, Zima złapała w lutym.

Na najbliższe 2 tygodnie mamy z jednej strony prognozę NAO i AO, które mają zejść poniżej zera a więc ma nastąpić kilkudniowy okres zimy w efekcie przejściowo rozbudowanego wyżu nad Grenlandią. Są też przewidywania kilkudniowego zimniejszego okresu z mrozem nocami i lekkim mrozem w dzień – gdzieś od 12-go do 20 grudnia.

Sam model GFS, którym się posługuję, wskazuje na dość rozbieżne scenariusze i jest bardzo zmienny we wskazaniach – wraz z niemal każda aktualizacją. Model ma skłonność do wskazywania rozbudowującego się wyżu nad Wielka Brytanią – co byłoby dla nas idealne – ale później to nie następuje. To dość niepokojąca prawidłowość – niepokojąca: bo może być przesłanką wspomnianego wyżej wpływu El Nino, zaburzającego model.

Amerykańska rządowa organizacja „pogodowa” NOAA” opublikowała nowe prognozy wskazująca na 3 albo i 4-stopniowe odchylenie na plus od normy temperatury na całej w zasadzie półkuli północnej, za wyjątkiem Kamczatki i Islandii – co nie jest miłą informacją. Z drugiej strony portal Accuweather wciąż prognozuje ciepły ale pogodny styczeń – ciepły to znaczy minus 1 w dzień i minus 7 w nocy a w lutym ostrzejszą zimę.

Moim zdaniem wystarczy jakieś nieznaczące zdarzenie w atmosferze aby cyrkulacja strefowa znad Atlantyku, która nam się rozhulała ostatnio zamarła i wtedy pogoda zmieni się diametralnie. Szansa istnieje bo ponownie tworzy się wyż nad Grenlandią. Po prostu w pogodzie sytuacja nie powtarza się prawie nigdy i ja po prostu wierzę w zimę, która pozwoli nam jeździć.

Na nadchodzący tydzień przewiduję dodatnie temperatury w dzień z tym że w górach od czwartku będzie już około zera a nocami około minus 5. Na pewno – od soboty. Produkcja śniegu powinna być wówczas możliwa. Stan taki potrwa przez około 10 dni jeżeli dojdzie rzeczywiście do utworzenia obszaru wysokiego ciśnienia nad Wielką Brytanią. Później wszystko się może zdarzyć.

Realistycznie rozpoczęcie sezonu – około 15 grudnia ale na ten temat szczegółowe komunikaty już na stronie www.kiczeraski.pl

Aktualizacja prognozy do 10 grudnia, z niedzieli 22. listopada.

Pozwolę sobie – nie grzesząc skromnością – przypomnieć, że oryginalna prognoza pochodzi z …….- no właśnie: z którego to listopada jest ta prognoza? Okazuje się, że aż z 8-go listopada i w dalszym ciągu, mimo kilku rewolucji w modelach meteo, ciągle mierzymy w zimę, która właśnie się rozpoczyna i ma trzymać rzeczywiście przez co najmniej 2 tygodnie. Nie wdając się w szczegóły – rzeczywiście wyż atlantycki rozrasta się w kierunku Wielkiej Brytanii a związany z tym spływ zimna nad Morze Śródziemne skutkuje powstawaniem niżów genueńskich (jak mawiał Ś.P. Andrzej Zalewski – niżyk taki mały się może zaplątać nad południowo-wschodnią Polskę – ależ uwielbiam te niżyki bo nam tu przynoszą lokalną zimę gdy gdzie indziej różnie bywa. W ubiegłych dwóch a nawet trzech latach rzeczywiście różnie bywało bo niże te poruszały się zbyt mało na wschód w efekcie czego wschodni Beskid Niski i Bieszczady znajdowały się po ich ciepłej stronie, co skutkowało deszczem. Obecnie wygląda, że ich trasy wróciły do normy i biegną z Włoch nad Ukrainę i Białoruś). Z kolei ze wschodu i ustawiony dość mocno na północy powstaje wyż rosyjski. W efekcie będziemy mieli pogodę ze słabym wiatrem i trochę zgniłą ale ma być zimno – od tego wyżu rosyjskiego a we czwartek a potem w niedzielę i nawet kolejne dni – a jakże – może zaplątać się do nas niż genueński z opadami śniegu. Niektóre modele i prognozy – niemal wszystkie w istocie – pokazują sporo opadów śniegu przez najbliższe 11 dni – a więc jak znalazł „pod” nasze Wielkie Otwarcie Sezonu Zimowego 2015 – 2016.
Istnieje też plan rozpoczęcia naśnieżania. Ośrodek ma naprawdę pod dostatkiem wody – więc chyba warto spróbować.
Czy w związku z tym piątek – sobota, 4 – 5 grudnia to definitywna data uroczystego otwarcia sezonu? Szansa jest bardzo duża ale jeszcze proszę o kilka dni cierpliwości. Dziś już byli u nas narciarze biegowi i telewizja, która nakręciła – fajny ponoć – materiał.
Jednak nadmierna pewność siebie czy wręcz pycha to w rzeczywistości przesłanki porażki. Prośmy więc o spełnienie marzeń. Zimo przyjdź. I bądźmy w tych pragnieniach cierpliwi i stali. Zima zrobi to co do niej należy – wierzę w to głęboko.
Najbliższa aktualizacja już wkrótce.

Aktualizacja prognozy do 10. Grudnia 2015, z piątku, 13 listopada.

Na razie może nie wszystko ale bardzo wiele wygląda tak jak przewidywałem i w dalszym ciągu przewiduję. Wysokie ciśnienie za którymś razem zdoła wepchnąć się pomiędzy nadjeżdżające jak amerykańska kawaleria niże atlantyckie i odetnie Atlantyk od wpływu na pogodę w Polsce. Zmiany zaczną być na dobre widoczne od poniedziałku 23. listopada. Najpierw nastąpi pogorszenie pogody a później wejdzie za nim zima. Nawet wygląda, że może zdrowo nasypać w okolicach weekendu, 27-28. listopada.
„Grenlandzki wyżyk” rzeczywiście się utworzył ale ochłodzenie, które nastąpi jutro i w niedzielę będzie niewielkie. Jednak wciąż podtrzymuję Wielkie Otwarcie Sezonu Narciarskiego 2015/2016 na piątek-sobotę 4-5 grudnia. Oczywiście mam na myśli oficjalną imprezę bo jeździć może zaczniemy nawet wcześniej.
Przyszły tydzień warto poświęcić na pożegnanie z jesienią, która jest i nawet Złota na modrzewiach i brzozach – wręcz Złociutka. Jednak zagniewane wichry listowie z drzew innego gatunku odarły zupełnie – jak z serca miłość lęk wypłoszyć potrafi choć to serca a nie lęku słuchać się ponoć mamy.
Złociutka Jesieni Polska – odejdź niespiesznie acz trwale i zrób miejsce zimie. Kolejna aktualizacja – niebawem bo wiadomo – blokada Atlantyku przychodzi nagle ale przewidywania w tej kwestii często bywają ryzykowne. Myślmy dobrze o zimie a przyjdzie – bo jak między ludźmi słowo potęgą jest, nawet pisane sms-em a myśl wciąż niegroźna- tak w pogodzie to myśli znaczą, nie słowa.

Prognoza pogody do 10 grudnia 2015 z 8 listopada, ciepłej i słonecznej niedzieli.

Pojawiła się znów (po popsuciu się przewidywań amerykańskich w załączonym widget’cie) szansa na zimę od 3 dekady listopada.
Wydaje mi się bowiem, że Pogoda postanowiła jednak przypomnieć o tym jak to klasycznie, z przytupem i bez wahania lubiła się w naszych
stronach zaczynać zima. Jaskółka tej zimy jest nie ustępujące wysokie ciśnienie nad Grenlandią. Na razie jeszcze nie wyż ale ciągle powyżej 1 000 hPa – obserwuje to miejsce od kilku dni i widzę szansę na „blokadę cyrkulacji strefowej”, która zawsze jest poprzedzona tworzącym się wyżem nad Grenlandią – w konsekwencji ujemnym NAO (znajdziecie na tej stronie szczegółowe opisy NAO, AO i innych terminów meteo – szukajcie równo przed przedpoprzednią zimą).
Malutki wyżyk nad Grenlandią (taki antonim logiczny do „Zielonych Wzgórz nad Soliną) – symbol nadziei na zimową, najpierw śnieżną a później mroźna pogodę ma zacząć się umacniać powyżej 1 030 hPa gdzieś koło 11-go listopada (oby to był symbol a nie mitologia wyłącznie). Zaskutkuje to najpierw zimnem w weekend 14-15 listopada a potem przejściem dwóch kolejnych niżów nad Polską, z których drugi zostanie schwytany jakby w pułapkę a – wówczas już wyż lub wręcz „wyżysko” znad Grenlandii będzie kierować do nas arktyczny chłód, nie pozwalając mokrym lecz ciepłym niżom znad USA docierać do Polski i psuć nam zimę. Sądzę, że może tez sypnąć 22-23 listopada ale to tylko prawdopodobieństwo, kiedy generalnie nad Atlantykiem ukształtuje się potężny, nowy wyż. Co będzie dalej. Taki układ musi przetrwać co najmniej kilka dni i powinien pozwolić na Wielkie Otwarcie sezonu zimowego w Puławach Górnych i w ogóle w polskich górach. Będziemy się starać o zmianę nazwy miejscowości na Puławy-Zdrój (Puławy Zdrój z myślnikiem chyba lepsze; czekam na opinie) więc tak będę od dziś tytułował Puławy podobnie jak Rudawkę Rymanowską-Zdrój (czy jest jeszcze jakieś uzdrowisko z trzyczłonową nazwą).
Nie popadajmy w przesadę z Wielkim Otwarciem sezonu ale: mają być nie tylko karnety za 5 czy 10 zeta (jak co roku) ale i serwis sprzętowy i wielka akcja nauki jazdy na nartach dla nieśmiałych – trochę na wzór Narty Dzieciom. Na nartach biegowych – również. W realizacji tego przedsięwzięcia pomoże – a jakże – Uniwersytet Rzeszowski i inni nasi wolontariusze narciarscy oraz znani trenerzy narciarstwa biegowego. To wszystko w formacie 2-dniowym, 4-5 grudnia 2015 (piątek-sobota). W piątek wieczorem interesująca impreza z wkładką muzyczno-taneczną w Rudawce Rymanowskiej-Zdrój. Bo każdy aktywny dzień musi się kończyć śpiewem i tańcem. W sobotę – dalszy ciąg narciarskiego festiwalu w Puławach-Zdrój.
Widać więc wyraźnie, że zima musi utrzymać się do 5 grudnia a w ogóle będzie z nami do końca zimy. Takie też są prognozy – których horyzont czasowy na razie kończy się 10 grudnia.

Aktualizacja prognozy już 13-go kiedy sprawdzimy „Malutki wyżyk nad Grenlandią” – i poinformuję o tym Szanownych Klientów.

Prognoza do 6 listopada 2015 z niedzieli, 25 października.

Udało się przetrwać deszcz, który nieprzerwanie padał przez dni kilka ale łącznie to i kilkanaście by się uzbierało. W efekcie intensywnych opadów w ostatni poniedziałek, wtorek i środę kolory liści na drzewach w Rudawce Rymanowskiej i Puławach Górnych nagle – i dość niespodziewanie – przybrały nieprawdopodobne kolory Złotej Polskiej Jesieni. Inne niż zawsze. Pastelowe, łagodne i głębokie. Złota Polska Jesień może – jak się okazuje – nastać zupełnie z zaskoczenia, wtedy kiedy nikt się Jej nie spodziewał a ona nagłą, gorącą falą niewypowiedzianego piękna zawitała w deszczowe popołudnie a może i w księżycowy, sobotni wieczór – kiedy i sama Pogoda postanowiła wreszcie obdarzyć nas księżycem (czy musi zawsze wypogadzać się na słońce?). Kiedy okazuje się, że to co najpiękniejsze jest tuż obok, że wystarczy sięgnąć, obrócić wzrok – jestem niezmiennie zawstydzony swoją wcześniejszą ślepotą – kiedy jak ostatnio stanąłem jak wryty widząc nieziemsko harmonijne połączenie malachitowej czerni mokrej od deszczu Ściany Olzy ze złotymi wprost ale nie żółtymi liśćmi okalających ja drzew. Przelatujące pod wpływem ruchu samochodu pasemka mgły podkreślały urozmaiconą rzeźbę znajomych wzgórz. Ale jakże innych, jak świeżych i zachwycająco i zawstydzająco pięknych. Jak to możliwe, że wcześniej nie dostrzegałem, że mój najwierniejszy towarzysz jest właśnie tu, blisko – w Przełomach Wisłoka. Muszę naprawić ten błąd. Przejdźmy w końcu i do meteorologii. Okazuje się bowiem, że najpierw liście dostąpiły kolorów nie występujących w palecie Photo Shop albo czego tam jeszcze a tu i pogoda nasza powszednia dopasuje się do tego florystycznego przedstawienia. Wreszcie bowiem dojdzie do słynnego ustawienia wyżu rosyjskiego i niżu znad Zachodniej Europy tak, że ich styk wypadnie akurat nad południową Polską. W efekcie możemy aż do wtorku, środy 4 listopada spodziewać się nieprzerwanej Złotej Polskiej Jesieni z temperaturą około 12 – 15 stopni a może i wyższą, w towarzystwie, nie tak aż mocnego, południowego wiatru. Będzie sucho i bez przymrozków w nocy. To wszystko może się jak wiadomo zmienić ale chyba warto przeznaczyć najbliższe dwa a może i trzy tygodnie na wyprawy rowerowe po naszym Rowerowym ABC (spójrzcie na mój facebook Bogusław Szweda) no i naturalnie na wyjątkowe zajęcia www.lesnaszkola.com. Potem czyli koło 20 listopada gwałtownie nastanie zwyczajna zima, co oznacza, że rozpoczynamy produkcje przyjaźni na stokach narciarskich w Puławach Górnych. Na pewno dowiecie się o rozpoczęciu sezonu bo – jeśli dopisze pogoda (a wszystko na to wskazuje) – sezon rozpocznie się bardzo wcześnie i w dodatku z mocnymi akcentami. Proszę śledźcie stronkę www.kiczeraski.pl. Zapraszamy tez nasze szkoły z www.nartydzieciom.pl o poważne planowanie przyjazdów już od początku grudnia. Nie ma na co czekać.

Prognoza pogody do 12-go października 2015 z 27 września

Z uwagi na rozkręcające się zajęcia Leśna Szkoła w Puławach Górnych oraz inne atrakcje miejscowe, na przykład inaugurację Rowerowego ABC w rejonie Przełomów Wisłoka – przewidzianą na 10 i 11 października, powracamy do prezentacji autorskich prognoz pogody.

Dość powiedzieć, że lato było bardzo suche i falami gorące a ostatni prawdziwy upał panował nie tak dawno bo na początku września; środa – piątek było dobrze powyżej 30 stopni. Padły zresztą ogólne rekordy wrześniowe. U nas i tak padało bardzo mocno w maju i też padły rekordy stanu rzek, na przykład na górnej Wisłoce – więc letnia susza aż tak mocno nie dała się we znaki roślinom a i tak całkiem zielone uprawy w tę właśnie upalną trzydniówkę zupełnie zżółkły (cóż za piękne słowo) – tuż będąc przed nadchodzącą inną trzydniówką – deszczową, którą właśnie od czwartku mieliśmy do soboty i tyle, że padać przestało. Nie mówię tu wyłącznie o kukurydzianych monokulturach ale i o zwyczajnych łąkach i nawet drzewach, które smagane wiatrem zrzuciły sporo liści. A na grzbiecie Skibiec – zupełnie ponoć buki odarło z listnej okrywy.
Szczęściem zajęcia Leśna Szkoła – jak zawsze z poślizgiem rozpoczęte w trzecim tygodniu września – my byliśmy gotowi ale nauczyciele i rodzice musieli przywyknąć do zmiany tryby życia po wakacjach – trafiły na ostatnie podrygi lata w minionym tygodniu. Poniedziałek był dość chłodny, wtorek – krystalicznie czysty i rześki, środa i czwartek – upalne no i wieczorem we czwartek jak zaczęło lać – to koniec. Stąd decyzja o przesunięciu zajęć z piątku – okazała się słuszna.
Czy spadło 100 mm – miejscami pewnie tak, szczególnie że i kilkoma falami przeszły również burze z naprawdę nawalnym deszczem.
Wisłok lekko się jedynie podniósł – tak wyschło i koryto i to co pod nim i wokół.
Co dalej w pogodzie? Otóż – wbrew zapewnieniom niektórych zawodowych meteorologów przewiduję chłodny ale ładny tydzień i bez żadnego tam deszczu we środę. Bowiem wyż nad Morzem Północnym naprawdę bardzo się rozrośnie. Będzie on trochę zgniłym wyżem – czyli im dalej na wschód tym bardziej mokrym a więc mglistym, co wyjdzie również w postaci zachmurzenia umiarkowanego, właśnie w górach. Ale też nie będzie ta zgniłość aż tak dojmująco zimna jak w listopadzie kiedy to potrafi po nocnym przymrozku trzymać mróz i za dnia. Pamiętam kiedyś takie stałe niemal minus 7 przy gęstej mgle i girlandy wręcz szadzi na Roztoczu – bo trwał ten stan dni ładnych dni kilka. Ależ było pięknie i zimno. I biało – choć przecież bez opadów. Chyba 2002 albo 2003 – jesień późna.
Od czwartku cieplej i słoneczniej. Ale noce i tak zimne. Pewne jest, że na weekend się jeszcze przejaśni i ogrzeje. Bardzo umocniony wyż ma później przejść w wyż alpejski, płytki i spłaszczony i to wróży dobrą wciąż pogodę – jest szansa, że do 12-go października.
Potem przewidywania są różne – łącznie aż z jesiennym Armagedonem w postaci ulew, wiatru i zimna – akurat wtedy kiedy Złota Polska Jesień powinna być u szczytu formy.
No ale może obawy okażą się płonne – i jakoś się ta ZPJ obroni i potrwa.
Na co bardzo liczę. Aktualizacja prognozy i dalszy ciąg poza 12-ty październik – niebawem.

Prognoza pogody do 15 czerwca 2015, z niedzieli 30 maja.
Nareszcie dojdzie do uspokojenia pogody – a właściwie już do tego doszło w ostatni piątek. Trudno jakoś szczególnie rozpisywać się o nadchodzącej pogodzie na najbliższe dwa tygodnie. Sytuacja baryczna nad Europą zmieniła się w ten sposób, że wyraźnie od południowego-zachodu zaczęły dominować wyże a układy niżowe zaglądają do Polski od północnego-zachodu. Taki stan rzeczy skutkuje napływem mas powietrza z południowego zachodu bądź z południa ale na szczęście mokra plama nad Bałkanami i Półwyspem Apenińskim solidnie wyschła i nawet powietrze z tamtego rejonu nie grozi nam, właśnie tutaj w Beskidzie Niskim mokrą i zmiennie parną lub zimna pogodą, z opadami, które może nie były ostatnio katastrofalne – a takie pierwotnie zapowiadano – ale przekroczyła suma opadów nawet 100 mm tu i ówdzie w górach a to już są sumy katastrofalne i grożące lokalną co najmniej powodzią. Tym razem lokalizacja tych rekordów opadowych była na tyle szczęśliwa, że spłynęły one do obszernego koryta Dunajca. U nas Wisłoka i Jasiołka oraz wcześniej wpadająca do Wisłoki Ropa zatopiły targowisko i działki w jasielskich Krajowicach a z kolei Wisłok wylał w dwóch miejscach w Krośnie. Wisłok powyżej zapory szybko opadł ale i tak był na tyle duży, że we czwartek, w czasie wieczornej w zasadzie wycieczki musieliśmy zrezygnować z przeprawy w bród i po ciemku wracaliśmy lasem i piechotą (po przeprawie na druga stronę rzeki wracamy autobusem). Wysiłek i trochę nocnego, leśnego lęku wynagrodziły piękne księżycowe pejzaże łąki na Kiczerce i prezes Stowarzyszenia, który czekał nieopodal swoim busem dzięki czemu droga i tak uległa pewnemu skróceniu.
Te klimaty mamy już za sobą i mimo prognoz pogody przewidujących wciąż burze nad Beskidem Niskim właśnie i Bieszczadami gdzieś do środy włącznie – po pięknych porankach i upalnych południach – ja burz nie przewiduję. Może jakieś naprawdę niegroźne i krótkotrwałe opady przelotne. Od czwartku dostaniemy się w centrum wyżu znad Polski a więc będzie bezchmurnie i upalnie ale nie parno i raczej temperatura przyjemna. W okolicach 25 stopni. Noce wreszcie ciepłe – powyżej 10 stopni. (Młodzież z Rzeszowa trafiła we czwartek na 2 stopnie zaledwie).
Pewna chwiejność w pogodzie ponownie pojawi się koło 11-go ale powinno być wciąż ciepło i burze jeśli się pojawią to łagodne i krótkotrwałe.
Natomiast w weekend 13-14 czerwca widać zmiany i tutaj możemy spodziewać się nawet formacji liniowej z silniejszymi burzami. Tyle że jak na letnią meteorologie to bardzo odległy termin wszystko się jeszcze może zdarzyć.
Jeśli pojawiły się jakieś obawy o pogodę na zajęciach Leśna Szkoła to dopiero od 15 czerwca – obiecuję zamieścić aktualizację tak szybko jak tylko obraz pogody za dwa tygodnie będzie przyzwoicie czytelny.

Prognoza pogody do 2-go czerwca 2015 – z 17 maja (niedziela)
Sytuacja w modelach pogodowych – o czym wspominałem w ostatniej prognozie – w dalszym ciągu nie jest jednoznaczna ale zapowiadany obracający się nad Europą Środkową wielki obszar zachmurzenia, wilgoci i gorąca (z burzami i silnymi opadami niestety) przynajmniej opóźnia się w czasie. Sprawdzają się więc moje przeczucia co do tego, że zapowiadany opadowo-burzowy Armagedon na tydzień 18 – 24 maja nie nadejdzie. Owszem – w dalszym ciągu grożą nam opady we środę i czwartek (a może już we wtorkowy wieczór) ale będą znacznie słabsze niż zapowiadano jeszcze w ostatni czwartek i w dodatku w piątek, 22-go jest szansa, że będzie już po pogodowej zawierusze. Natomiast ciągle model GFS zapowiada bardzo zła pogodę na okres 28 maja do 1 czerwca. W dalszym ciągu wydaje mi się, że te prognozy ponownie się nie sprawdzą aczkolwiek pogoda – jak widać za oknem jakoś nie może się do końca ustalić. A więc: wiem, że nic nie wiem. Na dziś moja prognoza jest następująca. W okresie do 25 maja – pogoda w większości słoneczna i bez wielkich upałów. Gorąco może zrobić się we wtorek i/lub środę i we środę i czwartek mogą wystąpić burze z silnymi opadami. Określenie gdzie dokładnie znajdzie się strefa z najsilniejszymi burzami jest na dziś niemożliwe. Front burzowy nie tyle przepłynie z zachodu na wschód co bardziej rozpuści się w suchym powietrzu, które nasunie się i zachodu i wschodu mniej więcej we czwartek, 21 maja wieczorem. Później – do 26 maja włącznie nastąpi okres lepszej pogody od słabego wyżu znad zachodniej Europy, nieco ponad 20 stopni. Dalej według dostępnych prognoz – z którymi nie zgadzam się do końca – pogoda ma się pogorszyć, ma być parno i burzowo. Istotna poprawa pogody na sucha i bardzo ciepłą – od 2 go czerwca. Aktualizacja niebawem.

Pogoda wiosną i prognoza do 24 maja 2015 z 14 maja

Wiadomo, że kto interesuje się pogodą w związku ze zbliżającym się przyjazdem do Puław Górnych w Beskidzie Niskim, na zajęcia Leśna Szkoła (a potem na Węgry, Słowację, w Bieszczady, lokalną wycieczkę spod znaku hutnictwa szkła i kopalni ropy czy na włóczęgę po Beskidzie) – ten oczekuje konkretnych informacji o tym, czego możemy spodziewać się w pogodzie (albo od Pogody – jeżeli utożsamiać ją ze spersonifikowana siłą natury) w najbliższych dniach.
A więc zadośćuczyńmy tym oczekiwaniom, informując jednocześnie, że refleksje dotyczące minionej pogody w okresie nie objętym prognozami, z uwagi na przerwę między-sezonową, pojawią się tutaj wkrótce – a jest o czym pisać.
W najbliższych dniach (modele europejski i amerykański są wciąż zupełnie sprzeczne) może wydarzyć się wiele ale będzie chłodno, będą przygruntowe przymrozki, dni będą chłodne, rześkie – trochę jak to drzewiej bywało – a noce zimne. To będzie efekt spływu arktycznego powietrza o dużym gradiencie pionowym temperatury a więc skłaniającym się do silnych ruchów wstępujących czyli wypiętrzania się cumulusów. Ale nie obawiajcie się burz – bo te, a jakże, będą albo są prawdopodobne (trochę jak w ostatnia Wielkanoc) to jednak zimne powietrze nie jest w stanie pomieścić wystarczająco dużo energii termodynamicznej aby burze były gwałtowne i długotrwałe. Również kinematyka atmosfery czyli różne parametry dotyczące kierunku i zmienności wiatru powinna być niesprzyjająca grupowaniu pojedynczych, pięknych cumulonimbusów w groźne komórki czy klastery burzowe. A więc burze kosmetyczne, niewielkie rozmiarowo, krótkotrwałe.
Powietrze będzie przejrzyste i czyste bo opady będą występować. Subiektywnie pogodę będziemy odbierać jako piękną i słoneczną. Ocieplenie będzie stopniowe od 21-go maja.
I tutaj zatrzymujemy horyzont prognozy bo dalej naprawdę zachowanie różnych modeli jest zupełnie sprzeczne a „nasz” GFS pokazuje nieustannie kręcąca się, wielka chmurę niżową nad obszarem całej Europy Środkowej. Nie chciałbym aby te symulacje modelu miały się sprawdzić bo to oznaczałoby niemal codzienne, silne burze, z naprawdę dużymi opadami. Myślę, że jednak te prognozy się nie sprawdzą i że już za dwa, trzy dni przewidywania superkomputera GFS na tyle się wykrystalizują, że będę mógł sporządzić i przekazać prawdopodobną prognozę pogody na okres 24 maja do 1 czerwca.

Prognoza pogody do 16 marca, z niedzieli 1-go marca 2015

Na początek słów kilka o tym, że w przeciwieństwie do masowo publikowanych danych procentowych świadczących o sprawdzalności prognoz (przede wszystkim w telewizjach) – moja prognoza z 10 lutego do końca miesiąca nie sprawdziła się. Rozjazd z rzeczywistością nastąpił w ostatni wtorek. Zamiast zmiany w kierunku cyrkulacji północnej z opadami śniegu gdzieś koło 27-go czyli czwartku nastąpiła zmiana pogody na cyrkulację południową (chociaż wiatr wiał w te najcieplejsze dni właśnie z północy). Paradoks? Nie do końca. Na północy i wschodzie było ostatnio bardzo ciepło. Więc wiatr wiejący stamtąd „zawracał” ciepłe i wilgotne powietrze akurat do nas dlatego, że niż genueński tym razem ustawił się stabilnie nad Czechami i pompował do nas generalnie ciepło z południa. I tak: im dalej na zachód w polskich górach tym było chłodniej w ubiegłym tygodniu a w Białce i okolicach Zakopanego a nawet w Krynicy – dopadało śniegu. Tymczasem my doświadczyliśmy długotrwałej odwilży, wilgotnego powietrza i dodatnich temperatur również nocą. Od poniedziałku do środy ciągle nie było zimniej niż 5 stopni. I albo byliśmy w chmurze z kropelkami wody albo wręcz padało (jak nocą ze środy na czwartek). We wtorek wyszło troszkę słońca. Pierwszy przymrozek wystąpił dopiero z piątku na sobotę.
A więc w teorii wszystko miało być o.k. ale jednak w praktyce było inaczej. Jak to wyjaśnić?
Wyobraźcie sobie różne wzorce pogodowe rozumiane ściślej jako kilkudniowe sekwencje zdarzeń meteo jako na przykład różne wyrazy znanej wam twarzy. Uśmiech – niech będzie słoneczną pogodą, złość – wiatrem a płacz deszczem, i tak dalej. Otóż modele prognostyczne dopasowują bieżące i przeszłe dane meteo takie jak temperatura, ciśnienie, zachmurzenie, kierunek wiatru (i całe mnóstwo innych), występujące nie w jednym miejscu ale w wielu sąsiednich w sensie przyczynowo-skutkowym miejscach naraz do zapamiętanych przez największe super-komputery wzorców zachowań atmosfery w przestrzeni i czasie z przeszłości. I w efekcie takiego dopasowania tworzą przewidywane stany tych danych meteo w przestrzeni i czasie, z których wynikają następnie prognozy pogody. Wyobraźmy sobie, że prognoza to przewidywanie uśmiechu następującego po złości i płaczu. Inaczej mówiąc superkomputer szuka podobieństwa typowych uśmiechów do widzianego uśmiechu i gdy je znajduje to na tej samej zasadzie przewiduje przyszłą pogodę tak jak w przeszłości wyglądała ewolucja dopasowanego uśmiechu.
I to się sprawdza ale w typowych latach. Wtedy kiedy pogoda nie jest typowa modele superkomputerów i w ogóle doświadczenie może zawodzić.
Taka sama sytuacja ma miejsce w czasie kończącej się zimy. Pogoda nie jest typowa więc mieliśmy odwilże na południowym-wschodzie właśnie w czasie występowania tzw. siodła barycznego czyli wyżu od południowego-zachodu i północnego-wschodu zaś niżów od północnego-zachodu i południowego-wschodu. Właśnie te niże genueńskie zachowywały się tej zimy nietypowo – były stacjonarne i nie chciały się przesuwać na wschód.
Co praktycznego wynika z tych rozważań dla najbliższych przewidywań pogodowych i czy w ogóle? Otóż – wynika. Model GFS niezmordowanie wskazuje na przesuwanie się głębokich niżów atlantyckich (które biorą się zresztą z ostrej zimy w Stanach) wprost nad Skandynawię i stamtąd ich nurkowanie nad Polskę właśnie. Taki typowy uśmiech pogody. Ale w bieżącej rzeczywistości ten uśmiech zamienia się w swoisty grymas. Niż stopuje przed wyżem rosyjskim a następnie wędruje na południe nad Europą Zachodnią i dopiero później wpływa nad Polskę stając się rozwleczony i powodując silny wiatr południowo-zachodni zamiast północnego. Czyli powietrze polarno-morskie i to ciepłe zamiast arktycznego z dużym pionowym gradientem temperatury.
Takie ryzyko istnieje i teraz. Przewidywane ochłodzenie i opady śniegu od wtorku, 3-go marca są cały czas prawdopodobne i normalnie mielibyśmy takie mini-burze śnieżne, przeplatane słońcem. Doszłoby do związania istniejącej pokrywy śnieżnej świeżym śniegiem i istotnej poprawy warunków narciarskich. I zakładam, że tak właśnie będzie ale jednak nieco cieplej i mniej opadów niż ogłaszają dziś telewizje i portale pogodowe. Czy powstanie kolejny niż genueński i czy zahaczy o skrawek południowo-wschodniej Polski. Jeżeli tak, w piątek napada sporo śniegu, koło 10 cm. Jeżeli nie – opady będą jednak symboliczne. Ale na pewno nocami będzie mroźno podobnie jak i przed południem i wieczorem.
W weekend słonecznie a później kolejne ochłodzenie – tym razem nieco głębsze z pogodą słoneczną. Koło środy, 11-go – opady śniegu.
Kiedy zatem wybrać się na narty do Puław Górnych? Obserwować prognozy w poniedziałek a pogodę we wtorek i już we wtorek warto planować przyjazd. A na pewno od środy. I w weekend. Kolejny tydzień powinien być nawet lepszy pod względem warunków od najbliższego ale odległość w czasie w sposób zrozumiały zwiększa ryzyko, że prognoza się nie sprawdzi.
Na pewno będzie sporo słońca.

Prognoza pogody do końca lutego 2015, z wtorku, 10 lutego

Z pewną premedytacją wyczekałem te dwa dni od niedzieli gdyż prognozy sporządzone na podstawie różnych modeli i zaprezentowane na różnych portalach pogodowych oraz w telewizjach jakoś nie bardzo wyglądały na prawdopodobne. Dlaczego? Bo druga połowa lutego a szczególnie marzec są podatne na tworzenie się stabilnego wyżu i słoneczną bardziej lub mniej mroźną pogodę. Na nizinach nawet słoneczną i ciepłą – ale w górach, nawet na pogórzu, zawsze oznaczającą dobre warunki narciarskie.
Do tego dochodzą stanowcze i bardzo prawdopodobne prognozy sprzed kilku/kilkunastu tygodni dotyczące końca lutego i marca w Europie Zachodniej – że orientacja wyżowa i temperatury poniżej normy no i w końcu obserwacja modelu GFS oraz tego co za oknem.
Nie przedłużając – uważam, że czeka nas słoneczny i dość ciepły okres nawet kilku tygodni. Będzie minimalny plus w dzień i kilka stopni mrozu w nocy. Śnieg w ogóle tego nie odczuje. Poza jakimiś zakątkami przy południowych ścianach budynków będzie suchy i zmrożony. No i będzie się można opalać.
Rozpocznie się ta idylla od najbliższego czwartku. Najpierw wyż znad Wielkiej Brytanii przejdzie nad południową Polskę i Słowację i „wyschnie” (aktualnie składa się on z wilgoci znad Atlantyku a dodatkowo po jego krawędzi wschodniej wciąż spływa mokre powietrze z północy – stąd ciągle padający niezbyt intensywny śnieg a bardziej na zachód od nas i na nizinach – mżawka). Wyż osłabnie ale za chwilę od północy rozbuduje się kolejny niewielki wyż – mam nadzieję, że tak właśnie będzie – i połączy się z tym naszym. Z kolei nad Wielka Brytania będzie powstawał następny wyż i tak to się będzie wszystko prz4esuwało z zachodu – utrzymując Polskę południową w słonecznym pasie pogody. Model GFS pokazuje na przemian tylko pogodę wyżową albo pogodę wyżową przerywaną nurkowaniem niżów znad Skandynawii pomiędzy kolejnymi wyżami. Czyli tak jak było w ostatnią i poprzednią sobotę. Aktualnie mapy wskazują na takie epizody z opadami śniegu w górach i tym bardziej śniegu im dalej na wschód – w reszcie kraju będzie to odwilż z deszczem – 22-go w niedzielę oraz koło czwartku 27-go.
Z kolei ciągle widać tendencję do powstawania wyżu nad północnym Atlantykiem i wcale nie zdziwiłbym się gdyby powstał wał wyżowy nad Atlantykiem gdzieś na początku marca oznaczający blokadę cyrkulacji strefowej i po prostu prawdziwie zimowy i słoneczny marzec – tak, tak – nawet cały miesiąc.
Czyli może nie hiper-optymistycznie ale optymistycznie jest bo to co prawda jedynie przewidywania ale co byłoby gdyby przewidywania były niezimowe.
A za oknem wszystko spowite białą kołderką śniegu, nawet najdrobniejsze gałązki, które przybrała tak obmarzająca mgiełka.
Śniegu jest naprawdę dużo i to jest taki sam z siebie dobrze ubity, solidny śnieg. Teraz czas na słońce – z obserwacji zdjęć satelitarnych wynika, że być może już we środę pojawią się jakieś przebłyski.
Odwilż w miastach niech Państwa nie zmyli – w Puławach Górnych zima na całego. To po prostu uroki cyrkulacji zachodniej kiedy u nas – w przeciwieństwie do ośrodków położonych na zachód od nas – zima zawsze dobrze się trzyma.

Krótka aktualizacja prognozy do 15 lutego 2015, z niedzieli, 1 lutego

Krótka aktualizacja – bo wszystko co napisałem w prognozie sprawdza się i prawie nic nie ulega zmianie. Będzie więc zimowo z niewielkim mrozem w dzień albo nawet z minimalnym i niegroźnym plusem za to w nocy – kilka stopni poniżej zera. Kilka nocy koło minus 10. I tak to sobie będzie trwać do końca ferii podkarpackich. Od 10-go dominacja wyżu brytyjskiego, który co prawda obejmie większość Polski swoim wpływem znacznie wcześniej ale akurat w okolicach weekendu w Polsce południowo-wschodniej zanosi się na obfite opady śniegu – od niżu, którego trasa nie jest jeszcze znana ale na pewno powstanie nad Morzem Śródziemnym w efekcie spływu nad ten akwen bardzo zimnego powietrza, po zachodniej krawędzi wielocentrycznego niżu Michał, który przyniósł rekordowo (od 26 lat) niskie ciśnienie w naszym kraju.
Ten niż będzie przesuwał się nad Ukrainę i zahaczy o krańce południowo-wschodnie. Jeżeli tak się stanie czeka nas prawdziwy śnieżny Armagedon – nawet większy od tego, który miał miejsce w ostatni sobotni ranek, między innymi w okolicach Korczyny, gdzie przez 4 godziny spadło prawie 35 cm śniegu.
Kiedy niż ustąpi – prawdopodobnie w poniedziałek, 9 lutego znajdziemy się w mroźnym wyżu znad Wielkiej Brytanii. W każdym razie pogoda jest murowana, niezależnie od rzeczywistego przebiegu spraw dotyczących możliwych śnieżyc.
Rodzi się pytanie co będzie dalej. Co ciekawe model GFS ciągle pokazuje tendencje do tworzenia się wyżu z rozbudową na północ w kierunku Wielkiej Brytanii. Również prognozy NAO i AO są korzystne. Ponadto jeden z amerykańskich serwisów – tak, tak – ten który był dla nas jedyną nadzieją bo jako jedyny przewidywał jednak jako taką zimę już w listopadzie i ciągle nie zmieniał prognoz – widzi kontynuację zimy po 15-tym lutego a nawet do połowy marca.
Oby te prognozy się sprawdziły. Na razie nie mamy więc zmartwień. Tak jak zapowiadałem tydzień temu – można jeździć na wszystkich trasach.

Prognoza pogody do 15 lutego 2015 – z niedzieli 25 stycznia

A więc na długi okres bo 3 tygodnie. Równie długoterminowa co może okazać się jedynie częściowo trafna ale też większe jest prawdopodobieństwo jej sprawdzenia się – stąd 3 tygodniowy horyzont.
Być może prawdopodobieństwo prognozy 4-tygodniowej wcale nie byłoby o wiele niższe?
Tak czy siak – prawdopodobieństwo w wypadku pogody to naprawdę filozoficzna kwestia – bo jak określić zbiór zdarzeń elementarnych czyli wszystkich możliwych i w relacji do nich (albo jeśli ktoś woli „w stosunku”) tę pogodę, którą akurat przewidujemy?
Będzie po prostu zima – pogoda w najbliższym tygodniu i częściowo w lutym w ogóle będzie trochę przypominać styczeń i luty 2000 roku, kiedy temperatura oscylowała wokół zera i np. w Rzeszowie śnieg ciągle padał i topniał a już w wyższych partiach Pogórza a tym bardziej w Beskidzie Niskim – nie, skutkiem czego zakumulowało się tego śniegu tak koło 2 metrów. Szczyt pokrywy śnieżnej przypadł 11-go lutego, przynajmniej w okolicach Leckiej, w przysiółku Sołonki pod nazwą Podlas albo w szczytowej partii Wilczego (Patrii). W Beskidzie Niskim pewnie ta data była nieco późniejsza. Wówczas taka wilgotna pogoda ciągnęła się chyba ze sześć tygodni. Teraz to będzie zaledwie niepełny tydzień.
Niby zima ale będziemy chwilowo i w ciepłym sektorze dużego, obracającego się niżu, na przykład w piątek, 30-go i w ogóle do połowy miesiąca będzie ileś tam okazji do obfitych opadów śniegu. Będą się bowiem tworzyć różne minicyklony i choć nie jest dziś możliwe przewidzenie którędy dokładnie się będą przemieszczać to na pewno jeden lub dwa zahaczą Polskę południowo-wschodnią.
Ta wilgotna, niżowa pogoda będzie przeplatana co jakiś czas wpływem wyżu od zachodu – a więc wyżu słonecznego, na przykład w pierwszym tygodniu lutego a po kilku następnych dniach ze śniegiem – znów – w drugim tygodniu lutego.
Nie będzie bardzo zimno w tych słonecznych „odcinkach” pogody. W dzień lekki minus i pogoda po prostu z grzejącym lutowym słońcem – nocami wiadomo, że będzie nieco zimniej niż minus 10.
I tak to sobie ma szansę trwać mimo w sumie niejednoznacznej prognozy NAO – tak na 0,5 – i może właśnie o takie odchylenie od przeciętnej i lekką cyrkulację zachodnią z wyżem rozbudowującym się w kierunku Wielkiej Brytanii od południa właśnie nam chodzi.
Śniegu spadło mniej niż się spodziewałem w ostatni czwartek – trochę się podpaliłem ale nie zmieniałem już później prognozy opadów – w sumie cały czas może jeszcze dopadać. Na razie trasa okrężna nie jest więc czynna ale może zmieni się to koło najbliższego piątku.

Aktualizacja prognozy do 1 lutego ze środy, 21 stycznia 2015
W końcu doczekamy się opadów śniegu i normalnej zimy. Mam absolutną pewność, że nastąpi to od najbliższej soboty. Datę 25-go stycznia podawałem zresztą już 3 prognozy wstecz i podtrzymałem w ostatnią niedzielę.
Zatem jest również absolutnie pewne, że dotrwamy ze wszystkimi czynnymi obecnie trasami, z bejbikiem włącznie do ochłodzenia – bo pozostały do niego niecałe dwa dni a śnieg może zacząć padać nawet w piątek.
Nie żebym się specjalnie wychwalał ale jednak temperatura rzeczywiście w tym trudnym dla nas tygodniu nie jest wysoka – od 1 do 3 stopni. Wieczorami nawet próbowało lekko marznąć we wtorek a we wtorek rano z kolei była od połowy góry – w górę – lekka szadź. Generalnie jest jednak mokro i padał dość mocny deszcz około 9-tej, dzisiaj – we środę. Natomiast w poniedziałek i wtorek wystąpiły krótkotrwałe opady mokrego śniegu.
Jutro, to jest we czwartek spodziewamy się w Puławach maluchów ze szkoły nr 8 w Krośnie, która dzielnie i słusznie deklaruje, że przyjeżdżają mimo niepogody i mimo akurat takiego wieku uczestników – na zajęcia Narty Dzieciom. Powinno być bez deszczu (bo jednak nie wierzę jutro w śnieg) a jeżeli już – to po południu.
Od piątku jest jednak szansa na opady śniegu a właściwie na początek solidnych, może i 20 centymetrowych albo i większych dwu-dniowych opadów śniegu, przy temperaturze poniżej zera.
Koło środy 28-go znów popada – tym razem od zachodu (pady najbliższe – weekendowe trafią do nas od południowego-wschodu z tym samym niżem, który napsuł nam mnóstwo zdrowia, szczególnie dzisiaj) i może minimalnie się ociepli ale jedynie chwilowo gdyż zaraz zatoka niżowa znad Morza Północnego zostanie odcięta od Atlantyku wałem wyżowym a sam niż przesunie się na wschód i będzie dawał stabilne kilkucentymetrowe opady śniegi niemal codziennie przez kilka dni. Jest więc realna szansa na otwarcie wszystkich tras. Pod koleją krzesełkową i tak leży nieco ujeżdżonego śniegu, mimo że formalnie trasa jest zamknięta – więc nie potrzeba wiele a na trasie okrężnej aktualnie mamy trawę – więc przydałoby się te 20 cm.
Nawet jeżeli jeszcze jutro będziemy cierpieć lękając się (albo nie lękając się) możliwego deszczu to już od piątku spoglądać w niebo z nadzieją, że w każdej chwili może zacząć sypać.
Przetrwała również trasa biegowa, gdzie leży jedynie naturalny, mokry, ubity śnieg. Więc gdy go przysypie i zamarznie – naprawdę będzie się mocno trzymać.
Aha – do kiedy utrzyma się ta zapowiadana zima? No ze dwa tygodnie są pewne a może i trzy.

Prognoza pogody do 1 lutego 2015 z niedzieli, 18 stycznia
Rzeczywiście zanosi się na zimę od 25 stycznia – jak pisałem w ostatniej prognozie – z szeregu przesłanek i różnych parametrów meteorologicznych – zima jest pewna począwszy od ostatniego tygodnia stycznia. Muszę przyznać, że miałem nadzieję i sporą dozę pewności, iż nastąpi ta istotna zmiana cyrkulacji i pogody gdzieś od środy, czwartku. Tymczasem od ubiegłej – z kolei – środy główny model meteo GFS (którego parametry mocy obliczeniowej zostały ostatnio rozbudowane przez amerykańską narodową agencję pogodową do 2 x 2,5 petaflopów, co plasuje ich superkomputer w gronie kilku największych na świecie) zaczął przewidywać jedynie chwilową rozbudowę wyżu skandynawskiego i szybki powrót do cyrkulacji strefowej. Ponieważ rozbudowa wyżu miała się odbywać od północy a nie od zachodu to my, w Polsce południowo-wschodniej prawie nie odczulibyśmy zimy a już na powrót doszłyby do głosu, tym razem mokre – niże znad Atlantyku.
Główne portale pogodowe próbują oczywiście udawać, że pogoda jest dokładnie taka jaką przewidywały wcześniej. Ale to nie jest prawda. W rzeczywistości nikt nie spodziewał się, że ochłodzenie się opóźni z powodu z pozoru niewinnego i dość płytkiego niżu znad Włoch. Wszyscy sądzili, że ochłodzenie będzie zdecydowane i że będzie dotyczyć całej Polski. Tymczasem wiadomo było, że ta zmiana pogody zacznie się od północy i że do nas dotrze z kilkudniowym opóźnieniem. Sytuacja będzie podobna ja w ubiegłym roku w lutym kiedy na północy kraju panowały siarczyste mrozy a od linii Brzozów – Krosno – Jasło na południe było lekko na minusie nocami i to nie zawsze a za dnia nawet plus 15.
Na moment obecny wahadło prognozowe przechyliło się na drugą stronę – teraz wszyscy wieszczą kolejny tydzień cieplejszy od poprzedniego, szczególnie na Podkarpaciu. Czy tak rzeczywiście będzie.
Myślę, że możemy się trochę obawiać nie tyle temperatur, co wilgotności powietrza. W minionym tygodniu w większości nocy nie było mrozu a jednak śnieg był – poza czwartkowym porankiem, kiedy nasunęła się mokra chmura – suchy i zmrożony. Nawet na drzewach na osłoniętych od wiatru północnych stokach Skibców i Jawornika było przez cały dzień widać piękną dekorację z szadzi. W tygodniu, który przed nami – może jednak padać i dodatnie temperatury będą miały negatywny wpływ na śnieg na stokach. Przepowiadany jest również deszcz – niewielki ale jednak. Szczególnie we czwartek i piątek.
A jaka jest moja opinia? Uważam, że meteorolodzy nieco przeceniają wpływ niżu znad Włoch. Przede wszystkim nie wiadomo do końca jaką będzie się poruszał trasą. I dlaczego ma utknąć w miejscu, przez co będzie pompował do nas akurat ciepłe powietrze z południa. Nawet dziś w Krośnie był 1 stopień a nie zapowiadane 4. Sądzę, że wyż rozbuduje się szybciej i bardziej na południe. Dlatego jestem pewien, że bez problemu przeprowadzimy zajęcia Narty Dzieciom w tygodniu 19 – 23 stycznia choć pogoda może nie być aż tak piękna jak w tygodniu minionym.
A zatem – w poniedziałek i wtorek mogą wystąpić opady – wierzę, że będzie to śnieg. Później znajdziemy się jednak w obrębie rozbudowującego się wyżu znad Skandynawii i nie powinno padać: przewiduję w dzień lekki plus i przebłyski słońca.
Od soboty, 24 stycznia, zacznie się robić zima. Nie wiem jak będzie dokładnie wyglądał scenariusz napływu mas powietrza ale wydaje mi się, że zwyczajnie zrobi się słonecznie i sucho z lekkim mrozem w dzień i kilkustopniowym – w nocy. Po 2, może 3 dniach a więc około środy, 28 stycznia nastąpi zmiana – być może przejdzie front z opadami śniegu i wówczas powstanie nowa sytuacja baryczna – już bez podsyłającego ciepło niżu znad zachodnich Włoch.
A więc trzymajmy kciuki za pokrywę śnieżną w Puławach Górnych – powinna wytrzymać do nadejścia prawdziwej zimy. Co do trasy głównej nie mam żadnych wątpliwości – na pewno warunki będą dobre.
Z uwagi na dość niezwykły układ mas powietrza będę starał się zamieścić aktualizację tej prognozy w najbliższych dniach.
Na luty nadal przewiduję wystarczającą zimę. Powinno być dobrze z pogodą, czynna trasa okrężna i pod koleją krzesełkową.

Pogoda Rymanów z serwisu

Prognoza pogody do 25 stycznia 2015 – aktualizacja z niedzieli, 11 stycznia

Nie będę próbował jakoś dalej sięgać horyzontem prognozy – mimo że od poprzedniej upłynął już tydzień. Wiem jedno – wiele oznak wskazuje, że możemy liczyć na prawdziwą zimę od końcówki stycznia i prawdopodobnie przez większość lutego – być może z jakąś niewielka przerwą koło połowy miesiąca.
Nie oznacza to, że teraz będzie jakoś tragicznie. Wręcz przeciwnie. Rzeczywiście – zgodnie z poprzednią prognozą nadeszła głęboka odwilż i na szczęście – tak zresztą jak się spodziewałem – kilkanaście stopni notowano ale jedynie w Polsce zachodniej. Krosno rzeczywiście było najzimniejszą miejscowością w Polsce przez wiele ostatnich dni, również w sobotę i niedzielę. W sobotę nawet w Białce było 10 stopni, w Krakowie – 11, a we Wrocławiu – 16. W Krośnie zaledwie koło 3 stopni – przez moment jedynie nieco cieplej w sobotę.
I w zasadzie jestem pewien, że uda się utrzymać trasy narciarskie również dzięki nawalnym opadom śniegu w piątkowe popołudnie kiedy pomiędzy 16-tą a 18-tą spadło kilkanaście centymetrów śniegu.
Dziś mimo dodatniej temperatury grunt był zamarznięty a rano był zresztą przymrozek dzięki bezchmurnemu, porannemu niebu. Obecnie znów wieje i wiatr będzie trochę przeszkadzał w nadchodzącym tygodniu.
Przewiduję jutro opady śniegu – wolałbym znaczne ale chyba będą symboliczne a od wtorku pogodniej, z nocnym przymrozkiem a w dzień 1 – 2 stopnie, co przy słonecznej pogodzie i suchym powietrzu nie jest specjalnie groźne dla śniegu.
Kolejny tydzień powinien być chłodniejszy ale to nie będzie jeszcze prawdziwa zima – ta zacznie się w ostatnim tygodniu miesiąca.
W okresie najbliższych dwóch tygodni nie widać jakiś dużych opadów śniegu – góra kilka centymetrów.
Przez prawdziwą zimę rozumiem opady śniegu, wyż od północy i zachodu, niż od południa i otwarta trasę okrężną oraz pod koleją krzesełkową no i brak wiatru – co zawsze jest gwarantowane przy układzie: wyż od północy a niż od południowego-wschodu.
Prognozy NAO i AO wyglądają korzystnie; panuje też konsensus pomiędzy różnymi portalami pogodowymi, że za dwa tygodnie zapanuje zima i że zimowo będzie przez cały luty. Widać też tendencję do powstawania sporego obszaru wyżowego zarówno nad Azorami – bardziej rozbudowanego na północ niż obecnie oraz nad Grenlandią. Z tego musi być zima.
Sądzę więc, że bez wielkich sensacji – wiatr mam nadzieję, że osłabnie we czwartek (zresztą zachodni wiatr w Puławach nie jest uciążliwy) – dotrwamy z zajęciami Narty Dzieciom do ostatniego tygodnia stycznia przy może nie świetnych ale zupełnie wystarczających warunkach śniegowych i w sumie miłej, dość ciepłej i słonecznej pogodzie – raczej nie zmarzniemy tak jak ostatnio, na przykład we środę rano, o 9.30 wciąż przy dolnej stacji było minus 21 stopni a we czwartek gdy wiało przy minus 12 naprawdę było zimno.

Prognozy pogody do 25 stycznia 2015 z soboty, 3 stycznia

Jeżeli nie czytujecie prognoz pogody na www.PrzelomyWisloka.pl to możecie żałować – tegoroczne zimowe sprawdzają się i to również te przygotowywane z dużym wyprzedzeniem. Prognoza jest obowiązująca również dla www.nartydzieciom.pl
Miesiąc wstecz pisałem o widocznym zalążku zimy nad Grenlandią – który miał się przeobrazić w zimową pogodę w okolicy Świąt i tak też się stało. I rzeczywiście ta zima, której nie ma już w Polsce zachodniej i północnej – to znaczy ściślej – została już tylko na samym południowym-wschodzie – przyszła właśnie wskutek rozwoju tego właśnie zalążka wyżu nad Grenlandią.
Co będzie zatem dalej? Oto jest pytanie. Dyżurni sceptycy, którzy nie wiedzieć czemu szalenie ekscytują się ciepłem i deszczem w zimie – już od wielu dni trąbią (przepraszam za to agresywne słowo – ono właśnie oddaje nastrój informowania w jednym z portali pogodowych) o odwilży i krótkotrwałości incydentu zimowego. Podobno miało być już 10 stopni na plusie od Nowego Roku i w ogóle strasznie wiać i lać. I według tego portalu – który uważam za mimo wszystko dość fachowy w zakresie prognoz krótkoterminowych a najlepiej takich 24-godzinnych (na przykład dotyczących opadów deszczu i mgieł, szczególnie poza zimą) – druga dekada stycznia ma być bardzo ciepła, oczywiście plus 10 stopni, dużo wiatru, deszczu a może i orkan z wiatrem ponad 100 na godzinę a później ma się ochłodzić i albo luty albo marzec będzie zimowy.
Stawiają jednak na względną zimę w lutym – temperaturę w normie. Wówczas marzec ma być z bardzo zmienną pogodą. Uczciwie – taką pogodę kupiłbym w ciemno – gdyby była gwarancja realizacji choćby i w 90% albo i 80% (cokolwiek miałyby te procenty znaczyć). Poza jednym – akurat moim zdaniem druga dekada stycznia będzie cieplejsza po ewentualnym albo prawdopodobnym solidnym śniegu w sobotę i/lub niedzielę koło 10-go stycznia ale jednak będziemy mieć do czynienia z takim wzorcem napływu młodego powietrza z zachodu, które jeśli już musi być odwilż nam aż tak nie zagraża – a więc powietrza, które im wyżej i im bardziej na wschód tym znacznie zimniejsze (powiedzmy, że o 1 stopień Celsjusza na każde 100 m wysokości i niecałe 100 km na wschód – a więc przy 200 km na przykład z Krakowa i 300 metrach różnicy w wysokości n.p.m. daje to aż 5 stopni). Na przykład teraz gdy przygotowuję te informację w Opolu jest 4 stopnie a w Krośnie minus 1 (co ciekawe 3 stopnie są np. w Lublinie i Nowym Sączu i Krakowie). Stawiam więc w drugiej dekadzie stycznia a konkretnie w najgorsze dni to jest wtorek – czwartek 13 – 15 stycznia na odwilż w Krośnie i bardzo lekką odwilż w Puławach Górnych przy rzeczywiście totalnej wiośnie na zachodzie i północy Polski. To będzie taki dzisiejszy typ pogody kształtowanej przez tzw. wyż alpejski. Rzeczywiście przez północną i środkową Polskę oraz Skandynawię będą się przewalać masy wilgotnego powietrza znad Atlantyku – coraz to wychładzając się i osuszając wraz z wędrówką na wschód i południowy wschód. Ale tutaj mimo trzydniowej odwilży nocami powinien łapać mróz a już popołudniami trasy powinny „łapać mrozem” same od siebie gdyż powietrze będzie suche. Więc sądzę, że do kolejnego ochłodzenia – które znowu widać nad Grenlandią – trasy w Puławach Górnych mają szansę przetrwać bez wielkiego uszczerbku. Zależy to oczywiście od ilości śniegu, który spadnie jutro i w weekend 10-11 stycznia (oby to był śnieg, nawet mokry a nie deszcz) oraz od ilości śniegu, który da się wyprodukować w nadchodzącym tygodniu, który będzie naprawdę mroźny (wtorek, środa i czwartek to powinny być nie tylko noce ale i dni z ciągłym naśnieżaniem – zwłaszcza, że jest pod dostatkiem wody).
Od kolejnego weekendu – tego 17 ; 18 stycznia – widać wręcz blokadę Atlantyku, co może być początkiem dłuższej i bardziej zdecydowanej zimy z solidnym mrozem w trzeciej dekadzie stycznia a może i w lutym.
A co na ten temat myślą Amerykanie, których model jest podstawą do prognozy interia.pl, którą zamieszczamy na tej stronie. Oni – nie niezmiennie – ale z pewnymi modyfikacjami utrzymują jednak zimową prognozę na styczeń i zmienną pogodę w lutym z pewną ilością dni słonecznych ale bez siarczystego mrozu – na razie widać „u nich” do połowy lutego.
Więc jeśli wyprodukujemy naprawdę dużo śniegu w nadchodzącym tygodniu to mamy dużą szansę jeździć naprawdę nieprzerwanie do zakończenia sezonu w marcu gdyż przewidywane odwilże nie zapowiadają się długotrwale. Ale jak zwykle bardzo dużo zależy od zaangażowania, mądrości i trafności decyzji.
Przy okazji dwie refleksje na temat ekscytacji zimowymi odwilżami – otóż normalna zima umożliwia wielu ludziom zwyczajne utrzymanie swoich gospodarstw domowych i przetrwanie przedsiębiorstw. Naiwne telewizyjne opowieści w stylu: Pan minister załatwił dzieciom śnieg u Dziadka Mroza – takie były hasła kolportowane w oficjalnym szkolnictwie przed II wojną światową – dziś w prostej linii przekładające się na mniejszy lub większy marketingowy powab tzw. białych świąt, których być albo nie być ekscytują się telewizyjni i prasowi redaktorzy gdzieś tak od początku grudnia byłyby poważne gdyby nie sprowadzano typu świątecznej pogody do zwyczajnej urody krajobrazu za oknem i mniejszego lub większego zadowolenia z opadów śniegu przeciętnej gospodyni domowej albo gospodarza śniadaniowej telewizji.
Sądzę, że odbiorcy mediów zasługują na trochę poważniejsze traktowanie. Nie chodzi również o proste sprowadzanie typu zimowej pogody do grubości portfeli w branży turystycznej. Szczegóły są jak zwykle bardziej złożone. Rekreacyjne narciarstwo – głównie zjazdowe – to np. w Austrii podstawowa branża gospodarki. Warto zauważyć, że narty są niezwykle wartościowym hobby, którego uprawianie przynosi korzyści całej społeczności – nie tylko samym narciarzom. Przy ogromnych obiekcjach co do roli sportu wyczynowego w obecnej dobie, który zupełnie wyizolował się od masowego uprawiania w opozycji do globalnej oglądalności (a może w jej efekcie) akurat narciarstwo alpejskie i biegowe są przykładem gdzie sport wyczynowy ewidentnie napędza specjalistyczną turystykę narciarską i powszechne uprawianie narciarstwa przez amatorów – w olbrzymiej większości zwykłych ludzi – w dodatku zawody najwyższej rangi odbywają się i ich przeprowadzenie jest w ogóle możliwe dzięki istnieniu branży turystycznej. Jak nawet jeden dzień spędzony naprawdę na stoku wpływa na samopoczucie i realną tężyznę fizyczną – tego nie muszę chyba przypominać. Na marginesie – szkoda, że państwo w rozumieniu jego aparatu nie docenia wagi kultury fizycznej dla statusu obywateli a więc i samego państwa. Szkoda, że np. ośrodki turystyczne są postrzegane jako biznes i luksus – prawie „akcyzowy” podczas gdy są one jedynym tak naprawdę – przez atrakcyjność narciarstwa w relacji do wygórowanych przez media pseudo ambicji co do spędzania czasu wolnego (najlepiej w ciepłych krajach i koniecznie zagranicą) – realnym i powszechnym sposobem profilaktyki zdrowotnej, szczególnie w odniesieniu do dzieci i młodzieży i jednym z nielicznych rodzajów aktywności fizycznej, którymi młode pokolenie da się jeszcze zainteresować.
A więc w istocie wszyscy, którzy mają radochę z braku zimowej pogody i naigrywają się objawami efektu cieplarnianego typu odwilż, orkany i zimowe ulewy (niezależnie czy są to rzeczywiście przejawy efektu cieplarniowego, generalnej dewastacji Ziemi czy też tylko przypadkowe zmarszczki wyjątkowości na niezmierzonym continuum jej historii) popierają w efekcie automaty do gier hazardowych, których podobno 20 tysięcy stoi w polskich dyskotekach i kawiarniach – z czego ¾ nielegalnie – i inne wątpliwej jakości rozrywki, do których porządna, zimowa pogoda jest po prostu niepotrzebna. Życzę tym osobom noworocznej refleksji.
Wracając do prognozy pogody: do piątku, 9-stycznia – pogoda typowo zimowa z solidnym, dwucyfrowym mrozem w nocy. Dni słoneczne ale mogą pojawić się przelotne opady śniegu. W weekend 9 – 10 stycznia – zmiana pogody, którą już w piątek (czwartek w nocy) będzie zwiastował wiatr rymanowski. Będzie solidnie padać – na dziś uważam, że będzie to śnieg.
Od poniedziałku, 12-go – temperatura na plusie. Będzie jednak dość pogodnie. Najgorsza pogoda we wtorek, środę i czwartek – ale nie powinno padać i w suchym powietrzu śnieg będzie się utrzymywał a warunki będą dobre.
Od piątku 16-go stopniowe ochłodzenie i początek suchego i mroźnego tygodnia z dwoma weekendami 17-18 oraz 25-26 stycznia.
Jakie są szanse, że ta prognoza się sprawdzi. Większe niż 50% – mają one wsparcie w tendencjach oscylacji północno-atlantyckiej NAO i oscylacji arktycznej AO. Obydwa parametry odchyleń od wzorców ciśnienia na półkuli północnej mają 14-dniowe prognozy zmierzające w kierunku minusa, co oznacza, że wyż alpejski będzie miał tendencję do rozrastania się na północ a kierunek napływu mas powietrza z zachodniego ma szansę przejść na północno-zachodni i północny. Dodam, że prognozy NAO i AO przygotowywane i weryfikowane przy pomocy sztucznych satelitów są dość dobrze sprawdzalne. A więc dobra nasza. Oby odwilż w tygodniu 12 – 16 była jak najsłabsza.

Prognoza do 5-go stycznia 2015 – ze środy, 17 grudnia

Zgodnie ze zobowiązaniem z ostatniej prognozy miałem opublikować kolejne informacje pogodowe kiedy prawdopodobieństwo zimy będzie wyraźniejsze. I tak też się dzieje. Jednak ten świat nie całkiem zwariował jeszcze – skoro z malutkiego zalążka nadziei urodziła się już dość powszechna prognoza prawdziwej zimy za kilka dni. Nie ulega już wątpliwości, że rzeczywiście nad Grenlandią powstanie stabilny wyż i generalnie zanosi się na to, że wał wyżowy nad Atlantykiem zmieni cyrkulację nad Europą ze strefowej na arktyczną. Czyli to co tygrysy lubia najbardziej. To oznacza na pewno zimę od drugiego dnia Świąt a taką solidną – od poświątecznego week-endu. Modele komputerowe nie są jednak jakoś bardzo jednoznaczne w efekcie czego prognozy 16-dniowe na różnych portalach wykazują istotne zmiany. Mnie osobiście bardziej podobały się scenariusze z całkowitym zepchnięciem wilgotnego powietrza atlantyckiego nad Morze Śródziemne – tak wyglądało to w ostatnią niedzielę. Obecnie też widać duży, naprawdę wielki niż śródziemnomorski – oby tylko powstał i kręcił się tam tak jak np. w czasie majowej powodzi 2010 – wtedy mamy metr śniegu w górach zapewniony a i na nizinach powinno spaść koło 40 cm – oczywiście z nasileniem w południowo-wschodniej Polsce.
Aby nie rozpisywać się zanadto – nie ma 100% konsensusu ale jednak przewaga przewidywań „w kierunku” ataku zimy w ostatnim tygodniu starego roku i w pierwszym tygodniu nowego – jest bardzo wyraźna.
Akurat prognoza z Accuweather, którą zamieszczamy niżej (to ta z Interia.pl) chwilowo pokazuje dodatnie temperatury pod koniec roku ale myślę, że szybko to zmienią. Będzie mroźno i kilkukrotnie będzie solidnie padał śnieg.
Na koniec prawdopodobieństwo takiego scenariusza – wierzę, że 80%. Czy uda się przygotować trasy w drugi dzień Świąt – tego nie wie dziś nikt ale na pewno będą próby i informacje na temat – również.
Jeszcze jedno – nie dajcie się pesymizmowi pogodowemu i organizacyjnemu pod wpływem bieżących prognoz telewizyjnych, które przejściowo ogłaszają nawet ocieplenie do plus 11 stopni. To będzie taka krótka chwila wiosny przed zimą – i to głównie w zachodniej Polsce. Myśmy już swoje 11 stopni mieli wczoraj w Rzeszowie. Chwilami w samym mieście było nawet cieplej.
I pamiętajcie, że to właśnie nasz portal i to właśnie wtedy gdy wszyscy odtrąbili zupełny odwrót zimy poinformował o jej widocznym zalążku nad Grenlandią. Coś jeszcze jesteśmy warci w tych Przełomach Wisłoka.
Pogoda szczegółowa – jak mówiłem trudno będzie ją w detalach opisać ale: do Świąt bardzo zmiennie, na południowym wschodzie bez dwucyfrowych temperatur, z opadami – na przykład dziś na szczytach Beskidu Niskiego padał śnieg. W niedzielę – pierwsze tchnienie zimy – lekkie opady i mróz w nocy z niedzieli na poniedziałek. Później troszkę cieplej z ostatnim dniem na plusie w Wigilię – być może w Boże Narodzenie. Ochłodzenie przyjdzie z północnego zachodu. Następne 10 dni – zimowe z opadami śniegu, wydaje mi się, że dwukrotnie będą to opady znaczne w pozostałe dni po 1 może 2 cm. Mróz w dzień koło 5 stopni, nocami – zimniej niż minus 10.
Czy zima się stabilnie utrzyma? – Poglądy na ten temat w prasie meteo są dość jednoznaczne – że raczej nie będzie to początek stabilnej zimy. Moim zdaniem jest zdecydowanie za wcześnie by o tym mówić. Co prawda wyż rosyjski wycofał się na Daleki Wschód – dzięki czemu możliwa jest ta przewidywana zmiana i zimowa pogoda ale z drugiej strony bez tego wyżu zimie będzie się ciężko utrzymać. Jest jeszcze i taka możliwość, że ten powstający wał wyżowy nad Atlantykiem – bywało, że utrzymywał się i miesiącami – zapewni nam zimową pogodę bez udziału wyżu rosyjskiego. Innymi słowy – cieszmy się tym, na co jest wreszcie szansa i nie martwmy się na zapas.

Prognoza do końca roku – z niedzieli 14 grudnia 2014

Wybaczcie, że aktualizację prognozy pogody zamieszczam dopiero dzisiaj, w niedzielę wieczorem. Po prostu – musiałem być pewien, że w tym co piszę jest jakieś przyzwoite prawdopodobieństwo a nie tylko przysłowiowe ziarno prawdy – które zresztą jest podobno wszędzie.
Czy jest jakaś nadzieja dla narciarzy – mówiąc wprost? Na razie pogoda będzie fatalna – co oznacza, że musimy odwołać zajęcia Narty Dzieciom w nadchodzącym tygodniu – o czym szkoły, których ta sprawa dotyczy w większości i tak już wiedzą a inne – jak sądzę – wiedzą to bez dodatkowej informacji z mojej strony (jutro na pewno dam znać bezpośrednio wszystkim Państwu).
Do dziś – uważam – były jeszcze jakieś szanse na zmianę około środy – nawet tak podawał jeden z portali – ale teraz już wiadomo, że znajdziemy się pod wpływem cyrkulacji strefowej z ciągiem od południowego-zachodu a więc co prawda u nas będzie chłodniej niż na zachodzie ale i tak ciepło i raczej deszczowo. I niestety – taka pogoda utrzyma się przez wiele dni a na pewno do przyszłego weekendu. A może jeszcze dłużej.
Będzie wirował nad Zachodnia Europą rozległy niż atlantycki a my tutaj na południowym-wschodzie będziemy od czasu do czasu dodatkowo podgrzewani południowym wiatrem.
Jednak widać zalążek nie tyle że zmiany ale fundamentalnej zmiany. Oto nad Grenlandią zacznie powstawać a później rozbudowywać się wyż. Takie zalążki wyżu nad Grenlandią widać często ale na ogół one zanikają. Tymczasem już od kilku dni model niezmiennie pokazuje zaczątek wyżu w tamtym właśnie miejscu, który niezmiennie rośnie – mimo że w innych rejonach Europy i świata model wykazuje zmieniające się przewidywania.
Oznaczałoby to – sprawdzenie się tego scenariusza – że mamy szansę na prawdziwą zimę z ustalonym na czas dłuższy wysokim ciśnieniem od północy i rozległym obszarem niskiego ciśnienia nad Morzem Śródziemnym. Wówczas też – na wschód od wyżu skandynawskiego często lubi „kisić się” przez dłuższy czas niewielki niż nad wschodnim Bałtykiem, który dodatkowo ściąga do nas zimno i niewielki śnieg, zwłaszcza gdy północny wiatr oprze się o góry.
Taki jest zresztą szkolny, typowy obraz klimatu Europy – gdybyście chcieli sobie przypomnieć szkołę to polecam np. hasło „klimat śródziemnomorski” – znajdziecie w opisie z pewnością dużo informacji o stacjonarnym niżu i zimowych, ciągłych opadach deszczu właśnie nad Morzem Śródziemnym. A od północy – ma być zimny wyż. A na styku tych mas powietrza – duże opady śniegu.
A więc właśnie na taką wypasiona zimę mamy szansę. Gdzieś we Święta będzie to już przesądzone – że tak się stanie. Ale stanie się nieco później – tak około Sylwestra albo i dwa, trzy dni później.
Czy ta prognoza wyklucza wcześniejsze nadejście zimy. Zupełnie nie wyklucza i może być tak, że łagodna zima zacznie się jeszcze w Święta.

Uwaga: z powodu pogody przesuwamy uroczyste otwarcie trasy biegowej w Puławach Górnych z 19 grudnia na 9 stycznia (też piątek, godzina 11-ta). Pozostałe atrakcje związane z otwarciem trasy biegowej bez zmian. Więcej informacji na www.kiczeraski.pl

Prognoza z niedzieli, 7 grudnia – do Świąt Bożego Narodzenia 2014

No cóż – do Wielkanocy się nie odważę…. To taki gorzki humor, niestety.
Nie dość, że choć mamy już meteorologiczną zimę a w zamorskich ośrodkach narciarskich na całego rozkręca się Puchar Świata w narciarstwie alpejskim – mam oczywiście na myśli Beaver Creek w Kolorado i Lake Louise w Kanadzie – a w Polsce, za wyjątkiem pięknej Suwalszczyzny – prawdziwej zimy nie ma, to jeszcze nawet nie do końca nabrała rozmachu dyskusja o perspektywach bieżącej zimy w wydaniu klimatologów i w ogóle specjalistów od pogody.
Są jak zwykle mityczne prognozy amerykańskie i rosyjskie oraz Indianie zbierający chrust i jednak jakaś garść informacji na temat sygnałów płynących z jakimś cudem żywej jeszcze przyrody. Sygnały przyrodnicze nie są jednoznaczne: pszczoły, akacja, opadanie liści brzozy, migracje ptaków – świadczą za zima raczej przeciętną, nawet lekko ciepłą.
Same wzorce pogodowe nie dość, że są bardzo niejasne co do swojej dynamiki to i sama pogoda w konkretnym układzie barycznym również jest zwyczajnie trudna do przewidzenia – nawet na jutro a co dopiero mówić o prognozie na Święta – wiadomo że te najbliższe. Któż to wie?
Od wczoraj telewizja tvn nadawała silne opady śniegu na poniedziałek – nawet 15 cm w Polsce południowo-wschodniej. Szukam i sprawdzam ale niczego takiego nie widać. Ciągle mamy – to znaczy od wiosny – ten sam układ baryczny z tzw. wyżem rosyjskim, który tylko od czasu do czasu daje się przepchnąć na wschód i wtedy otwiera się droga dla niżów znad Atlantyku w ich wędrówce na wschód.
Ubiegłej zimy tę katastrofę odwilżową w styczniu powodowały ciągle awansujące z zachodu niże, które zaciągają ciepło (i wilgoć też) aż znad zatoki meksykańskiej czyli jak wiadomo akwenu bardzo ciepłego.
W lutym doszło do zmiany i ten swoisty pas transmisyjny został przecięty wałem wyżowym. Taka sytuacja – z krótkotrwałymi zmianami – trwa nieprzerwanie do teraz. W efekcie mokre niże nie mogą się przenieść nad Białoruś i z tego położenia kierować do nas kilkudniowych opadów śniegu i zimna z północy. Co gorsze – trwa taki swoisty pat meteorologiczny: gdy z zachodu (w efekcie procesów fizycznych nad oceanem atlantyckim, które wyjaśniałem bardzo szczegółowo w listopadzie ubiegłego roku) tworzy się i pogłębia układ niskiego ciśnienia – taki wirujący mały cyklon – nie może się przedostać na wschód gdyż ochładzające się nad kontynentem i dodatkowo wysychające powietrze tworzy układ wysokiego ciśnienia – gdzieś nad Moskwą – który, na skutek normalnej różnicy ciśnień i dodatkowo efektów ruchu wirowego Ziemi (czyli siły Koriolisa), nie zasysa tej masy cyklonu do siebie tylko ją odpycha wciągając gdzieś nad teren właśnie Polski powietrze z południa. I tak to trwa. Ten cyklon z mnóstwem oceanicznej wilgoci „wypaduje się” gdzieś nad Wielką Brytanią, potem czasem ten wyż słabnie i taki „wysuszony niż” trafia w końcu nad Polskę ale gdy jest mało wilgotny to też nie zachodzą takie zjawiska jak normalnie i mamy taką pogodę jak teraz: ani nie pada ani nie ma słońca – hybryda jakaś taka.
Taki europejski cyklon powinien przelecieć szybko nad Polską i utknąć gdzieś dopiero nad Białorusią. Wtedy u nas najpierw padałby deszcz a potem przechodziłby w śnieg z deszczem i śnieg. Im dalej na wschód tym więcej byłoby opadów samego śniegu. Ale tak było a teraz niekoniecznie chce się ten schemat powtarzać.
Na przykład pod koniec bieżącego tygodnia czyli koło 12-go, w piątek, niż przebije się nad Polskę ale dotrze do Podkarpacia i Lubelszczyzny i tu się zatrzyma. W efekcie wyschnie, nie przechodząc nad Białoruś. Jeżeli będzie odpowiednio głęboki to dostaniemy wątpliwy prezent w postaci wiatru.
Ostatnio wgryzałem się w tematykę klimatu i myślę sobie, że takie długotrwałe stacjonowanie wyżu rosyjskiego aż nad Polską ma związek z tzw. „wirem polarnym” w Ameryce. Po prostu normalny wyż kontynentalny znad Azji jest teraz silniejszy. No i znaleźliśmy się akurat w miejscu na styku. To oczywiście może ulec zmianie dość szybko – na przykład w efekcie rozpoczynającego się niedługo minimum słonecznego, które też ma być anormalne bo ma trwać kilkadziesiąt lat – może nawet około stu a nie jedenaście. To będzie mieć wpływ na klimat – małe epoki lodowe w XIII i XVII w. były spowodowane właśnie takimi przedłużonymi minimami słonecznymi.
A co z nadchodzącą zimą – otóż ma być cieplejsza niż przeciętna ale nie tak ciepła jak ubiegła – taki jest status quo różnych ośrodków synoptycznych poza „Accuweather” – który jest na przykład podstawą do grafiki pogodowej na interia.pl, którą zamieszczamy pod bieżącymi prognozami. Otóż Accuweather – firma amerykańska zresztą – trafnie przewidziała zimową pogodę w ostatnich trzech latach. A nawet bardzo trafnie. Oni uważają, że będziemy mieć do czynienia ze stałym niemal wyżem skandynawskim, który sprowadzi nie tylko dość zimną pogodę ale i śnieżną nad wschodnią Polskę i Białoruś. To ma też dotyczyć Podkarpacia a nie tylko Lubelszczyzny i Podlasia.
Accuweather systematycznie – poza bieżącymi prognozami – utrzymuje nadejście zimy za około 10 dni – czyli gdzieś przed Świętami. Ale to może być tylko skutek przyjęcia przez nich pewnego założenia makro o tendencji na wyż skandynawski gdy w rzeczywistości jest tendencja ale na wyż rosyjski – niby minimalna różnica ale bardzo istotna.
Mieliśmy do czynienia już tej zimy z przejściem niżu zachodnio-europejskiego nad Morze Śródziemne, czego efektem jest zimno w Tunezji i śmiertelne powodzie we Francji i Maroku. To jest kolejny scenariusz, który mógłby spowodować późniejsze, bardzo obfite opady śniegu w Polsce południowo-wschodniej (był taki niemal 2-metrowy śnieg, np. w Wetlinie w 1999 roku a i bardzo śnieżna była zima 2001). Ostatnio 15 marca 2012 mieliśmy mega-śnieżycę, która przyniosła niemal 60 cm śniegu w Rzeszowie. Niestety obecna wersja cyklogenezy nad Morzem Śródziemnym jest inna – niż kręci się tam właśnie i nie chce wędrować na północny wschód, co też – obawiam się – ma związek z rozbudową wyżu rosyjskiego.
Pogoda niestety nie poprawi się w bieżącym tygodniu. Do czwartku – bez zmian. Od piątku cieplej – niestety. Szanse na naśnieżenie tras dla dzieci są znikome. Ośrodek jak wiadomo pracuje ale jedynie na dość wąskim pasie trasy głównej a więc będę musiał odwołać zaplanowane zajęcia na tydzień 8 – 12 grudnia a i pod znakiem zapytania stoi tydzień kolejny.
Będę telefonował osobno do każdej ze szkół, które zapisały się na najbliższy tydzień.
Szansa na zmianę jest przed Świętami – na razie nie widać jakiegoś konkretu ale wierzę, że prognoza Accuweather jednak choć częściowo musi się sprawdzić.

Kolejne informacje – w połowie tygodnia.

Prognoza pogody do 8 grudnia z niedzieli, 23. listopada 2014 

Prawie wszystkie portale pogodowe chwalą się sprawdzalnością swoich prognoz. Ciekawe jest na przykład ujmowanie tej sprawdzalności w procentach. Jakakolwiek realna informacja miałaby się kryć pod tymi – zawsze bardzo wysokimi – procentami: nie wiadomo ale wiadomo, że im procent bliższy 100% tym lepiej. Zawsze mi się wydaje, że im więcej autor podaje procentów tym bardziej to wygląda na – popularne we współczesnej dobie – dorabianie teorii do praktyki post fatum.
Więc nie będziemy tutaj podawać procentów. Ale zauważmy, że obecna prognoza jest kontynuacją poprzedniej czyli w dalszym ciągu zapowiadam lekką zimę do 1 grudnia. Oczywiście w Puławach Górnych i na Suwalszczyźnie między innymi. Bo też i w innych, wyższych od naszych, górach – również.
Sytuacja baryczna potwierdza się – a więc mamy wyż nad Białorusią, który wolno dryfuje na wschód. Nad północna Europą będą przechodzić niże, które dadzą jakieś (to znaczy – niewielkie) opady we wtorek, 25 listopada.
Później raczej pogodnie i od południa mamy się dostawać pod wpływ tzw. wyżu alpejskiego. Będzie to rozciągnięty z zachodu na wschód a spłaszczony w układzie północ – południe, stabilny zwykle układ wyżowy, który może przetrwać nawet do 10-go grudnia z możliwą chwilowo rozbudową na północ – co będzie oznaczać ochłodzenie.
Taki wyż mieliśmy przed dwoma laty w okresie świąt Bożego Narodzenia – dokładnie kiedy został otwarty wyciąg „Adaś”. Było sucho i bardzo słonecznie z lekkim mrozem w nocy i około zera w dzień. W bezśnieżnych dolinach temperatura była na plusie, koło 3 – 4 stopni. Ale w Puławach Górnych były naprawdę świetne warunki.
Taka sama pogoda – może minimalnie cieplejsza we dnie była w ubiegłym roku w I połowie grudnia. W Rzeszowie było i koło 8 stopni powyżej zera ale w cieniu śnieg, zwłaszcza ten przetransformowany kilkukrotnym topnieniem i zamarzaniem, trzymał się całkiem dobrze.
I tu dochodzimy do sedna sprawy – czy będą warunki do sztucznego naśnieżania a jeśli tak – to kiedy jest szansa na przygotowanie tras i utrzymanie się warunków w grudniu?

Na razie są dwa częściowo przeciwstawne scenariusze. Pierwszy zakłada ocieplenie na 2 – 3 dni na początku grudnia a następnie koło 8 – 9 grudnia. I od 15-go – konkretną zimę. Tutaj miałyby występować opady.

Drugi scenariusz – do którego się skłaniam zakłada jednak suchą pogodę, bardzo lekką zimę ale jednak z tendencją do ochłodzenia, opady śniegu gdzieś koło Barbary. A po tym okresie bardzo lekkiej zimy – konkretną zimę koło 15-go. Sądzę, że ten właśnie się zrealizuje a nawet uważam, że jest szansa, że już po opadach w okolicach Barbórki złapie silniejszy mróz gdyż wyż alpejski rozbuduje się na północ i stamtąd spłynie zimno, szczególnie nocami będzie solidny mróz.

Wyraźnie widać szansę na to, że nie będzie wiatru rymanowskiego – właśnie dzięki ekspansji układu wyżowego z półwyspu pirenejskiego.

Czy będziemy jeździć od weekendu, np. od soboty 29. listopada – tego nie da się jeszcze przewidzieć. Wydaje mi się, że gdyby udało się naśnieżyć trasy – wówczas widać utrzymywanie się warunków. Ale żeby realnie produkować sensowną ilość sztucznego śniegu musi być jednak kilkustopniowy mróz, choćby i nocą przy suchym powietrzu. Trzymajmy więc kciuki np. za noc z czwartku na piątek 27 na 28. listopada.

Prognoza pogody do 1 grudnia 2014.

A co tam – niech będzie do 1 grudnia bo to zawsze bardziej zimowo brzmi niż 30 listopada.
I co – i jak zwykle wszystkie portale pogodowe przysnęły z lekka a tymczasem jednak już od dwóch albo i trzech dni widać przebudowę baryczną w ten sposób, że nad północną Europą wytworzy się dość stabilny wyż, który będzie jednak powodował powolne ale stałe ochłodzenie. W pierwszej połowie nadchodzącego tygodnia będzie jeszcze dość ciepło na południu Polski (na Suwalszczyźnie to już od wyborczej niedzieli klasyczne przedzimie) a od czwartku w górach – nawet tych bardzo niskich jak nasz Beskid Niski spodziewajmy się opadów śniegu. Ten śnieg to będzie efekt zabłąkania się nad południe Polski właśnie wilgoci gdzieś z przemoczonej południowej Europy, która zmiesza się z północną cyrkulacją i może spaść do 10 cm tak od 500 m.n.p.m. w górę.

Później wyż będzie się umacniał i przez ponad tydzień spodziewam się temperatury około zera w dzień – w cieniu będzie się utrzymywał przymrozek. Nocą powinno być wyraźnie poniżej zera.

Do kiedy potrwa taka spokojna zima. Model GFS, którym się posługuję i uważam, że zimą mam do niego jakie takie wyczucie łącząc obserwacje izobar i różnych innych, często złożonych parametrów ze zwykłym doświadczeniem, pokazuje dość stabilny wyż, który przejdzie znad północnego Bałtyku nad Białoruś i będzie miał tendencję do lekkiego dryfu na wschód. I tak aż do początku grudnia – czyli zupełnie co innego niż pokazywali wszyscy za wyjątkiem telewizji tvn (strasznie sobie zresztą z tego tvn-u drwili i nawet teraz wciąż na jednym z dobrych portali ciągle drą łacha z T.W. (chodzi o prezentera pogody Tomasza Wasilewskiego), który przepowiadał zimę).

A więc sucha, słoneczna i coraz mroźniejsza pogoda może potrwać i dwa tygodnie. Pozostaje mieć nadzieję, że nie zakończy się wiatrem rymanowskim – co niestety ma zwykle miejsce gdy wyż przesuwa się na wschód. Wypada liczyć na emisję niżu genueńskiego albo jakąś inną anomalię, która nam silnego wiatru z południa w pierwszych dniach grudnia oszczędzi.

Tak więc przepowiadam jednak zimę a nawet widać możliwość sztucznego naśnieżania i z pewnością w Puławach Górnych zostanie podjęta próba przygotowania tras w końcówce miesiąca – oczywiście jeżeli ta prognoza się sprawdzi.

Prognoza pogody do 31 października 2014; z 13 października

A niech tam – to prawie aż 20 dni horyzontu czasowego prognozy pogody ale powinno się udać. Pytanie główne – czy będzie trwać Złota Polska

Jesień (trwaj chwilo) – któż to wie. Pogoda postanowiła wybrać właśnie na dziś Podkarpacie a ściślej Doły Jasielsko-Sanockie i Beskid Niski na to miejsce, w którym dzisiaj będzie najpiękniej i tutaj dziś Pogoda rezyduje upajając się swoim dziełem, ukończonym przewrotnie na poniedziałek 13-go. Bo cóż tam piątek 13-go. Poniedziałek 13-go to jest dopiero coś (może nie jak Brooklyński Most ale przynajmniej jak most w Pastwiskach, który jest prawie, prawie gotowy (bądź gotowy dziś do drogi; drogi, którą dobrze znasz – do Puław Górnych oczywiście)). A więc gotowość mostu w Pastwiskach na sezon zimowy 2014/2015 to rzeczywiście jest dopiero coś.

Pogoda ma z tym dokonaniem wiele wspólnego. Najsampierw była ładna ale lipiec i sierpień to był festiwal codziennych burz i ulew. W końcu jednak pogroziwszy swoją potęgą wszechmocną wystarczająco (jeżeli dla ludzi złych cokolwiek może być wystarczającym ostrzeżeniem) Pogoda ustaliła się dokładnie „pod” budowę mostu i ogólne budowanie i wykańczanie rozmaitych inwestycji i przedsięwzięć.

I mimo alarmistycznych prognoz, które na wczorajszą niedzielę przewidywały 5 stopni w dzień i mróz w nocy (były takie jeszcze w początkach października) a już zimę nieomal w weekend 18-19 października – dopiero teraz zrobiło się naprawdę pięknie.

Środa, czwartek i piątek w ubiegłym tygodniu były naprawdę wietrzne i co więcej silny, południowy wiatr musiał najpierw przeciągnąć przez Beskid Niski (jak przez ucho igielne) całą wilgoć znad południa Europy. Objawiało się to porozrywanymi obłokami niby-mgły i w zasadzie brakiem pełnego słońca. Ale sobota i niedziela to już słabszy wiatr a dziś – w poniedziałek – mamy po prostu słodki, letni dzień z leniwym wiaterkiem i bezchmurnym niebem.

Co dalej: sytuacja baryczna obecna i przewidywana przez model GFS, z którego korzystam wygląda podobnie do intuicyjnego jej obrazu – z południowego zachodu jesteśmy w strefie pomiędzy wyżem a na razie niewyraźnym niżem znad Francji. Wyż też osłabł – stąd osłabł i wiatr. Strefa zachmurzenia i frontu atmosferycznego przemieści się nad Polskę środkową i północną już we wtorek i środę – u nas wciąż będzie piękna pogoda. Przejściowa zmiana we czwartek po południu – może lekko padać ale zaraz od południa rozbuduje się wyż i jeśli w piątek są jeszcze możliwe opady (ale i tak będzie koło 20 stopni) to od soboty znowu zacznie być słonecznie. A od niedzieli – piękna pogoda. W poniedziałek będziemy znów w optymalnym jesiennym położeniu pomiędzy bardzo rozległym niżem znad Europy Zachodniej a obszarem podwyższonego ciśnienia znad Ukrainy. I tak będzie we wtorek, 21 –go. We środę niż będzie przesuwał się na wschód. Główny jego impet pójdzie nad północną połowę Polski. Mimo wszystko pogoda we czwartek i piątek 23-24 października – niepewna.

Ale znowu od soboty 25 października zaczniemy dostawać się pod wpływ wyżu. I znowu szykuje się piękny tydzień 27 – 31 października. Wydaje się, że początkowo chłodniejszy ale słoneczny i możemy liczyć na 15 stopni w ciągu dnia. Nie widać też jakiegoś wyraźnego mrozu nocami. Być może jedna – zaraz na początku ostatniego tygodnia miesiąca.

A co z kolorami liści. No cóż. Krótszy dzień nie sprzyja wytwarzaniu chlorofilu w liściach a więc do głosu dochodzi karoten (od czerwonego) i ksantofil (od żółtego). Przypomnijcie sobie nierealistycznie wręcz kolorowe liście w ubiegłym roku. Był to jak sądzę efekt silnego mrozu 4-go października (zachęcam do ponownej lektury wyjątkowej prognozy z 4-go października 2013 właśnie). Duże zmiany temperatur uaktywniają bowiem antocyjany – i dlatego w ubiegłym roku mieliśmy przepyszne szkarłaty, głębokie fiolety i miedziane brązy. W tym roku – z kolorami na razie łagodniej zwłaszcza że i dostatek wody utrzymuje wciąż wiele liści w pracowitej zieloności. Ale i tak jest pięknie a będzie przecież jeszcze piękniej. Zapraszamy więc do Przełomów Wisłoka.

Prognoza pogody do 12 października 2014 z piątku, 26 września

A więc kończący się tydzień rzeczywiście w efekcie zanurkowania niżu znad Skandynawii w poniedziałkowy poranek mogliśmy spisać na straty w pogodzie – choć przejaśnienia po poniedziałkowej nawałnicy i „odsłanianie się” nieba mogły dostarczyć przepięknych wrażeń.

Zgodnie z moimi przypuszczeniami sprzed tygodnia dzisiejsze załamanie pogody już nie jest takie jak to poprzednie. Bezwietrznie, w zasadzie ciepło, tyle że przechodzą szkwały z deszczem. Jutro pogoda zdecydowanie się poprawi.

A już od niedzieli rozpoczynamy Polska Złotą Jesień – to jest już pewne – pytanie tylko jak długo potrwa. Tydzień od 27-go września do 2-go października – z pewnością. Czy kolejny?

Sądzę, że jednak dojdzie do umocnienia wyżu nad Europą Środkową. Nie wróży to jakichś wysokich temperatur i raczej zimne noce ale za to słoneczną pogodę przynajmniej do 12-go października a wiele wskazuje na to, że i kolejny tydzień kończący się 19-go będzie również słoneczny. Bez upałów ale koło 20 stopni będziemy się kręcić.

Na razie nie przewiduję powstania klasycznego ciągu od południa w efekcie stycznych ze sobą wyżu znad Rosji i niżu znad Europy Zachodniej a więc bardzo ciepłych dni i prawie równie ciepłych nocy tyle że pogody z silnym wiatrem. Ale nie zamartwiajmy się – wszystko się może zdarzyć (jak śpiewała autorka przeboju). Oby zdarzył się ten długotrwały wyż, który stabilnie akompaniując starzeniu się liści pozwoli nam nacieszyć się spokojną, jesienną refleksją i docenić piękno naszego świata, na który tak często narzekamy. Ale to nie znaczy, że mamy zapomnieć o czy nawet tolerować przejawy jego wynaturzeń, którym zawsze winny jest po prostu człowiek. Niech więc stabilny wyż i prawdziwa Polska Złota Jesień dodadzą nam sił i otuchy.

Przełomy Wisłoka jeszcze nie kuszą kalejdoskopem jesiennych kolorów ale liście już obawiają się nadchodzących zimnych nocy, które niewidzialnym uściskiem mrozu przerwą delikatną nić łączącą liście z ich macierzystymi gałązkami. A wtedy liście opadną i zwrócą swoim matczynym drzewom ale i sąsiadom tę energię, której zaczerpnęły od Słońca właśnie dzięki tych drzew wytrwałości, cierpliwości i strzelistości.

My też powinniśmy zawsze przystanąć i zastanowić się z kim naszą energią wypada się podzielić bo albo jej ktoś potrzebuje albo zasługuje na nią albo i jeszcze z innego, dobrego powodu na przykład, że głowa pełna marzeń i coś z nimi począć wypada zanim się rozproszą.

Czy grożą nam ze strony Pogody naszej jakieś niespodzianki. Zawsze. I niezależnie od tego ile ich już tego lata było. O oznakach będę informował na bieżąco.

Prognoza pogody do 5 października 2014 (z 18 września)

O ile obserwacja modelu w celu wykoncypowania poprzedniej prognozy dostarczała informacji bardzo zgodnych z oczekiwaniami i doświadczeniem jesiennej pogody w Polsce południowo-wschodniej (czyli Złota Polska Jesień; wyż na wschodzie, niż na zachodzie i południowy ciąg mas powietrza przynoszący ciepło i wiatr po prostu – którego nie lubimy zimą – jako oczekiwany ciąg dalszy scenariusza po tym jak w realu powstał wyż na Rosją) to teraz a więc wieczorem, we czwartek 18-go września modele komputerowe przewidują cykl nurkujących niżów znad Skandynawii – w dodatku łączących się z „mokrą plamą” znad Bakanów (Wielka Czerwona Plama na Jowiszu – Mokra Plama nad Bałkanami nieustannie już od kwietnia – ta z Jowisza jest widoczna od około 400 lat ale ostatnio już na pewno wiadomo, że ten gigantyczny huragan wyraźnie się zmniejsza).

Zupełnie nie podoba mi się taki scenariusz. Zimą – tak – kilka razy takie nurkujące niże skandynawskie były zapowiadane w sezonie 2012/2013 a nawet 2013/2014 – budząc nadzieję prawie że na powtórkę z 1978, kiedy to zapanowała zima stulecia po takim właśnie zanurkowaniu niżu znad Skandynawii (wypada zaznaczyć, że głównie w północnej połowie Polski). I co z tego wynikło. Niewiele – skończyło się na nadziejach i porywach wiatru bez powrotu jakiejś wyjątkowej zimy albo nawet zimy w ogóle gdyż wiatr wiał nie z północy jak przewidywano ale z południowego-zachodu, ewentualnie z zachodu.

Obecnie model GFS (z którego i tak wszyscy korzystają choć jeszcze niedawno w dobrym tonie wśród meteorologów i hobbystów było nieeleganckie obśmiewanie tegoż) przewiduje cały cykl takich nurkujących niżów a na pewno dwa. Pierwszy przyniesie załamanie pogody definitywnie nocą z niedzieli na poniedziałek (choć już w sobotę może trochę padać a w niedzielę padać będzie na pewno). Końcówka silnych opadów ma przejść nad byłym województwem krośnieńskim w poniedziałek, 22-go. Będą burze gdyż bardzo wzrośnie energia chwiejności atmosfery w efekcie napływu powietrza polarnego o dużym gradiencie pionowym temperatury.

Następnie pogoda ma się poprawić – choć będzie chłodniejsza niż teraz a więc słońce i rześki wiaterek z temperaturą pod kreską 20 stopni.

Kolejny niż ma niespodziewanie zanurkować z północy w piątek i ma przynieść fatalny weekend 27-28 września po czym po chwilowej poprawie w niedzielę po południu ma nastąpić ponowienie pogorszenia pogody w poniedziałek 29-go.

Kolejne dni od wtorku 30-go aż do weekendu 4-5 października będą znów pogodne ale z pogodą typową przejściową a nie ustaloną (tyle, że nas jak zwykle zachmurzenie i opady powinny omijać. Sam weekend – pogodowo niepewny.

Tę w sumie niekorzystną wersję potwierdzają tendencje NAO, które robi się wyraźnie dodatnie i wróży powrót cyrkulacji zachodniej.

Mam jednak nadzieję (tak jak zimą – na to że prognozy się sprawdzą tak obecnie – że nie), że nurkujące niże znad Skandynawii są jednak przesadzoną projekcją świata matematyki i statystyki na nasz zwyczajny real, w którym jesienią jest jednak sucho, słonecznie i bajecznie kolorowo. Przekonamy się już wkrótce ale szczerze wątpię aby te załamania pogody a szczególnie to zapowiadane na piątek 28-go września były aż tak spektakularne.

Prognoza pogody do 25 września 2014 (z 8-go września)

Nie emitowaliśmy żadnych prognoz na sierpień. Z jednej strony – nie było po co ponieważ w zasadzie codziennie padał deszcz, z drugiej – rozpoczęła się przebudowa  (to znaczy zburzenie i budowa nowego całkiem) mostu – więc jeździło się i jeździ do Puław Górnych przez Wisłok lub malowniczym acz wąskim i stromawym objazdem przez Rymanów Zdrój i Wisłoczek ale trochę szkoda bo była okazja sprawdzić się jako meteorolog przepowiadając codzienne prawie burze i naprawdę duże opady.

Mokry i częściowo zimny sierpień miał i tę zaletę, że podlewana intensywnie trawa na nowej, profesjonalnej trasie narciarstwa biegowego w Puławach Górnych, zdążyła całkiem nieźle wyrosnąć (poza dwoma miejscami intensywnie zacienionymi listowiem) i od wielu lat niespotykanej długotrwałości i intensywności, burzowe opady „sprawdziły” szereg urządzeń drogowych i odwadniających w całej okolicy. Weryfikacja nie wypadła źle. Trasa biegowa, która biegnie nad trzema głębokimi jarami – to znaczy pod trasą winna płynąć woda – bo gdyby popłynęła górą to trasę wraz z urządzonymi mostkami zmyłaby – wytrzymała. Tu i ówdzie lekko przesunęły się umocnienia przepustów ale takie skutki ulew przed ich wystąpieniem „wzięlibyśmy w ciemno”.

Nie zmyło również nawierzchni i świeżo wyrosłej trawy na poszerzonym (uwaga, uwaga!) łuku w prawo na trasie pod koleją krzesełkową. Zdradzam tu może pewną niespodziankę, że łuk ten i odcinek do ścianki pod przecięciem się trasy zjazdowej z koleją linową jest znacznie, ale to znacznie szerszy a tuż przy łuku w prawo i za nim zostały wykonane małe „zatoczki”, gdzie można się zatrzymać nie stając „na drodze” jadącym w dół. Ale są i inne niespodzianki. O nich we właściwym czasie – najpierw na www.kiczeraski.pl W każdym razie wszystkie budowy przetrwały deszcze.

Sytuacja baryczna w gruncie rzeczy pozostaje niezmienna od kilku miesięcy. Ciągle nad Bałkanami i Alpami zalega obszar wilgoci. Co jakiś czas ta wilgoć wraz z wirującymi w lewo (jak to w niżach na półkuli północnej) masami powietrza nadciągała głównie nad Polskę południową a może jeszcze bardziej nad południowo-wschodnią. Nic dziwnego że najcieplejszą tego lata miejscówką był Białystok i Suwałki – czyli tam gdzie najpiękniejsze jeziora. Choć w sierpniu jeszcze dalej na północ, w Skandynawii lało i było bardzo zimno (wcześniej panowały tam z kolei upały).

Obecnie jednak da się zauważyć pewną przebudowę. Mokra Plama (Wielka Czerwona Plama na Jowiszu robi się coraz mniejsza) nad Bałkanami i północnymi Włochami jest jednak mniejsza a nad wschodnią Europą zaczyna tworzyć się charakterystyczny dla jesieni (szczególnie dla Złotej Polskiej Jesieni) wyż rosyjski. Nie wiem czy dojdzie do takiego długo-stacjonarnego układu jak w ubiegłym roku kiedy to obracające się zbieżnie wyż rosyjski wraz z niżem znad Europy Zachodniej zaciągały przez wiele tygodni bardzo ciepłe powietrze prosto z południa i mieliśmy pod koniec października po 20 stopni o północy ale generalnie rzecz biorąc prognozy wyglądają optymistycznie.

Naprawdę zanosi się na piękną Złotą Polską Jesień.

Na razie przejściowo pogoda trochę się popsuje jutro późniejszym popołudniem a może i dopiero wieczór. Nie zapowiadam jednak tak dużych opadów i ochłodzenia jak koledzy z telewizji. We środę nie będzie zbyt dużo deszczu i nadal ciepło – gdyż będziemy jednak po ciepłej stronie malutkiego niżyku znad Austrii. Może trochę mocniej popada we czwartek a później cały czas piękna pogoda aż do poniedziałku/wtorku 22/23 września. Noce nawet ponad 10 stopni a w dzień bankowo powyżej 20 a może być i 25. Kiedyś musi być trochę lata. Idealna pogoda na spływ Sanem ze Zwierzynia do Leska albo i trochę dalej. W 2012 roku było pod koniec września 29 stopni w Lesku a woda w Sanie była naprawdę ciepła już tak po południu gdy byłem poniżej ujścia Hoczewki do Sanu.

Właśnie po 20-tym września może dojść do układu głęboki niż vs silny wyż (na mapie tak jak w tym zdaniu: niż na zachodzie, wyż na wschodzie). Na pewno zrobi się silny ciąg południowy. Pytanie jak taki układ długo wytrzyma. A jeżeli się obali – jak szybko po załamaniu pogody wróci słoneczna jesień.

Jakoś czuję, że ta jesień będzie udana pogodowo. Miejmy nadzieję, że te nadzieje znajdą potwierdzenie w faktach pogodowych i kolejnych prognozach, które już wkrótce – oczywiście pod kątem informacji dla szkół odwiedzających Przełomy Wisłoka w ramach Leśnej Szkoły. Zapraszamy! Na stronce www.lesnaszkola.com koniecznie sprawdźcie Namiotowy Obóz Leśnej Szkoły. Taki koncept hybrydowy, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Prognoza pogody do 27 lipca 2014 – ze środy, 9 lipca

Tegoroczne lato jest wyjątkowo oryginalne pod względem pogody ale też sprzyja naszym prognozom, które – mimo że zima to moja specjalność a nie lato – są cały czas trafne. Najsympatyczniej byłoby gdyby prognozy układały się zawsze albo chociaż w większości po myśli ich adresatów a nie – że się będzie autor cieszyć, że trafnie prognozuje codzienne burze i w ogóle pogodę „anty-turystyczną”. Dla przeciwwagi – każda pogoda ma swoje plusy i stwarza jakieś możliwości – ważne aby dało się planować nasz czas wypoczynkowo-turystyczny z pewnym wyprzedzeniem. I po to są prognozy. Ale nasze mają i inne funkcje. Zimą trudno nie pocieszyć narciarzy chociażby szansą na nocne sztuczne śnieżenie gdy szans na śnieg naturalny ewidentnie brak. Albo że chociaż warunki śniegowe będą się pogarszać – to jednak wolno i utrzymają się jeszcze parę dni.

Latem jest więcej możliwości poszukiwania pozytywnych zastosowań dla różnych rodzajów pogody. Nawet burzowej, którą przepowiadałem i niestety – sprawdziło się.

Sytuacja atmosferyczna właściwie jest od wielu dni niezmienna. Ciągle krąży nad zachodnią Ukrainą i wschodnią Polską sporo wilgoci w obszarze obniżonego ciśnienia. Z kolei nad zachodnią Europą dominują wyże choć akurat dziś zanurkował znad północnego Atlantyku deszczowy niż, który przyniósł obfity deszcz kolarzom na Tour de France (akurat na etapie po brukach). Taki układ ciśnienia powoduje między innymi nietypowy kierunek napływu mas powietrza. Ostatnio – kiedy wilgoć z niskim ciśnieniem przesunęła się na wschód mieliśmy kilka upalnych dni a następnie od południowego wschodu wkroczył nad Polskę niż z zimnym powietrzem. Podczas gdy zachodnia i północna Polska pozostała w powietrzu zwrotnikowym. Ot ciekawostka. W najbliższych dwóch tygodniach nie nastąpią większe zmiany – obym się mylił – i w dalszym ciągu będzie wilgotno. Najpierw do wtorku 15-go (może do poniedziałku) centralnie nad południowo-wschodnią  Polską będzie wirował mokry ale na szczęście płytki niż. Będzie lekko ponad 20 stopni i będzie padać: i burze i opady przelotne bądź ciągłe. Od 16-go do 19-go rozbuduje się od zachodu wyż i będzie prawie upalnie. Tutaj są dość różne opinie na różnych serwisach. Ale w weekend 19-20 lipca będzie szykować się zmiana od zachodu. I znów przewiduję umiarkowane lato, koło 25 stopni i codziennie możliwość opadów i burz. I właśnie około 25-go – to będzie piątek – może rozpocząć się rzeczywiście gorący okres tego lata bo jest szansa na rozbudowę wyżu centralnie nad Polską, który przejdzie później na wschód i w połączeniu z niżem znad zachodniej Europy zacznie zasysać od południa gorące i suche powietrze. A więc koniec miesiąca szykuje się powyżej 30 stopni, nawet w naszych niskich ale jednak górach. Dla miłośników nocnych wycieczek bądź przesiadywania przy ognisku nie mam najlepszych informacji. Na razie noce nie będą gorące ani nawet ciepłe ale i tak warto posiedzieć i połazić nocą – zawsze coś ciekawego się wtedy zdarzy – przyroda na pewno Was czymś ciekawym zaskoczy.

Prognoza pogody do 30 czerwca 2014 z 19 czerwca, czwartek

Poprzednia prognoza zupełnie nieźle się sprawdziła (zważywszy, że lepiej czuję się w prognozach zimowych i jesiennych niż letnich) i rzeczywiście mieliśmy w ostatnich dniach piękną pogodę aczkolwiek z zimnymi czy nawet bardzo zimnymi nocami. W piątek i sobotę przesuwał się na wschód od nas niewielki niż – z południa na północ – który wymusił napływ zimnego powietrza z północy. Było to czyste i młode powietrze polarno-morskie. Młode to znaczy między innymi, że z dużym gradientem pionowym temperatury (powietrze z północy stopniowo się nagrzewa od powierzchni ziemi wędrując na południe, gdzie ląd jest coraz cieplejszy i unosi do góry). Ta różnica temperatury może wynosić nawet ponad 1 stopień na każde 100 m. Mimo relatywnie niskiej temperatury – jak na czerwiec – ta różnica temperatury i nasłonecznienie oznacza sporo energii do unoszenia się wraz z wilgocią w formie pary wodnej – gdyż powietrze cieplejsze jest lżejsze a więc unosi się w zimniejszym, które zalega wyżej, zanim się nie ochłodzi. Unosząc się wraz z parą wodną stopniowo się ochładza a wówczas nie jest już w stanie pomieścić pary wodnej w stanie gazowym – ta skrapla się i tworzą się wypiętrzające się wysoko chmury cumulonimbus. Przy temperaturach rzędu 15 czy 20 stopni tej wilgoci w powietrzu nie mieści się aż tyle by powstały wysokie na 10 km i niebezpieczne chmury burzowe (ale i zimą mogą i niedawno też wystąpiły burze śnieżne z wyładowaniami) ale całkiem spory cumulus wypiętrzył się wieczorem w sobotę, 14-go nad Rzeszowem i było koło 20.30 niezłe oberwanie chmury i kilka solidnych grzmotów. Zresztą przez całą sobotę przechodziły cyklicznie wypiętrzone cumulusy i straszyły lokalnymi, średnio-intensywnymi opadami (które zresztą trochę nam przeszkadzały w budowie Namiotowego obozu Leśnej Szkoły). A padało rzeczywiście od piątku, 13-go. Do dziś pogoda była naprawdę piękna i sucha, z zimnymi nocami – z poniedziałku na wtorek zaledwie 3 stopnie – ale teraz szykuje się niestety stopniowa zmiana.

Sytuacja baryczna nadal jest i będzie dość nieokreślona. Teoretycznie mamy małą blokadę cyrkulacji zachodniej i można by się spodziewać stałego napływu powietrza albo z północy albo z południa – i tak tez będzie tyle, że jednak chyba częściej z północy – i pogody typowo suchej (blokada cyrkulacji zachodniej czyli odcięcie wilgoci znad Atlantyku). Jednak nad Włochami ciągle kręci się bardzo dużo wilgoci i właśnie stamtąd przez Austrię i Węgry napłynie do nas mokre powietrze. To będzie powodem opadów przelotnych już od jutra, 20-go – taka pogoda przekropna a we wtorek i być może we środę 25-go – również burze. W kolejnych dniach będzie robić się sucho i cieplej. Pod koniec miesiąca możliwy upał około 30 stopni – ale to nie jest jeszcze pewne.

Od jutra do czwartku, piątku 27-go czerwca około 20 stopni. A więc chłodny czerwiec.

Początek lipca wydaje mi się jednak pewną niewiadomą. Model pokazuje kontynuację blokady Atlantyku i krążącą wilgoć nad środkowo-wschodnią Europą czyli w zasadzie stacjonarny, wilgotny upał w pierwszym tygodniu lipca z możliwymi burzami – w tym gwałtowniejszym gatunku. Już za kilka dni – pewniejsza prognoza na początek lipca.

Prognoza pogody do 15 czerwca 2014 – z niedzieli 1 czerwca

Okazało się, że ostatnia prognoza była trafna: jeden tydzień pięknej pogody no i kolejny – ponownie mokry i burzowy z silnym ochłodzeniem w ostatni czwartkowy wieczór, 29 maja. Tę pogodę sprowadził do nas bardzo niewielki, wręcz mikroskopijny niż znad Morza Czarnego, który przewędrował nad Białoruś. A więc trochę powtórka z ostatniej powodzi spowodowanej niżem genueńskim. I taka wilgotna pogoda z tendencją do ocieplenia będzie jeszcze do środy. Później bardzo się ociepli ale sytuacja baryczna, choć stabilna – będzie jednocześnie „niewyraźna”. Cały czas – aż do połowy miesiąca nie widać wyraźnego, suchego wyżu. Będziemy w obszarze przejściowym pomiędzy wysokim ciśnieniem, które zdominuje północną i zachodnią Europę a wilgotnym, płytkim niżem, ciągle kręcącym się gdzieś nad Morzem Czarnym. Musimy zatem spodziewać się burz. Szereg portali zapowiada upały – rzeczywiście zanosi się na stałą cyrkulacje południową z uwagi na powstającą blokadę cyrkulacji zachodniej nad Atlantykiem. Ciągle jednak będziemy prawie w tej samej masie powietrza – i chyba będzie ciągłe zagrożenie burzami (to nie jest jeszcze pewne). Lepsza pogoda moim zdaniem będzie jednak w nadchodzącym tygodniu. Pod koniec okresu – mniej więcej w weekend 14-15 czerwca znów może powstać niż nad Morzem Czarnym, który pewnie przyniesie zmianę pogody – ochłodzenie i przejściowo opady ciągłe.

Prognoza – do środy może padać codziennie, nawet przed południem, we środę, 4-go możliwa większa burza – ale jest szansa, że „przejdzie bokiem” a pogoda będzie się poprawiać. W poniedziałek i wtorek dość chłodno a od środy już gorąco. Temperatury koło 27 stopni ale chyba jeszcze poniżej 30 będą panować do czwartku 12-go. Będzie słonecznie ale możliwe burze. Tutaj chciałbym się mylić ale tej wilgoci naprawdę sporo się będzie kręcić właśnie nad wschodnią Polską. Od 13-go możliwa zmiana pogody – powiedzmy, że prawdopodobna. Ochłodzenie i uspokojenie burz ale niewielkie opady ciągłe.

Czy prognoza tym razem się sprawdzi. Mam nadzieję, że w odniesieniu do burz – nie.

Prognoza pogody do 1 czerwca 2014 – z 19 maja, poniedziałek

Po dwumiesięcznej przerwie wracamy z autorską prognozą pogody bo …. taka jest potrzeba, nie tyle chwili co wiosennego czasu i rozpoczynających się wkrótce zajęć w Leśnej Szkole dla uczniów szkół z bliska i daleka. Ale turyści i wycieczkowicze, którzy nie są już (a niektórzy od dawna) uczniami – choć człowiek oczywiście uczy się przez całe życie – również mogą skorzystać z naszej prognozy i wybrać się w Beskid Niski na piękną wycieczkę. Jeżeli jesteście na naszej stronie www.PrzelomyWisloka.pl to nie powinno zabrać to Państwu wiele czasu aby zdecydować się na przyjazd tutaj. Wiadomo mi również, że niektórzy nauczyciele wybierają się w najbliższym czasie na wycieczki szkolne w różnych kierunkach – a więc i im może przydać się nieco inne spojrzenie na pogodę, której możemy oczekiwać, na przykład w Tatrach (gdzie ostatnio spadło ponad metr śniegu).

Sytuacja baryczna – niż genueński (śp. Andrzej Zalewski często używał określenia „niżyk” – że niby taki niewielki i niepozorny ale może z niego nieźle napadać śniegu a i deszczu też), który powstał nad Adriatykiem na skutek napłynięcia zimnego powietrza z północy nad ciepłe morze (może być i ocean) – wówczas to zimne powietrze szybko się nagrzewa a rezultatem jest duża różnica temperatury wraz ze zmianą wysokości czyli wysoki gradient pionowy temperatury, co z kolei powoduje, że lżejsze ciepłe powietrze znad powierzchni morza unosi się bardzo szybko w górę w cięższym zimnym, unosząc ze sobą mnóstwo wilgoci, rozpoczynając w ten sposób cyklogenezę – wytracił już całą swoją wodę i zanikł gdzieś nad Litwą. Niż ten nie był jak na niż genueński szczególnie rozległy a jednak wystąpiła naprawdę katastrofalna powódź w b. Jugosławii, z kilkudziesięcioma ofiarami (pod wodą znalazła się czwarta część Serbii i jedna trzecia Bośni). Stało się tak dlatego, że od północy napłynęło wprost na północną krawędź tego niżu nie tylko skręcane niżem ale również pchane wyżem znad Skandynawii, zimne powietrze prosto z północy. Wysokie ciśnienie dominowało również nad Niemcami. W efekcie niż obracał się prawie w miejscu pozbywając się wody właśnie nad Bałkanami. Zwykle niż genueński jest zagadką gdyż nie jest znana jego dokładna trasa. Przemieszcza się generalnie na północ ale może to być trasa nad Morzem Czarnym gdzie jeszcze taki niż może się „napić” więcej wody ale może również wieść wprost nad Małopolskę albo nawet Sudety – wówczas na Podkarpaciu w zimie pada deszcz a latem będzie bardzo mokro i burzowo – gdyż znajdziemy się po ciepłej stronie niżu, obracającego się na półkuli północnej zawsze w lewo (a na południowej – zawsze w prawo). Zwykle jednak niż wędruje nad zachodnią Ukrainę i Białoruś i wtedy zimą sypie śnieg przez dwa, trzy dni i jest bardzo zimno przy północnym wietrze (słynna śnieżyca 15 marca 2013) a latem występują długotrwałe średnio-intensywne opady deszczu i jest bardzo zimno (pierwsza majowa powódź w 2010 roku – było wówczas ledwie 5 – 7 stopni przez wiele dni. Tym razem niż zablokował się na południe od naszych granic. Blokujący go wyż kształtuje teraz pogodę w Polsce i taka sytuacja utrzyma się do końca tego tygodnia. W przyszłym tygodniu wygląda, że znów znajdziemy się w wilgotnym choć płytkim niżu. Po jego wschodniej stronie – wróży to powrót opadów i burze. Znowu z północy po krawędzi wyżu znad Wielkiej Brytanii spłynie zimne powietrze i zaklinuje się nad Alpami.

Prognoza pogody –  Bieżący tydzień powinien być bardzo pogodny i bardzo ciepły ale nie będzie parno. Co prawda na środę są zapowiadane burze ale będą to moim zdaniem zdarzenia krótkotrwałe i lokalne. Zaczną się naprawdę ciepłe noce, około 15 stopni a w dzień będziemy mieli koło 27 stopni w Puławach. Dla naszych wycieczkowiczów tatrzańskich: w Tatrach jest biało, np. w Dolinie Pięciu Stawów. Ten tydzień poza wtorkiem bez burz, piękna, słoneczna pogoda. Bez mrozu nocą nawet w górach (Dolina Pięciu Stawów, Kasprowy) ale śnieg sądzę, że rano będzie przymarznięty. Temperatury – Zakopane, Morskie Oko – koło 20 stopni i lekko poniżej. Dolina Pięciu Stawów – około 12 stopni. Partie szczytowe – 6 stopni. Będą na pewno wspaniałe krajobrazy z uwagi na biel śniegu i czystość atmosfery. Najlepszy do chodzenia w maju jest dobrze uleżały śnieg a jeszcze lepiej gdy są w nim wygodne stopnie, na przykład na północnych stokach. Ale jaką trasę wybrać – to już będą wiedzieli Wasi przewodnicy.

Pogoda zmieni się być może już w najbliższą niedzielę. Spodziewam się niemal codziennych burz i to dość wydajnych opadowo. Burze niekoniecznie będą krótkotrwałe. A więc warunki turystyczne niekorzystne. I tak będzie przez cały tydzień od 26 a może już od 25-go do końca miesiąca.

Prognoza na ten tydzień jest niemal pewna – co do przyszłego tygodnia – wróćcie do naszej prognozy za kilka dni – postaram się zamieścić pewniejszą aktualizację.

Prognoza pogody do 2 marca 2014 – z niedzieli, 16 lutego.

Zima w pełni a tutaj jakby miała zaczynać się wiosna. Nie ma co owijać w bawełnę – bieżący sezon pogodowy jest tak nietypowy że przewidywanie pogody przy pomocy modeli meteo traci sens. Myślę, że to największa, planetarna anomalia pogodowa od wybuchu wulkanu Krakatoa (Krakatau) w Indonezji w 1883 r. Podobne anomalie pogodowe wystąpiły na skutek eksplozywnych wybuchów Saint Helens w 1983 i Pinatubo w 1991 roku. Były one jednak znacznie mniejsze. Mechanizm anomalii wulkanicznych polega na wyrzuceniu siłą eksplozji do stratosfery pyłów i gazów, które przez wiele miesięcy a nawet lat odbijają promieniowanie słoneczne i w ten sposób ochładzają klimat. Tak zwana zima wulkaniczna albo zima atomowa. Obecnie przyczyny są inne no i u nas akurat mamy cieplej niż przeciętnie. Dużo cieplej. A w Arktyce i na Syberii – ekstremalnie cieplej. Za to w Ameryce Północnej – ekstremalnie zimno podobnie jak w południowych Chinach. Być może wiążą się z ociepleniem klimatu, które następuje z przyczyn naturalnych a być może antropogenicznych. To temat na odrębną dyskusję. Faktem jest to, że zapowiadane ochłodzenie – wspominałem o 13-tym lutego – może i miało miejsce (bo akurat 13-go padał śnieg w Puławach Górnych) ale nie było początkiem powrotu zimy. Po prostu ciągle przepowiadane powstanie wyżu nad Skandynawią ciągle odsuwa się w czasie. Bezpośrednią przyczyną jest ciągła kreacja niżów nad północnym Atlantykiem i uparte trwanie wyżu rosyjskiego na wschód od Polski. W rezultacie ani niże atlantyckie nie mogą się przesunąć na wschód (i trwają długoterminowo nad Wielką Brytanią i Beneluksem) ani wyz rosyjski nie potrafi przesunąć się na zachód. Taki pat trwa od 20 grudnia. W rezultacie prawie non-stop nad południowo-wschodnią Polskę napływa ciepłe powietrze z południa.

W nadchodzącym tygodniu pogoda będzie w kratkę. Poniedziałek i wtorek – w miarę pogodne. Ustanie wiatr i od południa rozbuduje się wyż. Ale już we środę pogoda zacznie się psuć a we czwartek może solidnie padać. Temperatura niestety dodatnia. Są jakieś szanse, że we czwartek będzie padał śnieg a nie deszcz. W piątek poprawa pogody i od weekendu wreszcie ochłodzenie. Będzie padał śnieg i w sobotę i w niedzielę. Ale temperatura będzie ledwie około zera.

W kolejnym tygodniu pogoda jest prawdziwą niewiadomą. Wiele portali przewiduje po prostu wiosnę od rozbudowującego się wyżu od południa. Myślę, że jest jakaś szansa jednak na powrót zimy – ale patrząc wstecz – dotychczas prognozy ochłodzenia nie sprawdzały się i tak może  być i tym razem.

A więc w najbliższym tygodniu, kiedy da się jeszcze jeździć warto przyjechać do Puław Górnych. Warunki nie są dobre ale da się jeździć a mokry śnieg nie jest wcale zły do nauki jazdy.

Śledźcie na bieżąco wpisy na stronie www.kiczeraski.pl

Prognoza pogody do 24 lutego z niedzieli, 9-go lutego 2014

Nie wiem czy zima rzeczywiście powróci 13 lutego, w czwartek jak to przepowiadałem w ubiegłym tygodniu ale wyraźnie i stanowczo nie zgadzam się z tym co podaje zdecydowana większość portali pogodowych i telewizji – właściwie wszystkie.

Nie będę się rozpisywał również dlatego, że model z którego korzystam również pokazuje utrzymywanie się takiej nijakiej pogody i trwanie niżu w nieskończoność, co jest mało prawdopodobne i po prostu nie będzie mieć miejsca. Sądzę, że model epizodycznie wskazując powstanie potężnego wyżu (np. jeszcze przedwczoraj) nie mylił się i wyż nad Atlantykiem w końcu powstanie. To będzie około 20 – 21 lutego ale już wcześniej, może nie we czwartek 13-go ale np. w piątek 14-go odczujemy zmianę a od niedzieli, 16 lutego odczujemy wyraźne ochłodzenie. Rasowa zima na pewno od 21-go co najmniej do 25 lutego – mam na myśli przyrost pokrywy śnieżnej. Pod sam koniec lutego może się ocieplić a później czyli od początku marca ponowne ochłodzenie i zima z opadami śniegu.

Co do tras narciarskich: może być tak, że przebrniemy najbliższy tydzień w stopniowo pogarszających się warunkach jakoś do przyszłego weekendu. Później będzie już dobrze. Ale może być i tak, że trasy trzeba będzie zamknąć. Zależy to między innymi od tego czy będzie padał deszcz. Na przykład w nocy z dziś na jutro czy też we wtorek i środę. Czy to będzie po prostu deszcz czy też śnieg. O dziwo – te same portale, które zapowiadają w ogóle wiosnę do końca sezonu przewidują jednak opady mokrego śniegu we wtorek i środę. Od czwartku powinno być pogodnie i mrozik w nocy.

Z kolei od niedzieli, 16-go powinno zacząć zarzucać chmurami ze śniegiem od północy.

Na pewno nie będzie inwersji – może chwilowo w piątek – i im dalej na wschód tym będzie zimniej i im bardziej w góry – też zimniej.

W kolejnym tygodniu przewiduję opady śniegu i mróz w dzień i oczywiście w nocy. Powinno tez być możliwe naśnieżanie.

A więc w tej ponownej odwilży, którą zresztą przepowiadałem na obecny weekend, jest nadzieja na zimę i tego musimy się trzymać.

W sprawie zajęć Narty Dzieciom na najbliższy tydzień spodziewajcie się kontaktu telefonicznego. Jutrzejsze zajęcia chyba bez zmian. Warunki nadal są przyzwoite i na Adasiu i na Igorze i na krześle. A więc ciągle dla każdego coś w sam raz.

Prognoza pogody do 16 lutego z niedzieli, 2-go lutego 2014

Emituję prognozę pogody nieco później – dopiero w niedzielę – żeby mieć więcej czasu na upewnienie się, że będzie ona przynajmniej prawdopodobna. I rzeczywiście – pewne przypuszczenia co do obrotu spraw w zakresie sytuacji barycznej nad Europą udało mi się dopiero dzisiaj potwierdzić – chodzi mianowicie o scenariusz rozbudowy układów wysokiego ciśnienia nad Atlantykiem od mniej więcej 10-go – 12-go lutego. To ważne bo oznacza szansę powrotu zimy. Tylko szanse ale zawsze – po odwilży, która jest praktycznie przesądzona od przyszłej niedzieli z apogeum ciepła w poniedziałek i wtorek. A więc gdzieś w przyszły poniedziałek, wtorek niż atlantycki przepchnie wielki rosyjski wyż daleko na wschód (i dobrze, że daleko bo sam znajdzie się na wschód od nas) a gdy już przewędruje na wschód od nas to zacznie ściągać do Polski południowo-wschodniej chłodniejsze i młode powietrze polarne. Ma ono tę cechę, że im wyżej tym jest zimniejsze i im dalej na południowy wschód – tez jest zimniejsze. A więc odwrotnie niż teraz: im wyżej tym cieplej a im bardziej na południe – jeszcze cieplej. „Ochładzanie się” po odwilży potrwa tym razem krócej gdyż nie będzie to powolne nasuwanie się chłodu z północnego-wschodu nawet wbrew kierunkowi wiatru ale szybkie ochładzanie się wraz z przemieszczaniem się powietrza polarno-morskiego z zachodu i północnego-zachodu na wschód. W ślad za powietrzem polarno-morskim powinien zacząć rozbudowywać się wyż. Ponowne narastanie zimy i przyrost pokrywy śnieżnej nie nastąpią jednak wyraźnie przed weekendem 15-16 lutego a najwcześniej we czwartek, 13-go choć ochładzać zacznie się już od środy. Do piątku, 7-go lutego będziemy pod wpływem wyżu znad Rosji, który nie tyle będzie słabł co odsuwał się na południowy-wschód Rosji. We czwartek lub piątek ostatecznie znajdziemy się już wewnątrz rozległego ale niezbyt głębokiego niżu. Na szczęście nie będzie mocno padać i do nocy z soboty na niedzielę noce będą z mrozem wreszcie (po dwóch ostatnich nocach na plusie w okolicy zera). W sobotę, 8-go jest jeszcze szansa na słońce i piękną pogodę. Niedziela będzie pierwszym dniem wyraźnej odwilży.

Wewnątrz niżu, którego centrum szybko przemieści się nad Rosję będziemy do środy, 12-go. Przejściowo może zrobić się bardzo ciepło, nawet koło 10 stopni w poniedziałek i wtorek. Od czwartku zacznie się do nas zbliżać kolejna strefa wysokiego ciśnienia – tym razem od zachodu. Po krawędzi tego wyżu powinno spływać zimne powietrze z północnego zachodu. Następnie wyż będzie umacniał się nad Polską dzięki czemu możemy spodziewać się powrotu nocy z mrozem i opadów śniegu. Rozwój sytuacji barycznej później a nawet już w drugim tygodniu prognozy to oczywiście pewna spekulacja wynikająca z wskazań modelu meteo – na razie większość portali nie przewiduje powrotu zimy przed 16-tym lutego i nie widzi szansy na rozbudowę wyżu nad Atlantykiem. Ja jestem innego zdania. Weekend 15-16 lutego to będzie już wyraźna zima w górach.

Otwarte pozostaje pytanie o opady zwłaszcza, że nadchodząca odwilż tuż po najbliższym weekendzie 8-9 lutego rozpuści śnieg na niektórych trasach (baby lift chyba nie przetrwa i mam obawy o Adasia). Ochłodzenie ma się rozpocząć niżami więc jest szansa na opady.

Aktualizacja prognozy już wkrótce – zwłaszcza, że szykują się duże zmiany.

Prognoza pogody i warunków narciarskich: do środy na pewno słonecznie, we czwartek lekka groźba opadów ale i prawdopodobieństwo słońca gdyż wyż ustępuje wolniej niż przewidywano pierwotnie.

W piątek po przejściu słabego frontu z niewielkimi opadami ponownie rozpogodzi się i również sobota 8-go wygląda na ładną, nawet ze słońcem. Na szczęście nie będzie silnego wiatru ale w ogóle będzie wiało od południa (niestety jak zawsze). W niedzielę rozpocznie się właściwa odwilż. Warunki narciarskie do soboty bardzo dobre i dobre. W niedzielę – pogorszenie.

Przyszły tydzień wygląda niesprzyjająco – w poniedziałek i wtorek pogorszenie warunków narciarskich. Mogą wystąpić niewielkie opady – chyba deszczu. Od środy śniegu nie powinno już szybko ubywać i pojawią się opady deszczu ze śniegiem.

Od czwartku – ponownie zima. 13-go lutego. Zapamiętajcie tę datę.

 

Prognoza pogody do 10 lutego 2014 roku – z soboty, 25 stycznia

Mamy więc zimę – rzeczywiście od środy zrobiło się mroźno również na samym południu Polski. Wcześniej było zimno i mokro ale temperatury dodatnie i padał deszcz, który również we wtorek i środę padał przy ujemnej temperaturze powodując oblodzenie. Na samym południu nie było ono tak uciążliwe jak w województwie świętokrzyskim czy lubelskim albo na północy Podkarpacia. Obecnie jesteśmy w apogeum mrozu w trakcie bieżącego ochłodzenia – bo atakiem zimy jednak bym tej pogody nie nazywał – bez przesady.  Teraz od południa drapie nas lekko niż znad Bałkanów stąd nie mieliśmy szansy odczuć takiego mrozu jak choćby Białostoczanie – czyli 20 stopni i więcej. Niż nasuwający się z południowego wschodu nie oznacza ustąpienia wyżu rosyjskiego. To raczej niż wepchnie się w obszar wyżowy ale sam wyż nadal będzie się nawet umacniał. W ciągu najbliższego tygodnia przewiduję stabilizację wyżu z centrum nad małymi krajami Bałtyckimi i w związku z tym niż brytyjski przewędruje na południe mając zamkniętą drogę bezpośrednio na wschód przez Polskę. Tam zostanie zasilony wilgocią z Morza Śródziemnego i Czarnego i będzie wpływał na pogodę we wschodniej i południowo-wschodniej Polsce do przyszłej niedzieli. A więc do 2-go lutego będziemy mieli zimę z rosnąca temperaturą ale moim zdaniem bez odwilży a na pewno bez wyraźnej odwilży, szczególnie w górach choć ocieplenie będzie zaglądać i od południa ale bardziej w dzielnicach zachodnich. Może padać śnieg ale nie podejmuję się przewidywać kiedy dokładnie. Dziś i jutro mamy szansę nawet na 15 cm świeżego śniegu w Beskidzie Niskim ale chyba i w Bobliwie. W przyszłym tygodniu nie spadnie go zbyt dużo chociaż kibicujmy aby napadało jak najwięcej – niechby i 15 cm przez cały tydzień. Zresztą – opady zależą od trasy niżu, który ma dopiero przewędrować na południe. Więc co do opadów – to jednak się po prostu okaże.

Kolejny tydzień to będzie trochę wróżenie. Nie kierując się w sposób bezkrytyczny przewidywaniami modelu meteo, którego używają prawie wszystkie telewizje i większość portali – jego przewidywania na tydzień od 3 – 10 lutego wydają się nieco „nienaturalnie wyglądać”. A są one takie, że nastąpi starcie wyżu z niżem nad Polską z wszystkimi konsekwencjami w postaci wiatru rymanowskiego przede wszystkim. Ale równie dobrze ten kolejny niż może przewędrować na południe a wyż po pewnym osłabieniu może w połowie lub pod koniec 1 dekady lutego zacząć się ponownie umacniać. Niejednoznaczne ale wiele mówiące są prognozy NAO i AO czyli układu ciśnień (więcej na ten temat w prognozie pogody z dnia 25 września – czyli na samym dole strony) sprzyjających lub nie cyrkulacji strefowej z zachodu NAO – oscylacja północno-atlantycka i spływowi zimna z północy i północnego wschodu – AO – oscylacja arktyczna. Obydwie oscylacje są w prognozach skierowane w kierunku minusa, choć jeszcze dodatnie, a to oznacza, że tendencja jest do zimy a nie do odwilży. Mimo wszystko różne portale pokazują odwilż w 1 dekadzie lutego. Nie jakąś szaloną ale jednak odwilż.

Prognoza niezwykle krótka – pogoda zmienna zarówno w najbliższym tygodniu jak i w pierwszym tygodniu lutego. Dziś (25 stycznia) i jutro w niedzielę – solidny mróz minus 10 do minus 12 stopni i opady śniegu. W poniedziałek mróz minimalnie mniejszy. Z upływem tygodnia wzrost temperatury ale bez odwilży. Może padać śnieg – raczej pod koniec tygodnia, kiedy temperatura wzrośnie w okolice zera. Kolejny tydzień cieplejszy – możliwe opady w weekend 1 – 2 lutego ale później raczej powrót niezłej pogody tyle, że od wyżu z południa. W dzień zero lub lekki plus za to w nocy – mroźno. Typ pogody jak w grudniu. Jak będzie – będę aktualizował przewidywania. Na pewno już w najbliższą sobotę lub wcześniej gdyby szykowały się istotne zmiany.

Prognoza do 26 stycznia z niedzieli 19 stycznia 2014

Tym razem nie zaryzykuję przewidywań na dwa tygodnie wprzód – bo po prostu nie istnieje wyraźna perspektywa na dwa tygodnie. Ba, po ostatnich doświadczeniach czyli braku sprawdzalności prognoz wydaje się, że jakiekolwiek prognozy stały się spekulacjami. Ale mimo tego, że już od dwóch tygodni mówiłem o szansie na zimę – a tymczasem robiło się coraz cieplej – tym razem przesłanki ochłodzenia są jednak na tyle wyraziste, że od wtorkowego popołudnia/wieczoru możemy oczekiwać przemiany deszczu w śnieg a następnie opadów śniegu co najmniej we środę (i oczywiście w nocy z wtorku na środę). Czy spadnie wystarczająco dużo śniegu aby uruchomić szybko stoki? Szansa jest ale nie pewność. Natomiast da się włączyć armatki – na pewno od środy.

Rozkład ciśnienia i kierunek napływu mas powietrza nad Europą są rzeczywiście wyjątkowe. A więc od północy zapowiadany od dłuższego czasu wyż skandynawsko-rosyjski, który według wszelkiego obecnie prawdopodobieństwa rozbuduje się wreszcie na południe i obejmie swoim wpływem całą Polskę. Na jak długo? Na krótko na pewno – czyli do soboty, niedzieli. Później znów od zachodu będzie napierał potężny niż brytyjski. Co grozi ponownie wiatrem południowym. Ale nie musi się tak stać. Niż może przejść na południe i tam pobierze z Morza Śródziemnego i , daj Boże – z Czarnego dużo wilgoci, którą odda nam w postaci śniegu miejmy nadzieję. To zależy od jego marszruty – jeżeli pójdzie przez Morze Czarne to jest pewne, że niż będzie na wschód od nas a więc będzie ściągał zimno z północy i na południowym wschodzie będzie padał śnieg. Może tez przepchnąć wyż na wschód – i wówczas obejmie nas lekka odwilż.

Obecnie jesteśmy pod wpływem takich pozostałości po niżu brytyjskim, które via Morze Śródziemne dotarły z wilgocią nad południe Polski ale z deszczem bo trasa niżu wiedzie z południa na północ ale po linii położonej zbytnio na zachód. Stąd zaciąganie ciepła z południa.

Na styku bardzo mroźnego powietrza z północy i tego ciepłego i wilgotnego z południa wystąpią różne opady, w tym marznący deszcz i deszcz lodowy. To nie jest jakaś super-wyjątkowa sytuacja – ostatnio mieliśmy taką pogodę w 2010 roku – pamiętacie poobrywane linie energetyczne na Górnym Śląsku i Zagłębiu i zdaje się trakcję elektryczną na linii Warszawa – Kraków. Burza lodowa zdarzyła się również w roku ubiegłym i było siedem lub osiem takich błyskawicznych odwilży od sunących z południa malutkich niżów. Ale były to zwykle nocne opady deszczu – w grudniu i styczniu w Puławach Górnych. Nieco bardziej na zachód padał już śnieg. Najsilniejsze oblodzenie wystąpiło w gminie Niebylec – zupełnie zalodzone były np. takie miejscowości jak Blizianka. Obecnie ten podział na zimną północ i ciepłe południe trwa już prawie dwa tygodnie – i to jest wyjątkowo długo. Stąd też ogromne pomyłki meteorologów i błędne przewidywania modeli meteo – nikt się nie spodziewał, że wyż z północy pozostanie tak długo w bezruchu.

Co najmniej do poniedziałku wieczór będzie padał deszcz, który stopniowo, od północy będzie przechodził w śnieg. Ale pamiętajmy, że odwrotnie niż zwykle – to w górach będzie cieplej niż na nizinach z tego powodu, że temperatura będzie tym wyższa im bardziej dany obszar na południe. W górach od wtorkowego popołudnia deszcz powinien zamieniać się w śnieg. We środę spodziewajmy się opadów śniegu – co najmniej kilka centymetrów. We czwartek opady przelotne. W piątek i sobotę uspokojenie pogody, słonecznie i chyba mroźno. Ale z perspektywą ocieplenia. W niedzielę rozstrzygnie się gdzie powędruje niż brytyjski. Obstawiam, że jednak na południe i że wróci do nas znad Morza Czarnego z opadami śniegu. Wówczas w drugim tygodniu ferii czyli od 27-go stycznia do 2 lutego mielibyśmy w dalszym ciągu zimę ale bardzo lekką. Z kolejnym niżem brytyjskim „na karku”.

Na razie trzymajmy kciuki za mroźne powietrze z północnej Polski aby w końcu dotarło i do nas. I nie traćmy wiary.

Będziemy informować na bieżąco o przewidywanej dacie otwarcia stoków.

Prognoza do 26 stycznia 2014 – z soboty, 11 stycznia 2014

Gdzie więc jest ta zima – skoro wszyscy zapowiadali jej wyrazisty i niechybny powrót?  Wczoraj jednak nastąpił gremialny odwrót od prognoz radykalnego powrotu zimy w tygodniu 13 – 17 stycznia 2014. Takie niezdecydowanie synoptyków? Co więc czeka nas w najbliższych dniach – tak realnie, bez myślenia życzeniowego.

Ta swoista oscylacja prognozowa jest wynikiem niezdecydowania modelowanych komputerowo symulacji ruchu mas powietrza. Wydaje się, że od kilku dni nie było do końca wiadomo czy wyż będzie rozbudowywał się od południa przy utrzymującej się cyrkulacji zachodniej – do takiej wersji wróciły wczoraj wszystkie stacje telewizyjne czy też nastąpi spływ powietrza z północy wraz z rozbudową wyżu skandynawskiego – ten wariant był lansowany do wczoraj właśnie.

Na teraz wydaje się, że jednak będzie bardziej po naszej myśli – to znaczy że wysokie ciśnienie zacznie umacniać się nad Skandynawią i co więcej – odwróci ono kierunek ruchu niżu, od którego cała ta prognozowana przebudowa pogody nad Europą się zacznie. Niż ten, który wreszcie przewędrował przez linię Wisły i oderwał się od całego obszaru niskiego ciśnienia dominującego od wielu tygodni nad północnym Atlantykiem, poruszał się jednak na północny wschód i jakoś nie zaczął się bardzo obracać w lewo. Zmyliło to synoptyków, którzy zaczęli od wczoraj przewidywać jednak kontynuację cyrkulacji zachodniej i odeszli od prognozowania powrotu zimy. Mam nadzieję, że się naprawdę pomylili. Bo wydaje się, że zaczątek wyżu skandynawskiego zapoczątkował spływ powietrza z północy dzięki czemu niż znad Estonii zaczyna się obracać w lewo i będzie zarzucał nad wschodnią Polskę (i południowo-wschodnią również) nie tylko zimno ale i wilgoć. Więc jednak w niedzielę i poniedziałek jest szansa na opady śniegu.

Później – czyli od wtorku zacznie się umacniać wyż skandynawski i zrobi się naprawdę zimno nocami – to tak między środą a niedzielą, 19 stycznia. I w te dni da się uruchomić armatki.

Co się zdarzy w kolejnym tygodniu. Naprawdę trudno przewidzieć – jest tendencja aby wyż skandynawski zepchnął nad Morze Śródziemne wielką masę wilgotnego powietrza znad Atlantyku, która następnie będzie przesuwać się nad Morze Czarne. To dałoby silne opady śniegu i pewną zimę w Polsce południowo-wschodniej. Może też zdarzyć się tak, że wejdziemy w kleszcze pomiędzy wyżem rosyjskim a wyżem alpejskim a gdzieś od północnego zachodu będzie dopływać dość chłodne powietrze polarno-morskie, które wędrując na wschód i południe na tyle się ochłodzi, że w Puławach Górnych nie będzie groziła nam odwilż.

Prognoza pogody: sobota – chłodno ale bez opadów i to jeszcze nie zima. Ale już w nocy odwróci się cyrkulacja na północną i spodziewam się opadów śniegu w Puławach Górnych w niedzielę i poniedziałek. Nie będzie to śnieżny Armagedon – takie 2 – 4 cm. Ponownie opady śniegu są możliwe we czwartek. Temperatura będzie się stopniowo obniżać. Mróz w dzień od środy, czwartku – solidne kilka stopni w dzień i w nocy koło minus 10. I tak do niedzieli, poniedziałku – 20-go stycznia. Czyli do początku ferii, między innymi – podkarpackich.

Dalej prognoza jest zupełnie niepewna – ale nie spodziewam się istotnego ocieplenia. Pod koniec pierwszego tygodnia ferii powinno się znowu ochładzać. Ciągle jednak pamiętajmy, że pogoda jest tak nietypowa od kilkunastu tygodni, że modele meteo po prostu sobie z tymi okolicznościami nie radzą.

Na razie pierwszym sprawdzianem tej prognozy będzie niedziela i poniedziałek – czy rzeczywiście popada trochę śnieg i czy nastąpi spływ powietrza z północy. Trzymajmy kciuki – jeśli to się sprawdzi to dalej powinno być dobrze.

Kolejne aktualizacje wkrótce wraz z informacją kiedy otwarte będą wyciągi narciarskie.

Krótka prognoza do 20 stycznia 2014 – z piątku, 3-go stycznia

Dziś, tak naprawdę pierwszy raz, nie odbyły się wcześniej zarezerwowane zajęcia Narty Dzieciom.

Mimo że warunki na trasie głównej a raczej na jej dolnym odcinku obsługiwanym przez wyciąg talerzykowy Igor – są wystarczające. Ale rozumiemy rodziców i opiekunów – spróbują przełożyć zajęcia na dogodniejszy termin.

Słabo tez wyglądają perspektywy na przyszły tydzień – warunki będą się stopniowo pogarszać ale przeprowadzenie zajęć jest możliwe. Piszę o tym gdyż przestrzeganie dyscypliny dokonanych rezerwacji to w ogóle fundament akcji Narty Dzieciom. Jeżeli zaczniemy przekładać zajęcia w oczekiwaniu na lepsza pogodę cały program straci sens. Staną się to wówczas zajęcia na życzenie, których przeprowadzenie w tej cenie i w ogóle przeprowadzenie stanie się po prostu niemożliwe. W tej szczególnej sytuacji rozumiemy, że rodzicami kieruje obawa o bezpieczeństwo – jednak śniegu jest bardzo mało oraz o motywację – nie byłoby najlepiej gdyby młody adept zraził się do nart z uwagi na warunki pogodowe.

Zajęcia na przyszły tydzień uzgadniamy więc indywidualnie.

Najlepsze zostawiam na koniec – otóż tak jak to przewidywałem 2 i 3 prognozy wstecz – od 11-go pojawia się szansa na powrót zimy. I jest ona na tyle duża, że postanowiłem o niej napisać. Urwie się kawałek niżu, który może popsuć pogodę w niedzielę i poniedziałek a od północy wsunie się w to miejsce klin wyżowy, który zapoczątkuje zupełna przebudowę baryczną nad Europą. Są naprawdę duże szanse na prawdziwą zimę. Nie wiem jak będzie z opadami ale weekend 11 – 12 stycznia już zimowy. Na pewno da się zaśnieżać. Z czasem wyz zacznie coraz bardziej dominować i około 15-go zacznie się ostry mróz w nocy.

Zakładam się, że lada dzień prognoza taka zacznie się pojawiać na różnych portalach i w telewizji. Trzecia dekada stycznia może być z naprawdę dużym mrozem. Na początku ochłodzenia będą opady. Ale czy wystarczy ich na uruchomienie trasy okrężnej? I trasy pod koleją krzesełkową? Tego nie wiem ale na pewno resztę da się zaśnieżyć.

Aktualizacja prognozy pogody do 16 stycznia 2014 – z dnia 1 stycznia 2014 roku

Czy są jakieś optymistyczne wieści co do pogody w najbliższych dwóch tygodniach? W końcu po to otwieramy komputer aby się czegoś nowego dowiedzieć – w poszukiwaniu informacji. A może nawet można zaryzykować twierdzenie, że otwieramy komputer po to aby znaleźć w nowej informacji pociechę? Tak samo jak sprawdzamy skrzynkę na listy – gdy oczekujemy listu. I jak z nadzieją kiedyś Robinson na swojej wyspie, której był i władcą i więźniem – wypatrywał na bezkresnym oceanie statku, który oznaczał dla niego koniec samotności i powrót do świata, który niegdyś porzucił.

Zauważmy jednak, że Robinson nie ucieszył się a przeraził kiedy zobaczył pierwszy statek u wybrzeży bo był to statek piracki a pierwszy ślad ludzkiej stopy na plaży nie wprawił go w radość ale napełnił strachem bo jak się słusznie domyślał – był to ślad stopy ludożercy.

Gdy więc sprawdzałem dzisiaj rano doniesienia pogodowe na różnych portalach i forach i gdy otwierałem kartę z modelem meteo byłem i pełen nadziei ale również pełen obaw – bo ostatnie dni przyzwyczaiły mnie do złych i coraz gorszych informacji.

Tak jest i tym razem. Gdzieś tam pojawiająca się blokada Atlantyku układami wysokiego ciśnienia czyli przerwanie tego obecnego, feralnego status quo z ciągle pojawiającymi się niżami nad północnym Atlantykiem – zupełnie zniknęła. A jeszcze wczoraj – model pokazywał zimę może już od 11-go stycznia.

Co mówią inni: pierwsza dekada stycznia – ciepła, druga – chłodniejsza, w trzeciej dekadzie – zima. Ale są tez i inne wersje – do soboty, 4 stycznia kontynuacja obecnej pogody – czyli mróz w nocy a w dzień na lekkim plusie. Oznacza to utrzymanie warunków narciarskich z małymi szansami na nocne naśnieżanie – ale z jakimiś. Od najbliższego weekendu – pogorszenie pogody i lekkie rozkręcenie wiatru i wzrost temperatury. Prognozy z dużym deszczem jednak odrzucam i też jest ich dziś mniej niż wczoraj. Od 11-go stycznia – jednak zmiana. Rozbudowa wyżu od północy, który oddzieli od niżu atlantyckiego część wilgotnego powietrza i do 16-go zrobi się zimowo.

Inna wersja i tę uważam za najbardziej prawdopodobną choć jej nie kibicuję: po cieplejszym i wilgotniejszym okresie od 4 – 5 stycznia do mniej więcej 9-go poprawa pogody, wzrost ciśnienia i więcej słońca ale raczej ciepło. W nocy przymrozki – wyż od południa i zachodu a nie od północy. Czyli pogoda mniej więcej taka jak w grudniu. I tak to sobie będzie trwało co najmniej do 16-go.

Czyli na razie – nie ma światełka w tunelu i szanse na prawdziwą zimę są niewielkie. Ale to nie oznacza, że nie ma ich wcale. W każdej chwili może stać się coś niewielkiego, niezauważalnego i w efekcie zmiany tego jednego pogodowego mini-piksela wszystko się odmieni. Pogoda może w ten sposób jeszcze raz pokazać, że to ona decyduje o wszystkim, w sposób którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Na razie w Puławach Górnych jest czynny wyciąg Igor i warunki na trasie, którą obsługuje są dobre – jest to dwie trzecie trasy głównej. I sytuacja taka powinna się utrzymać – cieszmy się i z tego. A o pojawiających się szansach na zmianę „bez-zimia” na zimę będę informował na bieżąco.

Prognoza pogody do 12 stycznia 2014 roku – z niedzieli, 29 grudnia 2013

Pierwszy raz w tym roku muszę przełknąć naprawdę solidny kęs własnego języka. Poprzednia prognoza – niby ogólnie trafna ale zupełnie nie przewidziałem, że aż tak rozhula się wiatr rymanowski i że uruchomi się na wielką skalę transmisja ciepła z Afryki. Owszem miało być cieplej ale sądziłem, że już od soboty rozpogodzi się i mimo dodatniej temperatury w dzień, noce będą jednak z przymrozkiem chociaż. Tymczasem właśnie w nocy z soboty na niedzielę nastąpił nawrót halnego. W efekcie temperatura w górach nie spadła w nocy. I wiatr stopił ściankę. A więc prognoza z 21 grudnia pod tym względem okazała się zupełnie błędna.

Rzeczywiście nastąpi pewne ochłodzenie i to już od jutra czy pojutrza ale to będą warunki pozwalające na utrzymywanie pokrywy śnieżnej w Puławach Górnych a nie na wytwarzanie dodatkowej. Nie wygląda na to aby miał padać śnieg ani na to by dało się produkować śnieg armatkami. W zasadzie wyjdziemy z tej feralnej cyrkulacji południowej i powrócimy do zachodniej. Niestety to co modele pokazywały koło 3-go stycznia jeszcze tydzień temu teraz odsuwa się do bliżej nieokreślonej przyszłości. Nad wschodnia Europą jest cały czas wyż, który nie pozwala na przeniesienie się ośrodków niżowych bardziej na wschód niż linia Wisły. To powoduje, że wyż obracający się w prawo i niż w lewo wciągają do nas ciepłe powietrze z południa. Jeżeli różnica ciśnień jest wystarczająco duża – wtedy zaczyna się halny, który wciąga jeszcze cieplejsze powietrze. Jeżeli niż nad zachodnią Europą jest wystarczająco na północ i jest otwarta cyrkulacja zachodnia wówczas powietrze płynie z zachodu i zanim do nas dotrze – ochładza się i jest tak jak przez cały grudzień aż do Świąt. Jeżeli niż atlantycki rozrośnie się na południe – wówczas jest tak jak teraz – czyli masywna odwilż i co gorsze – nie ma spadku temperatury wraz z wysokością i im bardziej na wschód – tym cieplej.

Niestety taki układ jeszcze nam grozi koło 3-go a później gdzieś koło 8-go, 9-go stycznia. Co prawda są prognozy przewidujące w wschodniej Polsce temperatury koło zera stopni przez najbliższe dwa tygodnie a nawet jakieś opady śniegu. Nie jestem specjalnie do nich przekonany. Model ciągle pokazuje odtwarzający się niż atlantycki a wyż rosyjski niby powstaje, umacnia się ale za mało żeby przepchnąć niż nad Morze Śródziemne ale wystarczająco, żeby nie wpuścić go za Wisłę. A to właśnie grozi halnym.

Co więc można powiedzieć o prognozie pogody – że sytuacja baryczna jest tak nietypowa, że trudno przedstawić prognozę, do której byłbym naprawdę przekonany. Od 14-go widać blokadę Atlantyku a więc ma się zacząć wielka zima. Ale to może być tylko błąd modelu meteo.

Na razie ochłodzi się do plus 1, plus 2 stopni w dzień a nocami lekki mróz. Niestety – lekki. Osłabnie wiatr. Ale od piątku wiatr znów może się przebudzić i może też lekko padać. Później model pokazuje przejście niżu przez linię Wisły. Co może oznaczać kolejna odwilż i w dodatku z opadami ale też za niżem może zacząć płynąć zimniejsze powietrze z północy i może padać śnieg – niech tylko ten niż przejdzie nad Ukrainę a nie zatrzyma się nad nami.

Kolejna aktualizacja prognozy – w Sylwestra.

Prognoza pogody do 6 stycznia 2014 roku – z soboty, 21 grudnia.

Nieubłaganie weszliśmy w drugą połowę pierwszego miesiąca zimy (meteorologicznej) i jednocześnie w ten sam moment sezonu narciarskiego w Puławach Górnych – bo sezon zaczął się na górze Kiczera już 29 listopada.

Na razie wciąż tkwimy w kalejdoskopie pogodowym „made in cyrkulacja zachodnia, Atlantyk”. Wyjątkowa jej specyfika polega na tym, że (i to już jest od wielu, wielu tygodni, z przerwą minimalna jedynie na Ksawerego) cały czas niże, które kocą się nad Atlantykiem jak króliki, przepływają nad Rosję via Scandinavia i Polska północna a południowa część naszego kraju jak i całe Alpy i w ogóle Europa Południowa są pod wpływem wyżu, który nieustannie odtwarza się gdy płynące na wschód powietrze stopniowo wypromieniowuje ciepło w kosmos z uwagi na brak kołdry z chmur. Pamiętamy z poprzednich prognoz, że taki typ pogody charakteryzuje się wysokim pionowym gradientem temperatury oraz jej równie szybkim spadkiem wraz z poruszaniem się na wschód.

I na razie tak pozostanie mimo tego, że już od kilku dni przepowiadana była masywna i wielodniowa odwilż (między innymi przez sławne portale – a przynajmniej ich twórcy uważają, że są sławni) w okolicy i po Świętach. Rzeczywiście, mniej więcej tak jak zapowiadałem ostatnio koło Bożego Narodzenia niż atlantycki w końcu przepchnie wysokie ciśnienie bardziej na wschód jednak od razu niż ten się wypełni robiąc miejsce rozbudowującemu się z jednej strony wyżowi rosyjskiemu (tak, tak) oraz ponownie odtwarzającemu się wyżowi azorskiemu. I nad północnym Atlantykiem widać powstające wyże a nad Morzem Czarnym naprawdę ma szanse powstać niż, który może ściągnąć do nas śnieg – zgodnie z życzeniami z ostatniej prognozy pogody??? Wcale nie żartuję i to nie tylko nasze życzenia. Bo oto znany rosyjski meteorolog (rosyjscy, no powiedzmy odważnie że radzieccy meteorolodzy zakasowali ostatnio amerykańskich gdyż przewidzieli trafnie pogodę w ostatnich trzech latach i ewidentnie prawidłowo przepowiedzieli wydłużenie cyklu słonecznego zwiastujące nadejście kolejnego kilkudziesięcioletniego minimum – w odróżnieniu od prognozy słonecznej NASA, która to agencja dopiero ostatnio zweryfikowała swoje ewidentnie błędne prognozy aktywności słońca) przypomina, że prognozował niezwykle ciepły grudzień w Europie, wschodnich Stanach i przede wszystkim w Rosji i na Syberii a uderzenie zimy stulecia ma się według niego rozpocząć od stycznia. Podobno następna zima to będzie wręcz początek małej epoki lodowcowej.

W modelach pogodowych widać, że zima może się zacząć od 3-go, może 4-go stycznia.

No to po kolei prognoza: pogoda cały czas bez większych zmian z lekką tendencją do ocieplenia. Będzie również nasilał się wiatr rymanowski i słabł na zmianę. Pogoda w obecnym typie utrzyma się pomimo spadku ciśnienia przez Święta i we czwartek i piątek a najcieplej ale bez deszczu będzie w sobotę i niedzielę – 28. i 29. grudnia. W górach w te dni będzie na lekkim plusie w dzień ale warunki narciarskie nie pogorszą się istotnie. Powiedzmy, że ubędzie 5 cm pokrywy śnieżnej a śnieg będzie łagodny, fajny do jazdy. W Sylwestra zbliży się do nas od zachodu kolega Xaviera – jeszcze nie nadano mu imienia – ale tym razem zatrzyma go rozbudowujący się wyż rosyjski. Będzie wiało. W Nowy Rok – również. Przejściowo wzrośnie zachmurzenie – chyba właśnie 1 stycznia będzie pochmurno. Za przechodzącym niżem pojawi się jednak wyż brytyjski a od wschodu – wyz rosyjski. Widać też wyże nad północnym Atlantykiem. Czyżby to był zwiastun ostrej zimy od czwartku, piątku 3-go stycznia – tak jak przepowiada rosyjski naukowiec. Tak to właśnie wygląda. Ochłodzenie będzie stopniowe. Ale oczywiście to tylko i aż efekt pracy superkomputerów, które mielą piksele pogodowe i tworzą projekcje przyszłości. Wydłużenie obecnego cyklu słonecznego jest jednak już faktem a to, że długoletnie minima słoneczne – które naprawdę powodują wzrost zachmurzenia i ochłodzenie klimatu – były w przeszłości zawsze poprzedzone wydłużeniem cyklu słonecznego z 11 do 13 lat – też jest udowodnione. Znany jest tez kompletny mechanizm powodujący ochłodzenie klimatu wskutek słabszego pola magnetycznego słońca (chroniącego Ziemię przed promieniowaniem kosmicznym).

Pamiętając o zapowiedziach zamarzającej Tamizy i o relacjach o karczmie stojącej na środku Bałtyku – na razie zachowajmy skromność i prośmy o łaskawą pogodę, nie gorszą niż do tej pory w grudniu 2013 gdzie mimo braku zimy w ogóle można pojeździć na Kiczerze od 29 listopada a w Świątkowej Wielkiej jutro otwierają sezon – jasielskie szkoły zapisujcie się do Świątkowej na Narty Dzieciom.

Przede wszystkim kibicujmy aby ta przebudowa pogody – chociaż tak późno – nastąpiła naprawdę i aby w Krajnie i Bobliwie też mogli otworzyć swoje stoki – bo uczniowie, nauczyciele, rodzice, wolontariusze i w ogóle wszyscy są już naprawdę spragnieni rozpoczęcia akcji Narty Dzieciom. Wszędzie!

Prognoza pogody do 27 grudnia 2013 z piątku, 13 grudnia

Wyjątkowo słoneczny piątek, 13 grudnia i zauważyć warto, że już wczoraj pogoda po południu zwiastowała tę miłą odmianę. Nie ma co „nadmiernie cukrować” rzeczywistości – zimy, takiej ze śniegiem i mrozem, na razie jeszcze nie ma. W Puławach Górnych – wiadomo jest trochę śniegu naturalnego i cała masa wody zamienionej w mikrokapsułki przyjaźni przy pomocy ludzkiej pracy – tej na stoku i tej wcześniej wykonanej – która pomysł (wytwarzania śniegu) przyoblekła w projekt, prototyp, próby a w końcu i urządzenia produkowane seryjnie, wreszcie całą instalację wykonaną na miejscu. Bo instalacja do sztucznego śnieżenia to nie tylko przysłowiowa armatka. Do tej armatki musimy dostarczyć wodę, którą też trzeba umieć zmagazynować. Czyli znowu okazuje się, że najważniejszym surowcem do produkcji przyjaźni są ludzie. Zawsze tak się okaże – bo to po prostu prawda. A najlepsze efekty w produkcji przyjaźni ma się wtedy gdy tym surowcem są ludzie z pasją.

A w jaki sposób nasza droga pogoda wspiera ludzi z pasją w produkcji śniegu? I tu już przechodzimy do prognozy. Na razie to wsparcie jest umiarkowane ale pamiętajmy – nie wolno narzekać: pogodę kochamy miłością bezwarunkową a ona odwdzięcza się nam w miarę swoich możliwości. Te możliwości na razie są takie, że cała południowa Europa jest wypełniona wielką czaszą z powietrzem o wyższym ciśnieniu czyli wyżem. Czasza ta obraca się na półkuli północnej w prawo. Wyż środkowo- a bardziej południowo-europejski obracając się w prawo sprowadza do nas wilgotne powietrze znad Atlantyku. Stąd mimo wyżu może występować zachmurzenie i mżawka a czasem – tak jak dzisiaj – słońce.

Co ciekawe: powietrze przy tej silnej zachodniej cyrkulacji bardzo szybko ochładza się naturalnie wypromieniowując ciepło wraz ze swoją wędrówką na wschód – stąd zachmurzenie mimo wyżu bo zimniejsze powietrze mieści mniej pary wodnej (w zimie gdyż wówczas słońce świeci pod bardzo małym kątem i ciepło ucieka w kosmos – latem jest wręcz odwrotnie i w miarę wędrówki na wschód powietrze w takim wyżu byłoby coraz gorętsze). Później spływa na południe i stąd w Turcji pada śnieg i chyba na Bliskim Wschodzie.

Pozostając bliżej naszego podwórka – w Krakowie będzie znacznie cieplej niż w Rzeszowie a w Sanoku zimniej niż w Zakopanem. Takie powietrze znad oceanu i dotyczy to szczególnie Oceanu Arktycznego ale i Atlantyku, Morza Śródziemnego i Czarnego oraz Bałtyku – zwykle charakteryzuje się tym, że szybko spada jego temperatura wraz z wysokością (od morza nagrzanego jest ciepłe a im wyżej tym zimniejsze). Przeciętnie to 0,6 stopnia na 100 m ale przy takiej zachodniej cyrkulacji albo gdy taka cyklogeneza dotyczy Adriatyku czy Morza Czarnego – to może być i ponad stopień na 100 m. Dlatego nie straszne narciarzom przy obecnym typie pogody +4 stopnie w Rzeszowie.W Puławach Górnych może być nawet poniżej zera.

Taki wyżowy typ pogody utrzyma się do Świąt, chyba do Wigilii. Czyli ten wariant trzeci z poprzedniej prognozy. W nocy mrozik – w dzień lekki plus. Na ogół przy pogodnym niebie ale może też być pochmurno i nawet z niewielką mżawką. 22 lub 23 grudnia rozpocznie się przebudowa sytuacji barycznej. Niż znad zachodniej Europy pogłębi się i zacznie rozrastać się na wschód gdzie z kolei wyż ustąpi z Francji i Niemiec a pozostanie mniej więcej na linii Wisły. To niesie ryzyko wiatru rymanowskiego i zmiany pogody. Przejściowo może napłynąć ciepłe i mokre powietrze prosto z południowego zachodu. Niż może się jednak porozrywać i prawdopodobna jest przebudowa pogody. Kibicujmy powstaniu nad Atlantykiem wyżu i utworzeniu się niżu nad Morzem Czarnym. Wówczas jest szansa na zimę i opady naturalnego śniegu – nie tylko wysoko w górach. Póki co to jednak tylko przepowiednie.

Na razie nie widziałem nigdzie wyrazistej prognozy na Święta. Prawdopodobna ciągle jest też kontynuacja obecnego typu pogody – o czym rozpisywałem się już kilkakrotnie. Warunki śniegowe w Puławach Górnych – dobre. Ale musimy również myśleć o innych – a im naprawdę potrzebny jest śnieg i mróz. Ściskajmy zatem kciuki i wspierajmy pogodę. Pozostaje nam wdzięczność za to co jest i nadzieja na lepszą przyszłość. Czy da się wesprzeć tę nadzieję wspólną myślą – oto jest pytanie.

Prognoza pogody do 22 grudnia 2013 – z piątku, 6 grudnia.

Od razu przechodzimy do konkretów – bo te lubimy najbardziej. Szczególnie gdy świat nie rozumie dziś poezji, mimo że bardzo potrzebuje przyjaźni. Bardziej niż uczniowie, dla których to i dla nauczycieli, dyrektorów i rodziców których staramy się ją produkować w przedsięwzięciu Narty Dzieciom.

Choć głównym surowcem do produkcji przyjaźni są ludzie a ściślej ich zaangażowanie w to co robią w wypożyczalni, restauracji i na stoku to jednak niezbędnym dodatkiem jest śnieg na stokach. Pozostając dalej przy terminologii przemysłowej – ten śnieg również w znacznym stopniu składa się z ludzi. Dziwne? A jednak prawdziwe. To zaangażowanie ekip prowadzących naśnieżanie (w tym odporność na brak snu) i przenikliwość, znajomość pogody i dalekowzroczność tych co podejmują decyzje – w dużej mierze decyduje o tym czy trasy są przygotowane i czy w ogóle da się jeździć. Być może i sama pogoda zależy w jakimś stopniu od ludzi ale to już całkowicie inna, frapująca historia.

Czyli całkowicie bez pogody nie da się obejść (chyba że pod dachem i to nie tylko w Dubaju ale i Europie, Azji czy Ameryce – w gruncie rzeczy wcale nie ma w tych halach tłumów jakich spodziewano się tworząc biznes-plany; lepsze biznesowo okazują się po prostu lodowiska).

A Pogoda trzyma nas w niepewności. Są – jak zwykle zresztą – dwie teorie. Jedna mówi, że powstanie wyż rosyjski, który za kilka dni zamrozi cały ten przesuwający się od zachodu kalejdoskop pogodowy. Zrobi się porządek. Cyrkulacja ustanie i chwyci konkretny mróz. Taki wyż rosyjski się już, już pokazywał w modelach. Druga teoria – jak to z ludźmi zwykle bywa – całkiem przeciwnego jest znaku. Czyli: niże kocące się jak króliki nad Islandią i zasysające ciepło znad Golfsztromu aż gdzieś z zatoki Meksykańskiej (kubańska zemsta jakaś czy co?) złamią w końcu opór wyżu, który tak się plącze od Wielkiej Brytanii po Europę Środkową – i zrobi się odwilż.

Jest możliwa i trzecia wersja. Utrzymanie cyrkulacji zachodniej z ciągle odtwarzającym się wyżem brytyjskim, który gdy połączy się z wyżem grenlandzkim i odetnie pompę znad Kuby sprowadzi mroźne noce i dni z leciutkim mrozem a jeśli niże zepchną go bardziej na południe – wówczas w nocy lekki mróz a w dzień minimalny plus – w górach zima a na nizinach zielono. Czyli tak jak teraz. Obstawiam taki właśnie scenariusz kibicując wyżowi brytyjskiemu aby rozrósł się stanowczo w górę na północ i możliwie połączył się z wyżem rosyjskim.

Czyli pogoda: dziś – piątek będzie wiało ale już słabiej i śnieg wbrew prognozom aż taki duży nie spadnie. Owszem poprószy. Możliwe jedynie lokalnie większe opady. Poniżej zera.

Weekend – z ochłodzeniem. Możliwe opady śniegu – zwłaszcza w górach gdyż północny wiatr przyprze do stoków wilgoć a ta unosząc się uformuje większe śnieżynki, które będą opadać w postaci śniegu. Tak zwany wiatr odwrotny do fenowego – północny. Możliwa konwekcja i opady burzowe, przelotne.

W niedzielę w nocy i poniedziałek będzie szybko wędrowała z północnego zachodu taka mini zatoka niżowa z silnymi opadami śniegu. Uważam, że to jest duża szansa na solidne opady i przyrost pokrywy śnieżnej. Opady będą również w poniedziałek a w górach i na wschodzie jeszcze we wtorek. W zachodniej Polsce zapowiadają odwilż ale u nas czyli również w Krajnie (najbardziej na zachód) jej nie będzie. Przypominam, że u nas to jest na południowy wschód od linii Krajno k. Kielc – Bobliwo k. Zamościa.

Wtorek a może już noc z poniedziałku na wtorek – mroźna. I tutaj ma nastąpić ekspansja wyżu brytyjskiego na północ, co oznacza naprawdę mroźne 2 lub 3 noce. Przed weekendem 14-15 grudnia mróz ma zelżeć i mogą się nawet pojawić kolejne opady śniegu na wschodzie Polski.

Weekend 14 – 15 pogoda z lekkim mrozikiem. Cały czas pogoda wyżowa ale z wiatrem zachodnim. Czy będzie solidniejszy mróz w nocy – jest na to szansa w pierwszej połowie tygodnia 16 – 20 grudnia. Później dalej wyż ale z lekką tendencją do ocieplania – obym się mylił.

Kolejny już przedświąteczny weekend – dalej wyżowa pogoda. Tyle że wyż ma się spłaszczyć i ma go zacząć naciskać niż od północnego zachodu. Jak to się skończy – nie wiadomo. Trzymamy kciuki żeby wyż się obronił. Utrzyma się wtedy lekka zima na Święta.

Zdecydowanie najbliższe 5 dni stanowią szansę na naśnieżanie sztuczne. Szczególnie od najbliższej niedzieli do środy.

Ponieważ pogoda będzie w zasadzie identyczna we wszystkich ośrodkach – może poza sumą opadów – nie przedstawiam dziś wersji na każdy z ośrodków. Opady są nie do przewidzenia przy tej pogodzie – więc nie będziemy udawać mądrali.

Śledźcie kamerki internetowe i komunikaty na stokach. Do zobaczenia na nartach.

Prognoza pogody do 15 grudnia 2013 – z piątku, 29 listopada

 

W Puławach Górnych dziś początek sezonu narciarskiego – niemożliwe? A jednak to prawda!

Kończymy zabawę słowem i przechodzimy do konkretów – trochę żal bo te „inne”, niestandardowe, poetyckie albo oryginalne – dlaczego nie „Przełom-owe” – prognozy pogody to było coś wyjątkowego. Szkoda. A jednak niepowtarzalny klimat Złotej Polskiej Jesieni, żółtych, czerwonych a w końcu brudno-miedzianych, dojrzałych liści jakoś przetrwa w naszej pamięci i właśnie dzięki tej „Przełom-owej” prognozie pogody – przetrwa dłużej. Będzie można otworzyć lapka, poczytać i przenieść się choć oczyma wyobraźni do gorącego października 2013 r. Zresztą każdy odnajdzie we wrześniowych, październikowych i listopadowych prognozach to co sam będzie chciał w nich znaleźć. I im więcej odcieni różnych emocji i wzruszeń różne osoby odnajdą w tych treściach – tym piękniej – chociaż dla pozostałych oryginalne, indywidualne myśli, emocje, impresje i wzruszenia pozostaną na zawsze nie odkryte. Jak bezludna wyspa, na której nie był jeszcze nikt poza samym „właścicielem swoich prywatnych wspomnień”.

Gdy mamy już zimę (i od piątku rozpoczynamy wzmożoną produkcję przyjaźni w ramach akcji Narty Dzieciom), czy tamten jesienny styl prognozy pogody ma szanse czasem powrócić. Chyba tak – gdy zdarzy się coś wyjątkowego, odświętnego – wówczas na pewno.

A tymczasem poprzednia prognoza sprawdziła się aż podejrzanie za dobrze. Mówiłem, że nie ma co się afiszować i po cichu ten początek sezonu będzie wkrótce. Ale żeby już dzisiaj – no to chyba się nikt nie spodziewał. Kto żyw więc – jeździmy za złotówkę dzisiaj – niech pakuje pospiesznie sprzęt, siebie, znajomych i w drogę do Puław Górnych. Otwarcie o 16-tej i będzie można jeździć do późnego wieczora.

Sytuacja baryczna wygląda bez zmian czyli bardzo silna cyrkulacja zachodnia ale z ustawionym statecznie wyżem brytyjskim, który ciągle się odtwarza. Ten wyż od niedzieli rozciągnie się równoleżnikowo i sytuacja będzie dokładnie taka jak rok temu w Nowy Rok kiedy w dzień był lekki plus ale przy słońcu i suchym powietrzu śnieg bardzo na tego plusa nie reagował a nocami lekki mrozik. Zmiana nastąpi koło 6 grudnia – pogoda będzie podobna jak dziś ale chyba wiatr silniejszy. Od północnego zachodu dotrze do nas pogłębiający się niż – prawdziwy sztorm – który stopniowo przewędruje na wschód i zacznie ściągać do całej Polski zimne powietrze z północy – prosto z rejonu gdzie w dodatku utworzy się nad północnym Atlantykiem naprawdę solidny układ wysokiego ciśnienia. Czyli w okolicy soboty, niedzieli – 7 – 8 grudnia po mokrej i wietrznej dobie ściągnie do nas zimę. Przez następny tydzień – czyli do 15 grudnia będzie dominować pogoda wyżowa ale z opadami śniegu a we wschodniej Polsce będzie ich więcej gdyż zaznaczy się tendencja do stacjonowania niżu nad Białorusią, który obracając się w lewo będzie do nas kierował i wilgoć i zimno. Nastąpi więc odwrócenie cyrkulacji zachodniej, które zawsze bardzo trudno przewidzieć – ale nie jestem tutaj odosobniony. Co potem – jeszcze za wcześnie o tym mówić. Model wykazywał kilkakrotnie skłonność do formowania się klasycznego wyżu rosyjskiego a więc wielką zimę ale następnie „rezygnował”. Wysokie ciśnienie, które solidne rozgości się nad prawie całą Europą w tygodniu od 9 – 15 grudnia może się utrzymać znacznie dłużej. Jest na to szansa ale pewności żadnej. Za tydzień będziemy wiedzieli więcej.

A więc prognoza pogody:

Puławy Górne: dziś wietrznie od 16-tej zmiana kierunku na bardziej południowy. Ma się przejściowo uspokoić na dziś wieczór. Dziś w nocy i w sobotę możliwe opady śniegu – niewielkie (ale zawsze). Przyszły tydzień słoneczny – lekka zima. W dzień takie plus zero. Nocami – lekki mróz. Nie wiem czy będzie to dokładnie piątek, 6-go ale mniej więcej wtedy wzrost zachmurzenia i opady śniegu – bardzo lekka odwilż ale pokrywa śnieżna będzie rosnąć. Od niedzieli, 8-go zima na całego. Kilka stopni mrozu w dzień, minus 10 w nocy. Duże prawdopodobieństwo opadów śniegu – tak 20 – 30 cm w drugiej połowie tygodnia 9 – 15 XII.

Mareszka – Świątkowa Wielka: niemal identyczna prognoza choć nie zawsze tak będzie. Wiatr oczywiście słabszy. Mniej więcej o jeden stopień cieplej dziś i w weekend. W sobotę opady śniegu – obecnie jest na trasach koło 10 cm naturalnego śniegu. Dalej prognoza identyczna jak dla Puław. Kiedy początek sezonu? Oto jest pytanie gdyż na naśnieżanie w nadchodzącym tygodniu będzie chyba jednak za ciepło. Pierwsza noc z dużym mrozem z 6-go na 7-go grudnia? A więc pozostaje nadzieja na opady naturalnego śniegu od przyszłego piątku a jeśli będzie go za mało – to pozostaje naśnieżanie w tygodniu 9 – 15 grudnia będzie możliwe na pewno.

Krajno przy zachodniej cyrkulacji na razie nie będzie zimowe. Chociaż noce z początku tygodnia najbliższego mogą być z mrozem powyżej minus 5. Pozostaje więc czekać na zapowiadaną zmianę cyrkulacji. Jest szansa na opady śniegu w piątek i sobotę 6 i 7-go grudnia. Ale to będzie cały czas na granicy zera stopni. Od 7-go – zima z mrozem do minus 10 w nocy. Czy będzie wówczas padał naturalny śnieg – jest to prawdopodobne ale mniej niż w Beskidzie Niskim czy Roztoczu.

Bobliwo będzie troszkę pokrzywdzone do 8 grudnia. Za to później duża szansa na spore naturalne opady śniegu od niżu znad Białorusi. Na pewno tez da się naśnieżać gdyż noce i dni oo 7-go grudnia winny być wystarczająco mroźne. Nie liczyłbym na istotne opady śniegu ani w ten weekend – raczej deszcz ze śniegiem ani w trakcie zmiany cyrkulacji powietrza, której kulminacja nadejdzie w piątek, 6 grudnia. Chociaż będziemy ściskać kciuki.

Śledźcie aktualizacje prognozy na bieżąco – pojawią się gdy będą istotne zmiany przewidywań. Gdy bez zmian – nie będziemy marnować „papieru”.

Prognoza z dnia 22 listopada – do 8 grudnia 2013 r.

Warto być optymistą i wierzyć, że przyjaźń raz wyprodukowana jest trwała a nawet jeśli wygląda inaczej – da się ją odtwarzać w ogóle i w związku z akcją Narty Dzieciom – przede wszystkim. Pesymiści zaczepnie powiedzą, że musi być śnieg – no ale właśnie ten śnieg wygląda, że będzie. Cały czas jest szansa na zimę wystarczającą do rozpoczęcia sezonu choćby i na Mikołaja. Co prawda nie wynika to z tak zwanej opinii publicznej, której wyraziciele jak zwykle wiedzą lepiej – i przekazują, że atak zimy będzie krótki a potem znów ciepło. Huśtawka prognozowa radiowo-internetowo-telewizyjna nie pozwala nam zapominać, że nic nie jest pewne a tym bardziej prognozy pogody. Pogoda sama jest pewna – będzie jaka będzie zgodnie z efektem motyla albo nawet komara naszego rodzimego, co to jednym ruchem swego mikro-skrzydełka może spowodować zmiany skutkujące burzą, huraganem a nawet cyklonem. Ostatnio te komary wyroiły się w rozlicznych modelach meteo i gdy zaczęły machać swoimi skrzydełkami prognozy zaczęły naprawdę falować. Był nawet popularny wariant z dużymi opadami śniegu pod koniec przyszłego tygodnia. Ale i z dużym ociepleniem w okolicach Mikołajek. Teraz wydaje się, że uśredniona prognoza wróży wyżową, słoneczną zimę od niedzielnego wieczoru do końca przyszłego weekendu. Wystąpią niewielkie opady śniegu w poniedziałek, wtorek (podobno we środę wręcz intensywne). Pewne jest to, że wysokie ciśnienie na stałe zadomowi się w nad Wielką Brytanią i nad północnym Atlantykiem i że jednak niże będą wędrować przez Skandynawię. Oznacza to że trudno jednoznacznie wyrokować o pogodzie w dłuższym okresie czasu – po krawędzi wyżu brytyjskiego będzie spływać chłodne powietrze, które akurat nad nami będzie się mieszać z wilgocią od niżów wędrujących przez Skandynawię. Jest nadzieja, że unikniemy cyrkulacji południowej a to oznacza, że śnieg który napada z pewnością w przyszłym tygodniu (da się też naśnieżać sztucznie nocami) utrzyma się. Są co prawda przewidywania silnego ocieplenia na początku grudnia ale sądzę, że dotyczyć ono będzie Polski północno-zachodniej. U nas – w typie cyrkulacji strefowej z wyżem brytyjskim  – raczej najchłodniej z całego kraju. Chciałoby się ogłosić wszem i wobec, że zima na całego, uderzy, zasypie i „ruszą” wyciągi narciarskie od Bałtyku aż do Tatr. Ale czy warto się pchać na afisz? A może niech tam się te pogodowe piksele mieszają w największej tajemnicy – my swoje wiemy – nie przyznajemy się, żeby złe oko nie zniweczyło nadzwyczajnych starań o śnieg i mróz ale i o coś więcej.

 

A więc jeżeli czujesz naprawdę silną potrzebę dowiedzenia się od kiedy zacznie się sezon narciarski, chcesz wejść na PrzelomyWisloka.pl i zobaczyć prognozę pogody na własne oczy i jeśli to wewnętrzne uczucie każe Ci zamienić to pragnienie w czyn – klikaj śmiało. Już za kilka dni znajdziesz odpowiedź i niezależnie od tego jaka ona będzie – początek sezonu nastąpi wkrótce.

 

Zwiększy się też częstotliwość aktualizacji – żebyśmy zaczęli ten nowy sezon w komplecie.

 

A więc prognoza: dziś i w niedzielę  – deszcz – im bardziej na południe tym większy. I do 10 stopni. W sobotę – czyli jutro – może się przejaśniać. Chwile ze słońcem. Zmiana nastąpi w niedzielę wieczorem. W nocy z niedzieli na poniedziałek – już opady śniegu. Ranki od poniedziałku mroźne. Cały czas może padać śnieg ale dość słabo. Opady jednak mogą się nasilić we czwartek w nocy i piątek a w weekend może padać mocno. Czwartek i piątek lekko cieplejsze. (W Polsce zachodniej – wręcz ciepło – u nas lekka odwilż). Weekend ponownie zimniejszy. W górach będzie padał śnieg. Od poniedziałku, 2-go grudnia na pewno mrozik w nocy i bezchmurne niebo – pogoda dość ciepła jak w ubiegłoroczny Nowy Rok. Słońce i lekki plus ale śnieg powinien się utrzymać. Mikołaj – ponowne zachmurzenie zwiastujące kolejny niż, ryzyko lekkiego ocieplenia (podobna sytuacja jak tydzień wcześniej), który jednak powinien tylko nas zahaczyć w sobotę. Od niedzieli 8 grudnia poprawa pogody. Bardzo lekka ale jednak zima w Puławach Górnych i Świątkowej Wielkiej.

Prognoza pogody do 30 listopada z dnia 15 listopada 2013

A więc wiem, że nic nie wiem. To podobno dobry wstęp aby spróbować nauczyć się myśleć. Choć z drugiej strony: pamiętajmy, że Sokratesa dotknął niesprawiedliwy ale jak najbardziej realny ostracyzm (w efekcie procesu o bezbożność skazano go na śmierć) a nie Ostracyzm gdyż taka była właśnie nazwa własna instytucji prawnej, w ramach której, przez wypisanie imienia osoby, która zbyt duże uzyskała „na mieście wpływy”, na skorupkach naczyń (wygrywał zabawę – sms-ową prawie jak dziś – ten którego imię najczęściej na skorupkach dało się policzyć) obywatel mający prawo w procedurze wziąć udział – wskazywał tego, kto miasto opuścić następnie musiał na lat 10. Autora słynnego „wiem, że nic nie wiem” skazano na śmierć w procesie za bezbożność – ależ to łatwo tak wziąć i oskarżyć- którego to wyroku mógł on podobno z łatwością uniknąć ale wolał śmierć niż złamać zasady. Ach – jakiż to wymowny symbol, że wolał zginąć niż żyć wbrew sobie. Jako zupełnie nie-historyk mam ten przywilej, że źródeł rozmaitych (prawdziwych ale i fałszywych może albo tylko prawdopodobnych) nie znam więc mogę sobie poroztrząsać, co też Sokratesa pchnęło w kierunku decyzji, że woli umrzeć. A dzisiaj? Czy nie stygmatyzujemy różnych osób, czy nie przypinamy im różnych etykiet? Każdy ma prawo żyć po swojemu. Czy przykład Sokratesa jest za mało wymowny i czytelny abyśmy rozumieli, że etykietowanie może skutki mieć straszne? Szczególnie we współczesnej nam, skorporatyzowanej rzeczywistości, w dodatku stabloidyzowanej medialnie do granic (one są jeszcze daleko gdyż granic negatywnych wytyczyć się nie da a pozytywne jak na złość zwykle blisko a i tak osiągnąć ich nie sposób). Przy okazji wróciliśmy do tematu pogody bo jak wiadomo – krążył taki dowcip w latach 70-tych (ubiegłego wieku – jakże to okrutnie brzmi) – że w gazetach generalnie wszystko to nieprawda, prognozy pogody – są prawdopodobne a prawdziwe – tylko nekrologi. Zastanawia mnie dlaczego mówiło się o gazetach jedynie (wiadomo Internetu nie było) – a nie o telewizji – chyba dlatego, że w telewizji był tylko jeden program i zaczynał się chyba Zwierzyńcem w poniedziałek gdzieś koło 17-tej. Czy ktoś to jeszcze pamięta?

 

Czy jest i dziś jakaś prawdopodobna prognoza pogody – bo reszta, wiadomo – od lat 70-tych aż tak wiele się nie zmieniło, pod tym względem przynajmniej a pod kątem przypinania łatek – to i chyba od starożytności.

Tylko i jednocześnie aż prawdopodobna prognoza pogody oczywiście istnieje a tym bardziej istnieje – mniej prawdopodobna – tym niemniej bardziej prawdopodobna też da się sformułować ale bardziej ogólnie lub mniej szczegółowo. I pozostając w humorystycznej konwencji prawdopodobieństwa pogoda będzie wyglądać mniej więcej (albo bardziej mniej) następująco: weekend piękny, słoneczny i nawet do plus 10 stopni. Z uwagi na znajomy układ baryczny: wyż rosyjski od wschodu i pogłębiający się niż od zachodu – zacznie płynąc coraz cieplejsze powietrze i coraz bardziej z południa (co prawie na jedno wychodzi) a więc od początku tygodnia coraz więcej chmur, ale stopniowo i coraz cieplej. We środę nawet 13 – 15 stopni. Wiatr coraz silniejszy i oczywiście zakończy się to wszystko deszczem, który przyjdzie z południa, z południowego-zachodu – we środę lub we czwartek, 20-go lub 21-go. To będzie obracający się w lewo niż bałkański ale będzie chyba na tyle usadowiony na zachód, że Polska południowo-wschodnia znajdzie się po jego cieplejszej stronie (to przypomina ubiegło-zimowe nocne ulewy). W Sudetach rzeczywiście może spaść śnieg ale u nas temperatura będzie dodatnia – choć od czwartku, piątku 22-go – chłodniej. Później nasunie się nad całą Polskę wyż i zrobi się zimno czy wręcz mroźno. Nasz zakątek ma szanse znaleźć się w kolejnym niżu bałkańskim – tym razem może nawet po jego zimniejszej stronie i to może dać opady śniegu ale to już w weekend 24-go. Później ja zimy nie widzę a raczej ponowną cyrkulacje południową. Jednocześnie zaznacza się blokada cyrkulacji strefowej (co zwykle przepowiada prawdziwą zimę ale może też dawać w Europie Środkowej ciepłą cyrkulację południową jeżeli niż nad Niemcami zblokuje się pomiędzy wyżem atlantyckim a wyżem rosyjskim – tak niestety to wygląda). Jednak ta blokada czyli wyż nad północnym Atlantykiem oznacza, że naprawdę „wszystko się może zdarzyć”. I dalej cytując Anitę Lipnicką, wracając do poważnego klimatu (znów ta pogoda) wagi słów (Nie znasz wagi słów gdy mówisz mi – Piotr Szczepanik) – „To nie jest sen. Rzeczy naprawdę dzieją się. Stoisz czy biegniesz dotykają Cię, z każdą chwilą. Możesz rzeźbić je palcami, możesz zmieniać je słowami Los srebrzy się u Twoich stóp, królujesz mu.

Nie zmarnujmy więc żadnej szansy, kogo- i czegokolwiek by ona dotyczyła i „królując losowi” dajmy sobie kolejną, nawet ostatnią – za tą samą autorką: Kolejny raz proszę Cię o ostatnią szansę.

Oczywiście kibicujemy Zimie – żeby dało się niedługo zacząć produkcję przyjaźni podobnie jak da się zacząć produkcję sztucznego śniegu w ostatnich dniach listopada. Oby spadł i naturalny.

 

Prognoza pogody do 25 listopada z piątku, 8-go listopada

Chyba muszę skupić się jedynie na poezji – bo wszystko co o pogodzie powiedzieć można – na najbliższe 2 tygodnie, wróć – wszystko, co ja mógłbym powiedzieć dysponując dostępnym dla mnie na dziś zasobem informacji – zostało powiedziane w poprzedniej prognozie – tydzień temu. A jeszcze wczoraj wydawało się, że prognoza zmieni się a przedwczoraj – że zapowiem prawdziwą zimę zaraz po 20-tym.

A więc odtwarza nam się jakże znajomy układ baryczny z wyżem rosyjskim, oddzielonym linią podziału z ukosa biegnącą od północnego wschodu na południowy zachód; z północną Polską po mokrej stronie, kocących się jeden za drugim niżów islandzkich i dalej biegnącą wzdłuż wschodniej granicy Niemiec, Szwajcarię po Francję. Co ciekawe Austria wraz ze swoimi wszystkimi lodowcami, nawet tymi położonymi prawie w Szwajcarii a nawet Szwajcaria znajdują się po stronie wyżowej ale jak na złość – tym którzy wybrali się na narty w Alpy, w rozpoczynający się „długi weekend” („długi weekend” jest językowo jeszcze gorszy od obiado-kolacji i to nie tylko dlatego, że zawiera amerykanizm ale słowo „długi” mi się kojarzy z lenistwem a innym się nie podoba bo uważają, że żaden, tfu:- weekend nie jest za długi, nawet jak trwa trzy dni, tylko zawsze za krótki) – utworzył się nad Górną Austrią taki mały, złośliwy niżyk, który straszy złą pogodą na lodowcach już tylko w niedzielę – choć teraz myślę, że i ta niedziela nie będzie najgorsza na Pitzal ale za to sobota całkiem w porządku a w poniedziałek … –  to będzie poezja zimy, z anielską bielą i słońcem tak blisko, że mogłoby rozpuścić nie tylko wosk przytwierdzający skrzydła Ikara ale i lód w najbardziej i niespodziewanie skamieniałych sercach. Ach – jak lekko byłoby spojrzeć na wierzchołek pobliski i gładząc dłonią, w perspektywie Architekta, jego śnieżnie nieskazitelny aksamit zboczy, z płatków delikatniejszych od marzenia – uronić łzę z zachwytu i w ten sposób roztopić lód w swoim własnym sercu. Tutaj – trudniej. Bo to jednak przywilej Samej Pogody, która może zawsze spojrzeć na dowolnie wybrany przez siebie szczyt, w dowolnym miejscu na całej Ziemi a nawet sprawić aby ten, na który spojrzeć właśnie planuje – był tego dnia najpiękniejszy. I przywilej tych, którzy 11 listopada 2013 będą w Alpach – bo to właśnie Alpy będą tego dnia tym wybranym do oglądania miejscem przez Samą Pogodę. A nam – tubylcom pozostaje wziąć się w garść i też się tam wybrać a jeżeli nie stać nas na takie szaleństwo – wówczas pozostaje wyobraźnia, co i rozmrozić lód w sercu i zamrozić serce – też potrafi. No i pozostaje zawsze plan wycieczki nad Adriatyk.

Pomarzyć wolno – więc wracamy do kibicowania zimie, której przyjście jak wiadomo umożliwi rozpoczęcie produkcji przyjaźni i jej rozdawania potrzebującym – nie tylko uczniom z Narty Dzieciom ale i wszystkim dorosłym, którzy potrzebują przyjaźni jeszcze bardziej.

Czy są szanse? Coś mi mówi, że są, po 20-tym listopada. Na razie rozpogodzi się, z przerwą na niedzielę 10-go i pogodne niebo, raczej zimno (z mrozem w nocy), czasem mgłą zapanuje na dobrych 10 dni. Koło 18-go może lekko poprószyć ale potem może pojawić się tendencja do ocieplenia. I tutaj, około 20-go, 22-go listopada okaże się czy za nowo-utworzonym niżem islandzkim zacznie rosnąć ciśnienie i czy nad północnym Atlantykiem utworzy się wyż. Na razie moje przewidywania, że wyże w miarę upływu czasu będą miały centra nieco bardziej na północ niż w październiku – sprawdzają się. Stąd będzie zimniej w najbliższych dniach. Jeżeli ten wyż tam powstanie to jest szansa na śnieg z niżu (tego nowo-utworzonego około 20-go) a potem zapanuje słoneczna i mroźna zima. Pamiętajcie – na razie to tylko hipoteza, być może wyrażająca przede wszystkim tęsknotę ale szansa taka istnieje i tego się trzymajmy. O ewolucji szans na realizację marzeń zimowych – będę informował na bieżąco a na pocieszenie pytanie i odpowiedź: co skuteczniej od piękna górskiego, zimowego krajobrazu może roztopić lód w naszych sercach? Nie błękit nieba i nie turkus wody. I nie majowa zieleń młodych liści ani październikowe, brudno-miedziane dostojeństwo dojrzałych. Zwykłe słowo – którego potęgą dysponuje każdy z nas.

Prognoza pogody od 2 do 20 listopada 2013 – z soboty 2 listopada

Dziś jeszcze ładnie ale i od zachodu od Krakowa a nawet od północy z Lublina (w którym ciągle padał ostatniej zimy śnieg wtedy kiedy myśmy go potrzebowali, skutkiem czego nasi drodzy Lublinianie musieli non-stop ćwiczyć odśnieżanie) zmierzają również do nas opady deszczu, dodajmy ciepłego deszczu. Niebo musi się wreszcie wypłakać na całego. I nic w tym dziwnego – po niezwykle ciepłym i pięknym październiku, po nadzwyczajnych zjawiskach estetycznych: niespotykanych swoim nasyceniem kolorach Złotej Polskiej Jesieni i budzących największe zdumienie temperaturach jak pamiętnego wietrznego wieczoru w poniedziałek 28-go kiedy na Pogórzu Strzyżowskim było i ponad 20 stopni prawie o północy. Kiedy wieczór ten właśnie stanowił najpiękniejszą demonstrację sił Przyrody – kiedy powiedziała nam: spójrzcie, nie wierzycie – kiedy zechcę tak ułożę pasjans ciśnień, przepływów mas powietrza, opadów, prądów morskich i innych setek i tysięcy pogodowych pikseli, że uzyskam (i to w cale nie na krótko) efekty, które wzbudzą onieśmielenie w najbardziej zatwardziałych sercach i najbardziej nieufnych nawet pchną lekko aby uwierzyli w siebie oraz logikę i piękno tego świata. Śpijcie i śnijcie z uśmiechem niedowierzania, że wszystko się może zdarzyć – tak mówiła do nas po północy jeszcze, oddychając szeptem w dodatku – już we wtorek 29-go, gdy ucichł wiatr. To budująca demonstracja, która miała dodać nam otuchy. Ale później widać i Pogodzie nie stało sił albo też zmieniła zamiary swoje widząc bezskuteczność zabiegów i próśb, być może odtrąconych, że chwilę jeszcze odsapnęła czwartkowym wyżem i słońcem piątkowym dla kierowców świątecznych. Jeszcze dziś daje nam szansę nacieszyć się ciepłem i spokojem. Dziś już tylko u nas, z rozpędu jeszcze ładnie ale widać już rezygnację wyżu rosyjskiego i tylko patrzeć jak niebo zacznie wyrównywać zaległości opadowe. Jak by nie patrzeć – z wielu miesięcy. Opadów będzie sporo – są bardzo potrzebne.

Nie nastąpi jakaś drastyczna przebudowa baryczna – w dalszym ciągu na Zachodzie bez zmian – będą dominować niże, przewalające się przez północną Polskę i Skandynawię dalej na wschód. Od południowego-wschodu ciągle wyż rosyjski. Ale cały układ nieco się przesunie i znajdziemy się w strefie przejściowej. Padać będzie od niedzieli aż do środy, z przerwami nawet dłuższymi. Możliwe nawet większe rozpogodzenia. W ślad za opadami zawita do nas koło czwartku wyż znad zachodniej Europy, który przyniesie poprawę pogody. Cyrkulacja zachodnia a więc nadal dość ciepło. Choć wtorek i środa 5 – 6 listopada będą dość zimne – zaledwie kilka stopni w górach. Poprawa pogody będzie jednak przejściowa. W weekend przed Dniem Niepodległości może rozpocząć się zmiana i może utworzyć się niż nad Podlasiem. Z niego może popadać śnieg i to właśnie 11-go listopada. Później dotrze do nas kolejny wyż, tyle że z centrum bardziej na północ, co spowoduje spływ powietrza z północy i na okres nawet ponad tygodnia zrobi się ponownie sucho, słonecznie i zimno: lekki plus w dzień, mróz w nocy. Nie będzie to klasyczna blokada cyrkulacji strefowej z jakimś siarczystym mrozem ale może być naprawdę mroźno nocami. Sądzę, że pokrywa śnieżna w górach utrzyma się na dłużej jeżeli tylko nie stopnieje bezpośrednio w czasie opadów czy tuż po nich. A więc prognoza jednak wraca do przedostatniej wersji – ostatnia zapowiadała kontynuację dobrej pogody również w przyszłym tygodniu. Oczywiście w dalszym ciągu sytuacja jest niepewna i  możliwa jest tez kontynuacja dobrej pogody. Niekoniecznie musi też zdarzyć się incydent zimowy 10 – 11 listopada. Ale to właśnie jest na dziś najbardziej prawdopodobne. No to kibicujemy zimie – chcemy w końcu zacząć produkować przyjaźń w czasie akcji Narty Dzieciom. Nie możemy się doczekać po prostu.

Prognoza do 10 listopada z dnia 25 października 2013

A więc kolejny raz okazało się, że mimo krótkotrwałych porażek, trudności okazują się jednak przejściowe a świat wybitnie należy do długodystansowców. Wzbudzająca ogromne emocje burza pogodowa zakończyła się (po raz kolejny) zwycięstwem cierpliwości i długoterminowego celu jaki ewidentnie niesie z sobą Złota Polska Jesień. Naprawdę zróżnicowane pomysły na popsucie atmosfery i stworzenie złowróżbnych faktów dokonanych rozbiły się jak cienka kra lodowa o skałę niezłomnej siły wyżu rosyjskiego.

I tak zgodnie, co do tak zwanej joty, z ostatnią prognozą po szkwałowym piątku, kiedy wieczorem zrobiło się naprawdę wietrznie, mokro i strasznie sobota była już piękna choć chłodna, niedziela przyjazna a od poniedziałku 21-go mieliśmy prawdziwe lato. Owszem – wieczorem we czwartek solidnie polało ale dziś w piątek, 25-go października mamy prawdziwe lato. I gdyby to było pewne – że lato będzie trwać nadal, wręcz bez końca jak to sugeruje bieżąca pogoda a i dość solidne przewidywania na najbliższe co najmniej dwa tygodnie; gdyby było warto – nasza taterniczka ze słynnego wiersza Juliana Przybosia, dźwigająca na rękach gargantuiczny ciężar całej turni (zła tego świata a może i sąsiednich) pewnie odpadłaby, puściłaby się jak młode pędy trawy na wiosnę ale że utopijna, czarna otchłań ją czeka w postaci nieubłaganie zbliżającej się zimy i powtórki z klimatu wyuczonych zachowań  pogody niezależnie od chwilowych porywów serca, umysłu i ciała (na Mikołaja Kiczera otwiera stok narciarski albo i wcześniej) – nie wierzy w cud i wybrała zimny, surowy głaz; i tam czeka na właściwy moment aby się od ciężaru uwolnić. Cuda – rzadko ale jednak czasami się zdarzają. Obecny cud – wciąż trwa.

A więc mimo że wyż rosyjski odepchnie brzydką, wietrzną, zimną i mokrą pogodę jeszcze teraz na Wszystkich Świętych – deszcz i chłód mogą zahaczyć o zachodnią Polskę a może i o centrum ale u nas będzie cały czas wyżowo – mimo tego, że taki stan pogody jak obecnie potrwa jeszcze chyba do 10. listopada – w końcu zima musi dać znać o sobie. Na pewno da się ją odpowiednio wykorzystać do tworzenia przyjaźni a któż to zrobi lepiej niż Narty Dzieciom z Ośrodkiem Kiczeraski, Rudawką Rymanowską i Ekonomicznym Pakietem Narciarskim  http://przelomywisloka.pl/rusza-promocja-ekonomicznego-pakietu-narciarskiego/   http://przelomywisloka.pl/ekonomiczny-pakiet-narciarski/   http://nartydzieciom.pl/narty-dzieciom-plus

A więc prognoza pogody: cały czas będziemy na styku wyżu rosyjskiego i niżu znad zachodniej Europy. Linia podziału będzie przebiegać od Warmii po Dolny Śląsk. Będzie ruchoma ale Przełomy Wisłoka pozostaną po wyżowej stronie. Różnica ciśnień między wyżem rosyjskim a niżem znad Niemiec i Beneluksu będzie zmienna. W dni z niewielką różnicą ciśnień może być nawet pochmurno i może ich być kilka: 2 – 4 w nadchodzących kilkunastu dniach. Przy zwiększonej różnicy ciśnień – silny ciąg południowy i raczej pogodnie – wówczas cieplej.  Naprawdę trudno przewidzieć szczegóły ale do 3-go listopada winno być około 15 stopni a w kolejnym tygodniu możliwe lekkie ochłodzenie – mniej więcej do 10 – 15 stopni ale pogodnie. Noce raczej bez przymrozków lub z bardzo lekkimi.

Uciszył grab swe liście drżące – czyżby przygotowywał się na zimę. Być może. Modrzewie wciąż zielone, lekko się żółcą. Wiatr już nie gra na liściastej harmonii szelestu. Liście znalazły przyjazne schronienie u stóp drzew, które żywiły je przez ostatnich kilka miesięcy. Teraz odwdzięczą się sobą. Z okazji tego prawdziwie niezwykłego prezentu, jaki sprawia nam w tym roku pogoda winniśmy wciąż kontynuować promocję turystyki wyjazdowej, nawet w konspiracji – tym razem również w celach użytecznych. Nie tylko dla poetek i poetów, nie tylko dla duszy ale i dla ciała – ogłaszam wyprawę po owoce tarniny, głogu i inne, z których da się przyrządzać świetne dżemy, herbaty i inne napoje nawet. Pogoda będzie sprzyjać. Jest ich tutaj całe mnóstwo i zapraszają kolorami. W Beskid Niski – do Przełomów Wisłoka.

Prognoza pogody do 5 listopada z dnia 18 października

A więc zdarzają się pomyłki. Okrutna konsekwencja Wszechświata musiała przypomnieć, że „nic nie może przecież wiecznie trwać. Co zesłał los trzeba będzie stracić.” (ś.p. Anna Jantar).

Po pierwsze zaliczyliśmy drugą od 1 grudnia ubiegłego roku wpadkę pogodową – niewielką ale jednak – a pierwszą w tym sezonie, gdyż załamanie pogody, co prawda ledwie kilkugodzinne miało miejsce również w piątek a nie tylko we środę (jak zapowiadała poprzednia prognoza).

Piątkowy popołudniowy a i dopołudniowy wicher zerwał w bezlitosnym stylu większość pięknych, dobrych, spokojnych, złotych liści a wraz z liśćmi i nasze myśli o nieskończoności trwania tej pięknej pary: najpiękniejszych, wręcz nierzeczywistych kolorów liści wszystkich rodzajów i gatunków drzew i krzewów oraz nieracjonalnego wręcz zamrożonego niewidzialną siłą braku upływu czasu. Trwanie piękna w niezmienionym stanie musiało się kiedyś skończyć. Piękno jak samotna wyspa jest ciągle narażone w tym świecie ludzko- i eko-korporacyjnych małych i większych zawiści. Interesy bywają sprzeczne a szczególnie jeżeli są wyłącznie krótkoterminowe. Wtedy górę biorą proste instynkty i doraźne pseudo-korzyści. Nie inaczej stało się i w pogodzie. Z ogromnego obszaru niskiego ciśnienia nad zachodnią i północną Europą oderwał się kawałek, przekształcając się w obracający się w lewo groźny niżyk nad Estonią. On to zamiótł nasz południowo-wschodni zakątek tylko jakby swoim coraz cieńszym (im dalej od centrum ośrodka) ogonem ale i tak przeszło kilka solidnych szkwałów, które w niecenzuralny sposób wyjąc, bez skrupułów i owijania w bawełnę, zdarły emanującą pięknem i delikatnością liściastą szatę, która otulała nasze umysły od dobrych kilkunastu dni niespotykanym w innych latach urokiem. Ale piękno polskiej złotej jesieni nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Ono nie ma agresywnego arsenału w postaci wichru i potoków wody a posiada jedynie chęć trwania na posterunku. I oto okazuje się, że pogoda doceniła jednak tę determinację. Bo po tym incydencie ponurej jesieni, który był przesądzony już we czwartek, począwszy od soboty, 19-go, pogoda będzie się zdecydowanie poprawiać a i jeszcze bardzo ocieplać. Zapowiadany wcześniej wyż znad Rosji będzie bowiem jeszcze rozleglejszy a niż nad zachodnią i północną Europą jeszcze głębszy. Jak się siły zła wystrzelają z argumentów przedwcześnie to zawsze potem na dłużej robi się ładnie i dobrze. Albo jak mówi przysłowie: „nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.” W efekcie nastąpi naprawdę silna adwekcja mas powietrza prosto z Afryki i zrobi się nie tylko słonecznie ale i bardzo ciepło. Na pewno w tygodniu od 21 – 27 października przekroczymy 20 stopni (wtorek, środa, czwartek) i podobnie będzie w kolejnym tygodniu kończącym się zadumą i refleksją z okazji Dnia Wszystkich Świętych. Chociaż ładnie będzie wówczas tylko na samym południowym-wschodzie, co oznacza, że tu mamy już do czynienia z pewnym ryzykiem prognozy. Od piątku, Wszystkich Świętych może rozpocząć się duża zmiana – model pokazuje nurkujący z północy niezbyt rozległy ale bardzo głęboki niż, który da pewnie śnieg w zachodniej Polsce a później i u nas. Po opadach – spływ zimna z Arktyki i kilka ładnych, bardzo zimnych dni – tak do 5-go listopada. Ale równie dobrze może się okazać, że znów rosyjski wyż, jeszcze tym razem odepchnie pierwszy atak zimy i on jednak nie nastąpi. Podobno od 15-go listopada – zima. Na serio. (Pozdrowienia dla Głuchowa).

A więc prognoza. Sobota chłodna, może być jeszcze sporo chmur ale z tendencją do całkowitego wypogodzenia się. Wieczorem zrobi się zimno ale już w niedzielę zacznie się masywne ocieplenie. Niedziela słoneczna, ciepła ale jeszcze nie gorąca. Od poniedziałku powrót złotej polskiej jesieni – i tak non-stop aż do czwartku 31 października. Naprawdę ponad 20 stopni a noce koło 10 stopni!!! Czy piękno może wygrać z zawistnym wiatrem i deszczem. Nawet jesienią. Okazuje się, że to możliwe. Dlatego dajmy mu szansę i w naszych sercach. I kontynuujmy promocję turystyki wyjazdowej. Jeżeli to niezbędne – to nawet w konspiracji, żeby nie wzbudzać zazdrości i złych myśli w cierpiących niedolę współterytorialistach, zbyt zaaferowanych sprawami bieżącymi i doraźnymi korzyściami żeby wyrwać się do Przełomów Wisłoka. Beskid Niski czeka na nas!

Prognoza pogody do 27-go października – z dnia 11 października 2013

Pogodo nasza najpiękniejsza: warto otwierać dla Ciebie oczy …wstaję. Bo oto po kilku dniach z porannymi mgłami a wczoraj nawet kilkoma kroplami deszczu dzisiejszy poranek to była cudowna manifestacja jutrzenki. Czy zapowiada ten piękny wschód słońca (ach gdyby tak kontemplować go ze szczytu magicznej Jaworzyny Konieczniańskiej pomiędzy Nieznajową i Wysową albo ze szczytu Tokarni tak blisko od nas) dalszy ciąg Polskiej Złotej Jesieni, której koniec w przyszłym tygodniu ogłosiły już wszystkie portale pogodowe świata i Pani Dyrektor z jednej ze szkół, które zaszczyciły nas ostatnio w Przełomach Wisłoka.

A tu niespodzianka. Nie bez pewnego dreszczyku emocji – bo ta prognoza jest obarczona jednak pewnym ryzykiem – zapowiadam dalszy ciąg Polskiej Złotej Jesieni. Będzie szybki sztormik z wtorku na środę (czyli o jeden dzień wcześniej niż spodziewaliśmy się 30 września) ale to będzie nocny opad, który zahaczy jedynie o środę do południa, może do popołudnia. Później wytworzy się podział na mokry i ciepły niż, którego front ułoży się w linii Francja – Skandynawia przez Bałtyk (zajmie on mniej więcej połowę Polski po Śląsk, Mazowsze i Warmię) oraz gigantyczny wyż ciągnący się od północnej Rosji aż po wybrzeże Adriatyku. Ta sytuacja potrwa od sztormiku w nocy z wtorku na środę 16-go aż do następnej środy 23-go października, kiedy z „naszego niżu” urwie się kawałek nad Finlandią i zacznie się kręcić w lewo, zaciągając do nas zimno i deszcz (w górach śnieg) prosto z północy. Ten front zimny (klasyka frontu po prostu) przeleci nad nami we środę ale i we czwartek może jeszcze od wschodu naciągać chmur i padać (nawet śnieżek przelotny lub krupy). Jednak w jego miejsce szybko rozbuduje się zimny wyż od zachodu, po którego wschodniej krawędzi będzie spływać zimno mieszające się z wilgocią z dopiero co przechodzącego frontu od niżu znad Finlandii. Wyż jednak będzie rósł i naturalnie wędrował na wschód, w efekcie czego po tym może nawet zimowym ale na pewno zimnym incydencie we środę i czwartek – 23,24 października, znów się rozpogodzi tyle, że wrócą nocne przymrozki a właściwie nocny mróz.

A więc prognoza pogody: weekend bardzo ciepły. Ale może pojawiać się zachmurzenie. Sobota ładniejsza i ponad 20 stopni. Poniedziałek 14-go i jeszcze wtorek – nadal przewaga pogody słonecznej i ciepłej od 17-20 stopni. W nocy z wtorku na środę i we środę może popadać deszcz ale nadal bardzo ciepło. Od czwartku znowu słonecznie. Tylko nieco chłodniej 15-16 stopni ale słońce i południowy wiatr. I tak cały czas koło 15 stopni, bardzo słonecznie, z południowym wiatrem aż do wtorku 22-go lub środy 23-go października. Potem zimnych kilkadziesiąt godzin z opadami, północnym wiatrem. We czwartek poprawa pogody, zimno plus 6 stopni i coraz więcej słońca. Weekend 26-27 października słoneczny. Rześko. W nocy mróz. No i coraz większy księżyc.

Pozostając w tak pogodnym nastroju aż prosi się zaplanować jakąś konkretną wycieczkę do krainy Polskiej Złotej Jesieni. Czyli między innymi do Przełomów Wisłoka. Nie wymawiajcie się pracą – bo pogoda ma być świetna również a może nawet – zwłaszcza w weekendy. A jeżeli macie zajęte również weekendy – no cóż: wówczas pozostaje konspiracja i promocja turystyki wyjazdowej z inteligentnym kamuflażem. Chyba warto.

A już wkrótce aktualizacje prognozy, które miejmy nadzieję nie będą koniecznością a jedynie okazją do podzielenia się kolejną porcją wrażeń.

Prognoza pogody do 20. października – aktualizacja z dnia 4 października, słoneczny piątek

No nareszcie ten zgniły sektor wyżu poszedł dalej na wschód i mamy piękne słońce. Ale wcześniej ranek: w przebijającym się świetle na górce leżał dywan z żółto-zielonych liści, które spadały spokojnie z jesionów. W momencie spaceru po dywanie rozbrzmiało ptasie radio. Nie były to kruki. Przede mną kolejna magia pejzażu – nad pokrytą białą szatą trawą unosiła się wypchnięta przez wiatr para wodna, w której wirowały gdzieniegdzie opadłe liście.

Jesiony poddały się pierwsze, orzechy próbują się opierać ale gdy słońce rozpuściło spoiwo ich lodowej zagłady odpadły od gałęzi jak zbyt ciężka i zmęczona taterniczka od ściany z wiersza Juliana Przybosia.

Czy więc liście opadną zielone? A co ze złotą, polską jesienią. Jesiony, orzechy i niestety, najpiękniejsze złote jawory – stracą liście – to był siedmio-stopniowy mróz. Ale pozostaną z nami dęby, buki, lipy i wiele innych. A pogoda. Pamiętamy, że pogodę kochamy miłością bezwarunkową a ona odwdzięcza się nam w miarę swoich możliwości. I tak wczoraj w Puławach Górnych przy plus 2 stopniach i pełnym zachmurzeniu opadały również pierwsze płatki śniegu. Ale to była tylko taka malutka demonstracja i od dzisiaj ogłaszamy polską złotą jesień. To będzie wersja chłodniejsza – czyli do plus 15-tu w dzień. Noce z minimalnymi przymrozkami lub bez. Osłabnie też wiatr, który przez ostatnie dni wiał w Rudawce. I tak bez przerwy do 20-go października. I niewykluczone, że później również.

Będzie mała przerwa w czwartek-piątek w przyszłym tygodniu, 10-go i 11-go kiedy przeleci szybko sztorm ale nas tylko muśnie. Może nawet obejdzie się bez jakichkolwiek opadów w dzień.

Później kontynuacja pięknej pogody przez cały tydzień i weekend 19-20.

Oczywiście – mogą następować zmiany, o których będę informował ale ogólny wzorzec – raczej pewny.

Najdzielniejszym zajętym pracą pozostają krótkie popołudnia i wieczory, względnie księżycowe noce. Warto wybrać się nawet blisko za miasto (z każdego miasta w naszym regionie jest gdzie się wybrać) – na takie 2 – 3 godziny spaceru. Grzyby rosną również bliżej miast a nie tylko w rejonach bardzo odległych. No i niezmiennie pozostają uroki ogniska, na przykład z gitarą.

Nade wszystko zapraszamy do Przełomów Wisłoka abyście wszyscy mogli się rozkoszować spektaklem natury, nazwanym polską, złotą jesienią. To właśnie teraz.

Prognoza do 13 października – aktualizacja z 30 września


Zmiany w prognozie na razie – niewielkie. Najbliższy tydzień będzie rzeczywiście słoneczny ale może być nieco chłodniej niż się spodziewałem – na przykład we środę lub czwartek. Oczywiście jeżeli utrzymają się mgły w ciągu dnia – wówczas może być poniżej 10 stopni. W nocy przymrozki. Ale w ogóle – słonecznie, wyżowo, pogoda sprzyjająca zajęciom na świeżym powietrzu

Wyraźnie cieplejszy piątek kiedy wiatr zmieni się na południowo-wschodni – i może być około 20 stopni. Czyli tutaj prawie bez zmian.

Za to w weekend nie nastąpi tak wyraźne pogorszenie pogody – a więc nie będzie lało ani biło żabami (tym bardziej) jednak niedziela może być z deszczem. Sobota pogodna i ciepła.

W tygodniu 7 – 13 października wyż powędruje na wschód ale w taki sposób, że to jego centrum przesunie się daleko nad Rosję. Jednak Polska, zwłaszcza południowo-wschodnia nadal będzie pod jego wpływem. Prognozy różnych portali są różne. Nasz model przewiduje południowo-wschodni wiatr więc nie spodziewałbym się takiej rasowej polskiej złotej jesieni ale będzie słonecznie i pod 20 stopni. Z wiaterkiem. Noce chyba bez przymrozków. W pozostałej części Polski nie będzie aż tak miło. Im bardziej na północ tym więcej chmur. A może i opady.

Amatorzy piękna oraz wędrówek po lasach i dolinach rzek (czyli tak zwanego „targania po krzakach i rzekach” a więc czegoś do czego właśnie w Beskidzie Niskim nie umywa się nic podobnego w żadnym innym miejscu na Ziemi) powinni pamiętać, że po przymrozkach w najbliższym tygodniu liście nabiorą niesamowitych kolorów jesieni. Zobaczymy – może będą prawdziwie złote jawory, czerwone klony, złoto-miedziane dęby  i czerwono-brązowe buki. A tu i ówdzie rekordowe prawdziwki i zdrowe, wielkie jak kapelusze, kanie. Bo nie co roku paleta kolorów jest tak bogata i utrzymuje się tak długo jak przechowujemy to w naszej pamięci – jako obraz idealnej, polskiej, złotej jesieni. Na razie na dzień, w którym musimy wybrać się na najpiękniejszą, koniecznie całodzienną wycieczkę, pod tytułem „kolory jesieni”, typuję sobotę 12-go października – chyba, że macie czas również w niedzielę:13-go i poniedziałek 14-go. Jeżeli nastąpi możliwe, deszczowe załamanie pogody około 15-go października – bo wygląda raczej na silny deszcz i wiatr (a nie na atak zimy) – to może stać się tak, że liście zostaną brutalnie zdarte z drzew i po powrocie pięknej pogody, który chyba jeszcze nastąpi w 3 dekadzie miesiąca – paleta jesiennych kolorów nie będzie już tak okazała. Od 12-go października możliwe księżycowe wieczory gdyż nasz naturalny satelita będzie zmierzał w kierunku pełni (ta 19-go). Od 20-go wschód księżyca już późnym wieczorem – a więc księżycowe noce tylko dla odważnych, którzy będą spędzać je przy gorącym żarze ogniska.

Kolejne informacje pogodowe już wkrótce – gdy wykrystalizuje się nieco sytuacja na tydzień 14 – 20 października. Miejmy nadzieję, że spodziewany sztorm z silnym wiatrem i deszczem przewędruje nad Polską w jeden lub dwa dni a potem powróci jeszcze piękna jesień. I znowu najwierniejsi miłośnicy natury i przyjaciele prawdziwego piękna będą mieli okazję do wspólnego wypadu w dzikie ostępy.

Prognoza pogody w Przełomach Wisłoka od 25. września do 13 października 2013


A więc witajcie wszyscy żywo zainteresowani prognozą pogody na najbliższe 2 tygodnie a nawet 16 – 18 dni, która prawie zawsze się sprawdza.

Co prawda deklarowałem, że prognozy pogody zaczną się pojawiać najpóźniej w 3 dekadzie listopada ale przecież w Przełomach Wisłoka została otwarta Leśna Szkoła – czyli zajęcia głównie na świeżym powietrzu. I ponieważ po wczorajszych rozmowach telefonicznych z naszymi szkołami spodziewam się wręcz lawiny zapisów na październik – no to prognoza musi być.

Z 33 prognoz zimowych sprawdziły się 32 – ale to było w zimie a model meteo, którym się posługuję najlepiej sprawdza się właśnie zimą ale spróbujmy.

Prognoza od środy 25 września do niedzieli 13 października 2013

Dzisiaj – środa, 25-go. Po pięknym poranku (i nie tak zimnym wcale – około +5 stopni) zachmurzenie będzie stopniowo wzrastać. Błękitne niebo mogło sugerować jakiś duży wyż i początek złotej polskiej jesieni – ale to jeszcze nie to. Na razie nad Rosją kręci w lewo znaczny niż (na półkuli północnej niże kręcą się w lewo – przeciwnie do ruchu wskazówek zegara a wyże – w prawo. Wynika to z tak zwanej siły Koriolisa czyli z ruchu wirowego Ziemi, który odchyla kierunek wiatrów, wiejących zawsze od wyżów do niżów; czyli od wysokiego ciśnienia, „ściśniętego” powietrza do niskiego ciśnienia. Tak jak z opony ucieka powietrze po odkręceniu zaworu). Niż ten zaciąga do nas po swoim lewym obrzeżu zimne ale wilgotne powietrze, prosto z północy; wilgotne – dlatego nie było przymrozków. W ślad za spływem zimna z Arktyki zacznie się jednak tworzyć wyż nad Polską i to będzie od piątku – i może być początkiem złotej polskiej jesieni. A prawie na pewno najbliższy tydzień zapowiada się bardzo słonecznie i w miarę upływu dni – coraz cieplej. Ale po kolei:

We czwartek dotrze do nas strefa opadów deszczu. Najmocniej będzie padać na Zamojszczyźnie, w Rzeszowie i najbliższej okolicy – mniej ale już w okolicach podgórskich i w kierunku południowym – opady będą się nasilać. Zacznie padać już w nocy ze środy na czwartek. Opady powinny ustać koło 14-tej.

Piątek-sobota-niedziela-poniedziałek 30 września – będziemy pod wpływem zimnego klina wyżowego, który zostanie wessany do nas przez ciągle obracający się niż nad Rosją (na północ od Moskwy). Drugi potężny niż kręci się nad Atlantykiem na wysokości Portugalii. Nad Islandią jest potężny wyż. A więc sytuacja meteo jest naprawdę nietypowa. W zimie mielibyśmy wymarzona pogodę z lekkim słońcem, bez dużego mrozu w nocy, z lekkim śniegiem i lekkim północnym wiatrem, który w Puławach i Rudawce lubimy (trochę nie lubimy tego południowego i południowo-zachodniego wiatru Rymanowskiego, który wyrywa śnieg z tras, usypuje ogromne zaspy, zasypuje drogi i na ogół zwiastuje odwilż). Pogoda w te cztery dni będzie słoneczna i chłodna. Będą przygruntowe przymrozki. W dzień powyżej 10 stopni bo będzie jednak słonecznie. Ponieważ to nie będzie centrum wyżu ale ciągle zaciągane z północy, północnego zachodu dość wilgotne powietrze – może zdarzyć się jakiś przelotny opad.

Od poniedziałku nad Morze Czarne znad północnych Włoch zacznie się przemieszczać duża porcja chłodnej wilgoci, która po dotarciu nad morze (ciepłe jeszcze) może spowodować tworzenie się aktywnego niżu. (zimne powietrze nad ciepłym morzem to sposób na powstawanie głębokich, bardzo wilgotnych niżów, na przykład nad Morzem Czarnym ale też nad Adriatykiem – nad wodą jest ciepło a im wyżej tym zimniej – tyle że wówczas – gdy nad morze napłynie zimno – to tempo spadku temperatury wraz z wysokością jest duże czyli gradient pionowy temperatury jest wysoki. I wówczas (ponieważ ciepłe powietrze jest lżejsze) ciepłe powietrze znad powierzchni morza szybko się unosi porywając ze sobą mnóstwo wilgoci. W ten sposób powstają obracające się w lewo (na półkuli północnej) chmury, które nad ciepłym oceanem mogą przekształcić się w cyklon lub tajfun. Na naszą pogodę a szczególnie na sam południowo-wschodni skrawek Polski czyli na nas – największy wpływ mają niże znad Morza Czarnego i Adriatyku. Jeżeli wędrują nad Ukrainę i Białoruś w zimie no to sypie śnieg, dużo śniegu – jak 14-go i 15-go marca ostatniej zimy (kiedy zasypało Rzeszów) a w Puławach było ponad metr śniegu. Wtedy za ś.p. Andrzejem Zalewskim z Eko-Radia mówimy o sympatycznym niżyku – jeśli jest niewielki albo o potężnym zimowym niżu. Gorzej – jeśli trasa takiego niżu zmierza bardziej na zachód – wtedy możemy znaleźć się po jego niewłaściwej – wschodniej stronie (im bardziej na wschód położony obszar tym ryzyko takiej sytuacji większe) i wtedy – ponieważ obraca się ten niż w lewo – to niestety zaciąga do nas ciepłe powietrze z południa i pada deszcz. Mieliśmy 5 lub 6 takich sytuacji w ubiegłym sezonie kiedy w Krakowie było minus 4 i sypał śnieg a w Puławach było +2 i padał deszcz. Ale i tak trasy były w bardzo dobrym stanie i jeździliśmy – to tak dla jasności. Na szczęście ubiegły rok był pod tym względem wyjątkowy. Na ogół jesteśmy po zachodniej stronie tych niżów a blisko ich centrum i zbyt mocno nie wieje a za to mocno pada śnieg. Dla uzupełnienia dodajmy, że wpływ na pogodę w Polsce ma przeciwna cyrkulacja strefowa czyli napływ powietrza z zachodu (w zimie ciepłego, cieplejszego i wilgotnego a latem chłodniejszego i wilgotnego). Tu z kolei jesteśmy ewidentnie uprzywilejowani pogodowo – bo do nas te niże z zachodu docierają już „wypadane z deszczu” i wychłodzone wędrówką na wschód a więc często w Puławach Górnych jest jedynie lekka odwilż i opady śniegu (mokrego śniegu, śniegu z deszczem). Wiosną i latem często te niże przesuwając się z południowego zachodu na północny wschód pozostawiają nasz przytulny, południowo-wschodni zakątek z boku i stąd często u nas właśnie pogoda najdłużej się utrzymuje ale może też występować susza – tak było właśnie w tym roku. Przypominam, że 3-miesięczna susza zakończyła się dopiero 18 września czyli tydzień temu (a już narzekamy, że ciągle pada).

Nie wiadomo jeszcze czy tak się stanie ale model wskazuje, że niż powstanie tylko przejściowo i może przynieść opady tylko na samym południowym-wschodzie – w nocy z poniedziałku na wtorek, 1-go października. Oby tak właśnie było. No bo jak się ten niż rozkręci to … – będę informował na bieżąco (do piątku będzie wiadomo na 99%)

We wtorek, 1-go do piątku 4 października – początek tworzenia się wyżu z centrum nad polskim Wybrzeżem. Wyż ten przyniesie piękną pogodę, dość chłodną, bardzo słoneczną. W miarę upływu tygodnia – coraz cieplej. Ponieważ nad zachodnią Europę przesunie się bardzo rozległy niż (ten znad Atlantyku, o którym wspominałem) a „nasz” wyż (właściwie wyżyk taki niewielki) przesunie się na Rosję – powstaną warunki do zaciągania powietrza z południa. I w piątek może być naprawdę powyżej 20 stopni.

Dalej typ pogody nie jest już taki oczywisty więc nie będę się rozpisywał o szczegółach ale najbardziej prawdopodobny scenariusz jest następujący:

Sobota – Niedziela – przejściowo obejmie nas niż znad zachodniej Europy. Może padać a nawet może lunąć i lać lub bić żabami (jak kto woli). W każdym razie pogoda się pogorszy a „nasz wyż” odejdzie na wschód. Jednak niezależnie od tego jak bardzo zmieni się pogoda na weekend – od poniedziałku czy od niedzielnego popołudnia mamy szansę na rozbudowanie się wyżu i polska złotą jesień.
A więc na razie prognoza na tydzień od 7-go do 13 października. Słonecznie, napływ powietrza ze wschodu i południowego wschodu. Temperatura koło 20 stopni. Ale sytuacja meteo będzie dynamiczna więc na razie nie wygląda to na wielotygodniową stałą, wyżową i słoneczną pogodę.

Niektórzy synoptycy już od dwóch, trzech tygodni wieszczą gwałtowna zmianę cyrkulacji w połowie października – przejście oscylacji północno-atlantyckiej NAO na wartości ujemne (więcej o NAO i AO – oscylacja arktyczna – w kolejnych prognozach aby całkiem Was nie zanudzić) i w związku z tym opady śniegu. Zimę – jednym słowem. Jest też wiele prognoz mówiących o zimie w listopadzie i w ogóle o przewidywaniach na zimę. Ale wydaje mi się, że jest jeszcze zbyt wcześnie na poważne ich traktowanie.

Prognozę będę uaktualniał na bieżąco w miarę zmian w przewidywaniach.

Dodaj komentarz